Tym razem artykuł o jednej z 5 reguł Reiki, który zamieściłam na portalu Reikowisko. Poniżej wklejam link do artykułu, i zachęcam do czytania i wypowiadania się na ten temat.
W najbliższym czasie postaram się napisać także o pozostałych czterech regułach Reiki.
http://reikowisko.org/p/po-prostu-dzis-nie-zlosc-sie/646
niedziela, 26 maja 2013
poniedziałek, 6 maja 2013
O czym szumi Drzewo
"Szkoda Drzewa które nie wyszumiało całej melodii."
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
John Struart Mill powiedział kiedyś: „Natura ludzka nie jest maszyną postawioną do wykonywania wyznaczonej pracy, lecz Drzewem, które rośnie i rozwija się zgodnie z dążeniem sił wewnętrznych, które czynią ją żywą istotą”. Niestety coraz częściej jesteśmy spychani do roli robotów wykonujących zadania, którym nie zostaje już czasu i miejsca na siebie. W pracy wymaga się od nas konkretnych działań, wyników, zachowań; w domu na pierwszy plan zwykle wysuwają się obowiązki, które trzebazrobić, jak sprzątanie, gotowanie, naprawianie, itd. W życiu towarzyskim kierujemy się tym co wolno, nie wolno, co wypada i co ludzie powiedzą, albo gonimy za czymś, nie koniecznie w zgodzie ze sobą, ale za to w zgodzie z grupą. Co gorsza jesteśmy też oceniani i postrzegani przez świat zewnętrzny na podstawie skuteczności i efektywności narzuconych zadań. I w podobny sposób często sami oceniamy, siebie, partnerów, znajomych, pracowników czy szefów. Stawiamy sobie cele, oczekiwania i niczym dobrze zaprogramowane roboty wykonujemy plan. Wielu mówi pas i zaczyna szukać drogi do siebie i do wewnętrznego poznania i rozwoju. A dróg jest wiele, każdy może coś dla siebie wybrać.
Ja proponuję dziś metodę prostą i do przeprowadzenia w zaciszu domu, lub na spacerze w parku czy w lesie. Wystarczy pomyśleć o sobie jak o Drzewie i na chwilę stać się Drzewem. Drzewem, które wzrasta na wszystkie strony, bez określania celów i zadań, bez konkretnego ładu, za to zgodnie ze swoją naturą, swobodnie, niczym leniwy strumień w lesie; bez przymusu, we własnym tempie, we własnym kierunku, nie bacząc na to co powiedzą inne Drzewa, ludzie, czy otoczenie w jakim wzrasta. Nie zwraca uwagi na to, czy zieleń jego liści będzie pasowała do fioletu lawendy czy czerwieni dachów, za to rodzi owoce i daje cień w upalne dni, a ptakom bezpieczny dom w swych gałęziach. Jest. Dobrze ukorzenione w swoim Bycie i szeroko otwarte koroną na światło, które pozwala mu wzrastać.
Wyobraź teraz sobie, że jesteś takim Drzewem, istniejącym w swojej Drzewowatości. Nie jesteś dobry, ani zły, mądry, ani głupi, pracowity ani leniwy, po prostu Jesteś. Istniejesz tak jak las, ludzie, trawa, niebo, zwierzęta, strumienie. Masz pełne prawo do Bycia. Do wzrostu, rozwoju. Bez ocen i celów, bez wczoraj i jutro, jedynie w dzisiaj.
W tej chwili nie ma w Tobie definicji i pojęć, nie ma przeciwieństw, są tylko uczucia. Rozejrzyj się wokół siebie, popatrz na świat oczami Drzewa, zobacz istotę tego, co Cię otacza.
Bez definiowania dualnego jak niski, wysoki, duży czy mały. Po prostu patrz i czuj.
Bez oceny i osądu. Dotknij uczuciami tego, co widzisz. Przyjrzyj się temu, tak jak przyglądają się Drzewa.
Bez definiowania dualnego jak niski, wysoki, duży czy mały. Po prostu patrz i czuj.
Bez oceny i osądu. Dotknij uczuciami tego, co widzisz. Przyjrzyj się temu, tak jak przyglądają się Drzewa.
A teraz przyjrzyj się sobie, poczuj w sobie krążące soki, chropowatość kory, szum liści, Drzewa, którym teraz jesteś. Sięgnij do swoich korzeni, każdej ich najmniejszej odnogi. Zauważ, jak głęboko sięgają i jak bardzo kształtują Twoje Teraz. Zobacz, ile z pomniejszych i z tych większych korzeni odciąłeś, ilu pozwoliłeś obumrzeć? Fakt, że należały do przeszłości, którą zostawiasz za sobą, nie znaczy, że nie możesz czerpać z jej soków. One są doświadczeniem Twoim, a także Twoich przodków, Twoją własną linią przekazu mądrości pokoleń, wiedzy i doświadczeń, które ukształtowały Ciebie. I wciąż Cię kształtują.
Popatrz też na swoje gałęzie, wzrastające we wszystkie strony ku niebu. Spójrz na ich splątane kierunki, drobne pędy swobodnie wzrastające wraz z Twoim doświadczeniem. I przypatrz się ile z gałązek poprzycinałeś, tylko dlatego, że taką wizję kształtu korony Drzewa, którym jesteś, mieli zewnętrzni ogrodnicy. Ile pędów obumarłeś, goniąc za mieć, a nie Być. Przypatrz się temu uważnie, ale bez goryczy czy żalu, pamiętaj, jesteś teraz Drzewem. I jako Drzewo zespól się z całym procesem życia, dojrzewania, wzrostu i rozwoju. Nie okaleczaj więcej swoich gałęzi, ani korzeni, nie znacz bliznami kory. Nie trać już czasu na próbę ożywienia martwych i przyciętych gałęzi, ale czerp z ich doświadczenia.
Teraz wróć do siebie, stań się na powrót tym Kim Jesteś, ale patrz na świat oczami Drzewa, którego przed chwilą doświadczyłeś. Nie staraj się, po prostu zrób to. I spróbuj wyszumieć całą swoją melodię. (Szepcząca)
czwartek, 25 kwietnia 2013
Sen Zimowy z cyklu "Ja Szamanka"
Szamanka spała mocno
twardym snem zimowym
pełnym obrazów,
które tylko ona pojmowała
wciągnęły ją w głębię
Bytu
Szamanka zaspała
zapominając rozbudzić
pąki wiosenne
świat trwał otępiały
pod pościelą śniegu
czekając przebudzenia
Ja Szamanka śnię
sen o wiośnie
Przyjdę z pierwszym
zaćmieniem
Różowego Księżyca
twardym snem zimowym
pełnym obrazów,
które tylko ona pojmowała
wciągnęły ją w głębię
Bytu
Szamanka zaspała
zapominając rozbudzić
pąki wiosenne
świat trwał otępiały
pod pościelą śniegu
czekając przebudzenia
Ja Szamanka śnię
sen o wiośnie
Przyjdę z pierwszym
zaćmieniem
Różowego Księżyca
sobota, 6 kwietnia 2013
Śpiesz się powoli, czyli o nauce i praktyce ReiKi
Dorosłe Strumyki (czyli Prawie Małe Rzeczki) wiedzą bardzo dobrze, że nie ma pośpiechu. Któregoś dnia i tak dostaną się tam, gdzie trzeba.(A. A. Milne)
Jak mawia mój serdeczny przyjaciel Wojtek Usarzewicz, ReiKi w liczbach to: 3 stopnie, 4 symbole i 5 zasad. I warto o tym pamiętać wybierając się na kursy czy warsztaty ReiKi. Niestety obecnie trudno znaleźć taki prosty kurs najbardziej zbliżony do pierwowzoru. Częściej można natknąć się na oferty ReiKi jakiegoś tam, oraz stopnie rozszerzające się na specjalistyczne i poszerzone, gdzie z trzech podstawowych robi się kilka czy kilkanaście. Do tego szybkość robienia poszczególnych stopni też jest ekspresowa, co wcale nie znaczy, że dobra. I temu właśnie chciałabym poświęcić nieco więcej uwagi.
Bardzo często na warsztatach ReiKi, kursanci pytają, kiedy mogą przystąpić do kolejnego stopnia, a niektórzy nawet próbują zaklepać sobie termin za kilka tygodni. Na pytanie: Jak długo musze czekać? Odpowiadam, że to zawsze jest sprawa bardzo indywidualna. Nie mniej zalecam by nie spieszyć się z tą swoją „gotowością” do kolejnego stopnia. W wypadku ReiKi pośpiech jest nie wskazany.
Po każdym ze stopni ReiKi przychodzi okres tak zwanego 21 dniowego oczyszczania. Zwykle tak się właśnie naucza i wspomina w publikacjach czas zaraz po inicjacji. W praktyce ten okres może być dłuższy, rzadko krótszy. Trzeba też pamiętać, że nie jest to tylko czas oczyszczania ale przede wszystkim dostrajania do wibracji energii ReiKi. To czas głębokich przemian wewnętrznych, a co za tym idzie także zewnętrznych. I o ile po 3 tygodniach od inicjacji ReiKi można już powiedzieć, że jesteśmy dostrojeni do wibracji tej energii na poziomie danego stopnia, o tyle gotowość do kolejnego etapu jest zwykle znikoma.
Warto pamiętać i podkreślać to, że ReiKi to nie tylko dostrojenie i 21 dni oczyszczenia, ale przede wszystkim praktyka i doświadczenie w pracy z tą energią. Po „magicznych” 21 dniach po inicjacji jesteśmy gotowi by zacząć praktykować ReiKi, poznawać je i zdobywać doświadczenie. I to na każdym etapie, niezależnie od stopnia, który właśnie się zrobiło.
Praca z ReiKi po I stopniu, to przede wszystkim poznawanie zarówno metody, techniki, jak i samej energii. To czas, kiedy powinno się poznać też samą energię, jej właściwości i własne odczucia. Skupienie się na przekazywaniu ReiKi sobie i otoczeniu pozwala nauczyć się obcowania z tą energią i oswoić się z nią. Dzięki temu łatwiej będzie wyczuwać zmiany w energetyce, w emocjach, w aurze. Tak swojej, jak i osoby czy otoczenia. To też czas, kiedy uczymy się panowania nad energią, indywidualnego jej odbioru i poznawania subtelnych właściwości. Często od nowa uczymy się też postrzegać świat wokół, a u wielu osób ta percepcja może poszerzyć się na tak zwane widzenie pozazmysłowe. Z tym też trzeba się oswoić i nauczyć obcować. A to wymaga wielu godzin praktyki i doświadczenia. Jednocześnie można zaobserwować w swoim życiu wiele przemian często tych na bardzo głębokim poziomie, choć początkowo dla wielu niezauważalnym. Warto bowiem wiedzieć (lub pamiętać, jeśli ktoś wie), że dostrojenie się do wibracji ReiKi danego stopnia, dostraja nie tylko naszą energetykę ale i nasze ciało. Dlatego po inicjacji często zdarza się, że organizm oczyszcza się ze zbędnych toksyn, które gromadzone są i odkładane latami, a także wyrzuca stare choroby. Zaczyna się też zmiana w naszej sferze emocjonalnej i duchowej. Ten etap przygotowuje do jeszcze głębszych przemian wewnętrznych w nas. Czasem bywa także katalizatorem do poszukiwań własnej ścieżki.
W tym miejscu wypada wspomnieć, że fakt zrobienia I stopnia ReiKi nie obliguje do robienia kolejnych stopni. Nic na siłę. Kto poczuje, że ReiKi staje się jego częścią i ścieżką ten z czasem przystąpi do kolejnych stopni. Jednak jeśli poprzestanie się na I stopniu to też będzie właściwe. Być może indywidualna ścieżka danej osoby, jest zupełnie inna, ReiKi będzie tylko początkiem zmian w jej odnalezieniu, a przy okazji stanie się przydatnym narzędziem w rękach.
II stopień ReiKi także wymaga pełnego dostrojenia do jeszcze wyższych i intensywniejszych wibracji, niż to miało miejsce po I stopniu. Teraz najczęściej ReiKi uwalnia emocje. Stąd można odczuwać zmiany nastrojów od euforii po przysłowiowego doła. Dochodzi też nauka pracy z trzema symbolami ReiKi oraz przesyłaniem energii w czasie i przestrzeni. A to także wymaga czasu.
Jeśli, więc ktoś chce dojść na szczyty ReiKi i wejść na drogę prowadzącą do wewnętrznego mistrzostwa, nie powinien się spieszyć. Nauka i zdobywanie doświadczenia wymaga czasu. Czasu także wymaga posprzątanie siebie, a ReiKi niejako wymusza te porządki, gdyż działa jak dobra miotła i odkurzacz. Przede wszystkim wymiata z najgłębszych zakamarków nas to co zbędne, zanieczyszczone i co przeszkadza. A robi to bardzo dokładnie by nam pokazać tę górę śmieci. Jeśli postanowimy się jej pozbyć, ReiKi stanie się dla nas niczym dobry odkurzacz z funkcja wypolerowania na błysk siebie. Zarówno fizycznie, jak i przede wszystkim emocjonalnie. Bo ReiKi dociera do najgłębszych pokładów naszej psychiki, podświadomości, do naszych lęków, wzorców, przyzwyczajeń. Ale samo, bez naszego udziału nic nie zmieni, poza tym, że wymiecie i pokaże. Jednak co z tą hałdą zbędnych przedmiotów, uczuć i innych śmieci zrobimy, to już tylko od nas zależy.
Dlatego warto o tym wiedzieć, zanim się zdecydujemy na kolejny stopień Reiki. Bo o ile I stopień wspomaga uzdrawianie nas i naszego otoczenia, pomaga pozbyć się zbędnych chorób, o tyle II i III stopień wydobywają z nas to, czego nie chcemy widzieć i poupychaliśmy w najciemniejszych zakamarkach siebie. ReiKi to wymiecie, pytanie tylko, czy my sami będziemy gotowi na zmierzenie się z tą górą śmieci.
Z tego, co obserwuję niestety wiele osób nie było w danym momencie gotowych na kolejne stopnie. I kiedy miotła ReiKi poszła w ruch, zaczął się płacz i zgrzytanie zębami, miesiące żalów, pretensji, rozpady związków lub straty pracy. I często próby zamiecenia pod dywany i szafy tego, co wymiotło na wierzch ReiKi.
Dlatego nie warto się spieszyć, a już na pewno nie warto robić kolejnych stopni, bo zrobił je ktoś z rodziny czy znajomych (niestety i z takimi sytuacjami się spotkałam). Najpierw praca i doświadczenie.
Im więcej nauczymy się, doświadczymy i uporządkujemy w sobie po I stopniu, tym łatwiej wejdziemy w II stopień. Na tym etapie zaowocuje praca i doświadczenie z czasu jaki poświęciliśmy na naukę po I stopniu. I zamiast się miotać od euforii zapalającej się jak zapałka w ciemności, jasno ale krótko, do otchłani żalu i beznadziejności (zwykle trwających zdecydowanie dłużej niż błysk zapałki), będzie można cieszyć się obcowaniem z dużo intensywniejszym ReiKi niż dotychczas. I bez zbędnych frustracji będzie można uczyć się pracy z symbolami Reiki, odkrywać ich olbrzymi potencjał i możliwości, wspomagać swoją pracą innych i zarażać ich radością, a nie odstraszać depresyjnością. I swobodnie zacząć przygotowywać się do III stopnia, nie na darmo zwanego mistrzowskim. Ale do tego także potrzeba czasu i nie warto się spieszyć.
Ile zatem powinno minąć czasu między kolejnymi stopniami? Na to nie ma gotowej odpowiedzi. Między I a II stopniem nie mniej niż 3-6 miesięcy, a i to, jeśli pracuje się z ReiKi bardzo intensywnie i dużo, a do tego miało wcześniej doświadczenie w pracy z energiami lub podobnymi technikami. Ja sama II stopień robiłam jakieś 1,5 roku po I stopniu i był to bardzo intensywny okres fascynacji, a co za tym idzie pracy z ReiKi, obserwacji zmian jakie zachodzą wokół mnie i we mnie. Po II stopniu upłynęło 8 lat nim zdecydowałam się na III stopień. Te 8 lat były u mnie początkiem zupełnie nowego życia w sferze osobistej, duchowej i emocjonalnej, przewartościowaniem go i powolnym dojrzewaniem do kolejnego etapu Reiki ale nie tylko tego.
Oczywiście nie twierdzę, że trzeba odczekać tyle lat, bo do kolejnych etapów ReiKi każdy dojrzewa we własnym tempie. Niech jednak wspinaczka po tej trzy szczeblowej drabinie nie będzie wyścigiem szczurów, zdobywaniem kolejnych papierków by samemu móc je rozdawać zarobkowo, ale niechaj stanie się drogą do wewnętrznej harmonii, odnalezienia siebie i duchowego oczyszczenia. A co za tym idzie, niech stanie się drogą radości, w której będziemy odkrywać coraz to nowe możliwości zastosowania RaiKi, wspomagania jego uzdrawiającą siłą innych i zupełnie innym spojrzeniu na Wszechświat i Siebie. Czego Wam i Sobie życzę.
czwartek, 14 lutego 2013
Co to jest Królicza Nora?
Teraz zachęcam i Was, byście zadawali pytania, i udzielali odpowiedzi. Kto wie, może z tych dialogów powstanie ciekawa książka wywiadu rzeki? :)
Poniżej zamieszczam rozmowę o tym, czym dla nas jest Królicza Nora i jak do niej wejść. Mam nadzieję, że zachęcimy Was do zagłębienia się w nią i zadawania kolejnych pytań, oraz szukania odpowiedzi.
Pozdrawiam Was serdecznie w imieniu swoim i przyjaciół oraz zachęcam do zapoznania się z treścią naszych rozmów.
Szepcząca
Królicza Nora to takie magiczne miejsce, do którego trafiasz, gdy jesteś gotowa, aby poznać odpowiedź na pytanie, „Kim w Istocie Jestem”? Bardzo dobrze istotę Króliczej Nory oddają dwie z przypowieści zebranych przez Anthonego de Mello w cykl „Minuta Mądrości”:
Mistrz rzekł do człowieka interesów:
- Jak ryba ginie na suchym lądzie, tak i ty, gdy pochłaniają cię sprawy tego świata, umierasz. Ryba musi wrócić do wody - ty zaś musisz powrócić do samotności.
Człowieka interesów ogarnęło przerażenie.
- Muszę więc porzucić interesy i wycofać się do klasztoru?
- Ależ nie. Zajmuj się nadal swoimi sprawami, i wejdź w siebie - w głąb swego serca!
I druga:
Uczeń prosił o słowo mądrości.
Mistrz rzekł:
- Idź, usiądź w swojej celi, a ona nauczy cię mądrości.
- Ależ ja nie mam żadnej celi. Nie jestem mnichem.
- Ależ masz ją. Wejrzyj w siebie!
Zatem „Królicza Nora” to serce.
Serce i umysł. Ale też coś więcej. Królicza Nora to nasza dusza, jej najgłębsza głębia, do której musimy docierać krok po kroku, najlepiej stopniowo i powoli. I raczej w samotności.
Dlaczego właśnie tak?
Bo samotność sprzyja zanurzaniu się w siebie, w swoje Ja. Nic nas nie rozprasza, nic nie odciąga naszej uwagi od nas samych. A istotą Króliczej Nory jest właśnie poznanie siebie i przetransformowanie.
Przetransformowanie?
Dokładnie tak. Ten, kto decyduje się na wejście do Króliczej Nory, robi to, ponieważ chce poznać, Kim Jest w Istocie. Ale samo poznanie nie wystarczy, gdyż dusza raz obudzona będzie dążyła do samorealizacji, samoświadomości i samodoskonalenia. Po przebudzeniu w Tu i Teraz, nie będziemy tacy sami.
Nawiązujesz cały czas do ksiązki „Alicja w Krainie Czarów”, jednak o ile pamiętam Alicja pobiegła za Królikiem z ciekawości, nie z potrzeby serca.
Biały Królik to symbol. Nikt poza Alicją go nie zobaczył, ponieważ nie był gotowy by go ujrzeć. A nawet, jeśli ktoś poza Alicją zobaczył królika, nie był zainteresowany ruszeniem w pogoń. Alicja jednak miała dość odwagi. Pobiegła za nim i co więcej odważyła się wejść do Króliczej Nory. Zagłębiła się w niej, odbyła podróż w głąb swej duszy i odnalazła ją. Wtedy się przebudziła. Stała się nową Alicją, ukształtowaną od nowa.
Jak wejść do Króliczej Nory?
Wejście do Króliczej Nory jest i łatwe i trudne. Wiemy już, czym jest Królicza Nora, więc teraz od nas tylko zależy wybór drogi, jaką do niej dotrzemy. A także decyzja, jak głęboko chcemy do niej wejść. Na pewno pomocna tu będzie medytacja. Wyciszenie i zagłębienie się w siebie, to dobry początek tej podróży. Polecam też afirmacje?
Afirmację?
Tak. Właściwie przeprowadzona afirmacja ułatwia wejście do Króliczej Nory. Afirmację powinno się prowadzić w ten sposób, że w specjalnie założonym zeszycie z jednej strony kartki piszemy afirmacje, a obok emocje i uczucia, jakie się przy tym pojawiają. To na nie trzeba zwracać szczególną uwagę, gdyż one wskazują nam, na istotę problemu, z którym powinniśmy się zmierzyć.
I właśnie te emocje pomogą nam wejść do Króliczej Nory?
Tak. Ponieważ, podobnie, jak w afirmacjach, wskazują nam istotę problemu, a często wydobywają na wierzch ukryte lub zepchnięte na dno duszy sprawy do przepracowania.
A jeśli ktoś nie afirmuje? Jak ma wejść do Króliczej Nory?
Jeśli nie afirmuje, zachęcam do tego by zaczął :). A, co do sposobów na wejście do Króliczej Nory, jak powiedziałam wcześniej, każdy sam musi znaleźć dla siebie najlepszą metodę. Jest jednak kilka przydatnych do tego technik pracy ze sobą.
Przede wszystkim powinniśmy zacząć od odpowiedzenia sobie, jak głęboko chcemy do tej Króliczej Nory wejść? I nie rzucać się w nią jak Alicja, ale wchodzić do niej powoli i stopniowo.
A czy nie lepiej od razu wpaść do Króliczej Nory głową w dół, jak Alicja i mieć tę podróż za sobą raz na zawsze?
Czy raz na zawsze, to się okaże z czasem. Bo w życiu bywa i tak, że się do Króliczej Nory wraca. A nawet idzie się dalej, jak nasza Alicja. Aż na drugą stronę lustra. Ale wracając do Króliczej nory, moim zdaniem nie warto wpadać na samo jej dno od razu, byle szybko, byle mieć to za sobą. Tym bardziej, że ta podróż bywa czasem dość bolesna i trudna. Dlatego zachęcam, by wchodzić w nią głęboko, ale stopniowo. Pamiętajmy, że to nie jest wymuszony podwieczorek w gronie nie lubianych cioć, który chcemy, mówiąc kolokwialnie „odwalić” i mieć z głowy. To podróż w głąb siebie, oczyszczanie pewnych wzorców, zmiany matryc. Tu trzeba uwagi, skupienia i sumiennego przyłożenia się do wykonania misji, jakby powiedział mój syn :).
Co zatem polecasz na początek?
Analizę siebie i odpowiedzenie sobie na pytania, co się nam w nas podoba, a co nie. I podzielenie tego na emocje i uczucia. Na pewne stany w nas. Warto spisać te emocje oraz uwagi, jakie się pojawiają w nas przy pisaniu. Pozwólmy myślom i uczuciom płynąć swobodnie i obserwujmy, gdzie nas prowadzą. Następnie na podstawie naszych notatek sporządźmy sobie listę zdań skojarzeniowych. Np. z zapisów wychodzi, że mamy kompleks niższości, formułujemy, więc zdania w stylu:
1. Kiedy patrzę w lustro widzę……
2. Moje ciało jest….
3. W pracy uważają mnie za
4. W szkole uczyłam się…
5. Jestem osobą o….
6. Interesuję się….
Itd., itp. Lista takich zdań może, a nawet powinna być długa. Odpowiedzi zaś powinny padać na zasadzie właśnie skojarzeń, a nie dogłębnej analizy. Piszemy zdanie i pierwszą skojarzeniową odpowiedź, jaka przyjdzie nam do głowy. Następnie spokojnie analizujemy te odpowiedzi. Weźmy dla przykładu pierwsze zdanie i niestety możliwą i częstą odpowiedź:
Kiedy patrzę w lustro widzę…. Brzydką osobę.
Zastanówmy się, dlaczego udzieliliśmy takiej, a nie innej odpowiedzi. Co w nas postrzegamy, jako brzydkie? I dlaczego postrzegamy to w ten, a nie inny sposób. Od kiedy tak siebie postrzegamy, itd., itp. Przeanalizujmy bez krytyki każde ze zdań i odpowiedzi.
I to pomoże wejść do Króliczej Nory?
To pozwoli wejść do niej nieco głębiej. Bo w Króliczej Norze jesteśmy od dobrej chwili :)
Czy możesz rozszerzyć ten swoisty dialog Alicji, podać więcej przykładów?
Ja to nazywam „Dialogami Emocjonalnymi”. Swoją podróż do Króliczej Nory zaczęłam od wypisania sobie kilku zdań skojarzeniowych odnośnie siebie samej. Odpowiedzi nie bardzo przypadły mi do gustu, jednak dały wstępny szkic, na co powinnam zwrócić uwagę. Następnie weszłam do Króliczej Nory i rozpoczęłam dialog sama ze sobą. Był to rodzaj wywiadu ze sobą. Zadawalam pytania i udzielałam odpowiedzi. Co ciekawe, choć miałam szkic pytań, podobnych do tych, które przytoczyłam wyżej, to w trakcie tej swoistej rozmowy wypłynęło na powierzchnie wiele innych spraw. Ktoś mi bliski, powiedział kiedyś, że jedno wynika z drugiego i właśnie wtedy zrozumiałam, co miał na myśli. „Przepracowywałam jedno, a zaraz pojawiało się drugie coś. To jak w te związku przyczynowo skutkowego. Jedno wynika z drugiego.
Jak prowadzić takie dialogi emocjonalne?
Jak się chce ;). A całkiem poważnie, tu każdy musi znaleźć swoją metodę. Ja np lubię łączyć wizualizację z pisaniem. Zwykle wygląda to tak, że wizualizuję sobie ustronne i spokojne miejsce, moją własną Króliczą Norkę, cichą, bezpieczną i oddaloną od świata. Często wizualizuję sobie też jakiegoś rozmówcę i to on zadaje pytania, ja odpowiadam. Czasem rozmówca wytyka mi te rzeczy, przed którymi nie chciałam się przyznać. Potem spisuję te dialogi, w formie mini opowieści. W trakcie spisywania często pojawiają się jeszcze nowe pytania, wychodzą na jaw nowe rzeczy, nowe matryce do zmiany. I je także „przepracowuję”.
Spisywanie ma też tę zaletę, że łatwo do dialogu wrócić po czasie, przeanalizować go i uzupełnić. Pamięć zaś bywa zawodna, więc ja spisuję. Poza tym każdego dnia coś się w nas zmienia, my sami się zmieniamy, tym szybciej, im głębiej zanurzamy się w Króliczą Norę. Więc wracając do pewnych rzeczy po czasie, patrzymy na nie już innym okiem.
Jednak w pracy ze sobą każdy sam musi znaleźć swoją złotą metodę. Bo każdy z nas jest inny, co dobre dla mnie, dla innego będzie raczej utrudnieniem lub rozproszeniem. Choć zachęcam by jednak te swoje dialogi spisywać, lub notować najbardziej istotne rzeczy i sprawy, jakie się ujawnią.
.............................................
Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach, na które będę starała sie sukcesywnie odpowiadać.
sobota, 29 grudnia 2012
Ja Szamanka
Wilki ujawniły pieśń
wydarły ją z trzewi
składając krwawą ofiarę
Księżycom
Ja Szamanka - składam kości
w jeden szkielet
oblekam je ciałem Baśni
Szkielet
nabiera kształtu dzikości
obrasta futrem
szczerzy kły
stając się
Stadem
Pieśń
Brzmi nieustająco
Ja Szamanka - umieram
Czas się wypełnił
Wilki nucą Pieśń
nad moim grobem
wydarły ją z trzewi
składając krwawą ofiarę
Księżycom
Ja Szamanka - składam kości
w jeden szkielet
oblekam je ciałem Baśni
Szkielet
nabiera kształtu dzikości
obrasta futrem
szczerzy kły
stając się
Stadem
Pieśń
Brzmi nieustająco
Ja Szamanka - umieram
Czas się wypełnił
Wilki nucą Pieśń
nad moim grobem
czwartek, 27 grudnia 2012
Ja Szamanka
Wypiłam trzy kawy
splotłam słowa
w dwa wiersze warkoczy
z Wilczego futra
W jednym rozlała się
na Kosmos ultramaryna
drugi odfrunął
na sowich skrzydłach.
Ja Szamanka
farbuję niebo cyjanem
Tworzę batik woskowych chmur.
Wypuszczam Pieśń na wiatr.
splotłam słowa
w dwa wiersze warkoczy
z Wilczego futra
W jednym rozlała się
na Kosmos ultramaryna
drugi odfrunął
na sowich skrzydłach.
Ja Szamanka
farbuję niebo cyjanem
Tworzę batik woskowych chmur.
Wypuszczam Pieśń na wiatr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
