Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reiki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 czerwca 2022

Zdalnie czy stacjonarnie czyli o dostrojeniach do Reiki


Aby móc praktykować Reiki trzeba być dostrojonym do tej energii, a najprostszą metodą na to jest tzw. inicjacja Reiki I, II i III stopnia u Nauczyciela Reiki, który to potrafi. Podkreślam w tym miejscu, że chodzi o Nauczyciela a nie Mistrza Reiki, gdyż to nie jest tożsame. III stopień Reiki daje bowiem tytuł Mistrzowski, ale nie zawsze kompetencje do dostrajania innych. To poznaje się albo na dodatkowym kursie (nie inicjacji) albo w ramach jednego kursu III stopnia. Ale nie każdy Mistrz chce być nauczycielem i wprowadzać w Reiki innych.

Ale wróćmy do głównego tematu. W sieci często spotykam się z dyskusjami czy dostrajać się (inicjować) na tzw odległość, czy bezpośrednio u Nauczyciela.
Otóż moim zdaniem nie ma to znaczenia, gdyż Reiki nie jest ograniczone przez przestrzeń. Na II stopniu (Okuden) uczymy wszak przekazywania energii na odległość, więc logicznym się wydaje, że i dostroić do Reiki kogoś tak można.
Jednak samo dostrojenie to dopiero początek. Ważna jest też cała wiedza przekazana zgodnie z danym etapem Reiki (Shoden, Okuden i Shinpiden). I tu potykam się o kolejny problem. Na kursie bezpośrednio u Nauczyciela zwykle poza inicjacją omawia się zagadnienia z danego stopnia, uczy jak pracować z energią, odpowiada się na pytania Uczestnika Kursu, itd. Zwykle trwa to 1-2 dni, bardzo pięknych dni, pełnych emocji, wzruszeń, wiedzy. Kursant wraca do domu w aurze Reiki, z dyplomem i skryptem o Reiki pod pachą i… I co dalej? No właśnie dalej często nie jest tak różowo. Niektórzy Nauczyciele po kursie zapewniają 1-2 spotkania lub konsultacje, kolejne są już dodatkowo płatne. Wiedza wtłaczana przez weekend z Reiki często ulatuje, bo jest jej zbyta duża, zbyt intensywnie.
Na kursach na odległość bywa i tak, że poza dostrojeniem jest spotkanie, wykorzystujące narzędzia do komunikacji zdalnej, gdzie także dużo się mówi, a tak naprawdę mniej niż połowa z tego w głowie zostaje. I nie jest to nawet niczyją winą, tylko możliwościami percepcji mózgu. Wiedzą o tym dobrze trenerzy i coache, którzy uczą się technik efektywnego przekazywania wiedzy, w taki sposób by 20% tego, co faktycznie zostaje w głowie, było tymi najważniejszymi 20%.
Co zatem zrobić by efektywnie nie tylko dostroić się, ale i skorzystać z wiedzy na kursach Reiki?
Sądzę, że każdy Nauczyciel ma swoje wypracowane metody. Ale ważną informacją przed przystąpieniem do kursu, powinno być dowiedzenie się, jak wygląda kontakt z nauczycielem po kursie.
Niestety w mojej i nie tylko mojej praktyce Reiki często zdarza się, że Uczeń jest zagubiony, niewiele wie lub pamięta z kursu, w skrypcie czegoś nie ma, a co gorsza nie ma też kontaktu z Nauczycielem lub kontakt ten jest sporo płatny. I nie raz bywało, że prowadziłam taką osobę jeszcze jakiś czas, bo na swojego Nauczyciela inicjującego liczyć nie mogła. Wiem od znajomych, że także mają takich nie swoich kursantów pod opieką, bo wszak chodzi o to, by w społeczności Reiki nikt nie został sam.
Dlatego warto zapytać Nauczyciela jak to u niego wygląda.
Ale co z tym zdalnym nauczaniem?
Moim zdaniem w przypadku I i II stopnia nie ma to znaczenia, jeśli Nauczyciel właściwie prowadzi Ucznia, nie tylko dostraja ale i prowadzi dalej już po inicjacji. Dzieli się wiedzą, praktyką, a gdy czegoś nie wie, to szuka odpowiedzi. Dla mnie osobiście najcenniejsza wiedza to ta, jaką zyskałam dzięki pytaniom i wątpliwościom Uczniów, z którymi wspólnie szukaliśmy rozwiązań. Bo nikt z nas alfą i omegą nie jest. My Nauczyciele też się cały czas uczymy, najwięcej zaś od Uczniów.
Wracając do kursów Reiki.
Zarówno kursy na tzw odległość, jak i bezpośrednie mają swoje plusy i minusy.
Kurs na odległość, ogranicza bezpośredni kontakt z nauczycielem, możliwość doświadczenia bezpośredniej inicjacji, ale za to oszczędza czas i pieniądze na dojazd, a często i nocleg z wyżywieniem.
Kurs bezpośredni daje większe możliwości pokazania praktyki Reiki, ale wiąże się z dodatkowym kosztem i czasem na dojazd.
Osobiście uważam, że wybór metody należy dostosować indywidualnie do możliwości i potrzeb Ucznia. W mojej praktyce zdarzało mi się, że ktoś z uwagi na stan zdrowia lub konieczność opieki nad bliską osobą, lub małym dzieckiem nie był w stanie przyjechać do mnie, często z odległych miejsc nie tylko w kraju. A jak wiemy Reiki na danym etapie prowadzi nas do najlepszego w tym momencie Nauczyciela. Najlepszego dla nas. Bo Nauczyciel też jest jakaś lekcją, tak jak i Uczeń dla Nauczyciela, ale to osobny temat.
Dlaczego piszę jednak tylko o I i II stopniu? Otóż osobiście uważam, że III stopień Reiki to już pewien prestiż. Uczeń staje się po nim Mistrzem, czasem też i Nauczycielem. Wchodzi w zupełnie nowy, bardzo wysoki poziom tak Reiki, jak i społeczności Reiki. Od tej chwili zaczyna się proces wchodzenia w Mistrzostwo własne, bo tytuł jeszcze z nikogo prawdziwego Mistrza nie uczynił. Wchodzi się w etap stałego procesu rozwoju, poszerzania wiedzy, postawy społecznej, pokory i dumy jednocześnie. I dlatego właśnie uważam, że ten etap, ten nadchodzący prestiż powinien wiązać się też z większym wysiłkiem i trudem zdobycia go. I nie chodzi tu o narzucanie absurdalnie wysokich cen, za ten etap kursu (można dać takie, które w Polskich warunkach gospodarczych są realne do osiągnięcia, np. przez oszczędzanie), ale też o trud i wysiłek w dotarcie do Nauczyciela, znalezienie na to czasu, a także czasu na właściwe przygotowanie się do tego etapu Reiki.
Nie neguję ani nie podważam tutaj czyjegoś dostrojenia do III stopnia Reiki na odległość, bo jak napisałam wyżej sama inicjacja będzie skuteczna. Ja mam taki system Nauczania, że dla III stopnia nieco inaczej działam i przygotowuję Ucznia.
Reasumując, wybierzcie taką formę kursu, jaka Wam najbardziej odpowiada, pamiętając o kilku ważnych rzeczach. Po pierwsze dowiedzcie się, jak sprawa dostrojenia wygląda u danego Nauczyciela, czy będzie on Was chciał dostroić na odległość lub przeciwnie, bezpośrednio, jeśli tego chcecie. Bo nie wszyscy Nauczyciele preferują obie formy. I też trzeba to uszanować i dostosować się lub poszukać innego Nauczyciela.  Po drugie porozmawiajcie z Nauczycielem jak wygląda u niego kurs i czas po kursie. Warto też zapytać, jak Nauczyciel zabezpiecza przestrzeń w czasie kursu, zwłaszcza na czas inicjacji, niezależnie od formy dostrojenia. I wybierzcie Nauczyciela, do którego Was Reiki prowadzi, intuicja podpowiada, że to ma być ten. Niezależnie od odległości od niego. Nie zawsze blisko, tanio, szybko to dobry wybór, ale nie musi też oznaczać złego. Niech serce Wam podpowie, że to ten Nauczyciel.
I jeszcze jedna ważna uwaga. W Reiki nie ma zasady, że zaczynając kurs u jednego Nauczyciela trzeba się go trzymać na wszystkich etapach. Absolutnie nie! Czasem faktycznie wraca się do swojego Nauczyciela, a czasem samo Reiki prowadzi do innych osób.

................

Jeśli to, co piszę, tworzę jest dla Ciebie inspirujące i wartościowe, a chciałbyś wymienić się energią, możesz postawić mi kawę :)

https://buycoffee.to/wilczeszeptyart 

niedziela, 26 maja 2013

Po prostu dziś nie złość się - o złości w naszym życiu i sposobach poradzenia sobie z nią

Tym razem artykuł o jednej z 5 reguł Reiki, który zamieściłam na portalu Reikowisko. Poniżej wklejam link do artykułu, i zachęcam do czytania i wypowiadania się na ten temat.
W najbliższym czasie postaram się napisać także o pozostałych czterech regułach Reiki.

http://reikowisko.org/p/po-prostu-dzis-nie-zlosc-sie/646

sobota, 6 kwietnia 2013

Śpiesz się powoli, czyli o nauce i praktyce ReiKi



Do­rosłe Stru­myki (czy­li Pra­wie Małe Rzeczki) wiedzą bar­dzo dob­rze, że nie ma pośpie­chu. Które­goś dnia i tak dos­taną się tam, gdzie trzeba.(A. A. Milne)



Jak mawia mój serdeczny przyjaciel Wojtek Usarzewicz, ReiKi w liczbach to: 3 stopnie, 4 symbole i 5 zasad. I warto o tym pamiętać wybierając się na kursy czy warsztaty ReiKi. Niestety obecnie trudno znaleźć taki prosty kurs najbardziej zbliżony do pierwowzoru. Częściej można natknąć się na oferty ReiKi jakiegoś tam, oraz stopnie rozszerzające się na specjalistyczne i poszerzone, gdzie z trzech podstawowych robi się kilka czy kilkanaście. Do tego szybkość robienia poszczególnych stopni też jest ekspresowa, co wcale nie znaczy, że dobra. I temu właśnie chciałabym poświęcić nieco więcej uwagi.


Bardzo często na warsztatach ReiKi, kursanci pytają, kiedy mogą przystąpić do kolejnego stopnia, a niektórzy nawet próbują zaklepać sobie termin za kilka tygodni. Na pytanie: Jak długo musze czekać? Odpowiadam, że to zawsze jest sprawa bardzo indywidualna. Nie mniej zalecam by nie spieszyć się z tą swoją „gotowością” do kolejnego stopnia. W wypadku ReiKi pośpiech jest nie wskazany.

Po każdym ze stopni ReiKi przychodzi okres tak zwanego 21 dniowego oczyszczania. Zwykle tak się właśnie naucza i wspomina w publikacjach czas zaraz po inicjacji. W praktyce ten okres może być dłuższy, rzadko krótszy. Trzeba też pamiętać, że nie jest to tylko czas oczyszczania ale przede wszystkim dostrajania do wibracji energii ReiKi. To czas głębokich przemian wewnętrznych, a co za tym idzie także zewnętrznych. I o ile po 3 tygodniach od inicjacji ReiKi można już powiedzieć, że jesteśmy dostrojeni do wibracji tej energii na poziomie danego stopnia, o tyle gotowość do kolejnego etapu jest zwykle znikoma.

Warto pamiętać i podkreślać to, że ReiKi to nie tylko dostrojenie i 21 dni oczyszczenia, ale przede wszystkim praktyka i doświadczenie w pracy z tą energią. Po „magicznych” 21 dniach po inicjacji jesteśmy gotowi by zacząć praktykować ReiKi, poznawać je i zdobywać doświadczenie. I to na każdym etapie, niezależnie od stopnia, który właśnie się zrobiło.

Praca z ReiKi po I stopniu, to przede wszystkim poznawanie zarówno metody, techniki, jak i samej energii. To czas, kiedy powinno się poznać też samą energię, jej właściwości i własne odczucia. Skupienie się na przekazywaniu ReiKi sobie i otoczeniu pozwala nauczyć się obcowania z tą energią i oswoić się z nią. Dzięki temu łatwiej będzie wyczuwać zmiany w energetyce, w emocjach, w aurze. Tak swojej, jak i osoby czy otoczenia. To też czas, kiedy uczymy się panowania nad energią, indywidualnego jej odbioru i poznawania subtelnych właściwości. Często od nowa uczymy się też postrzegać świat wokół, a u wielu osób ta percepcja może poszerzyć się na tak zwane widzenie pozazmysłowe. Z tym też trzeba się oswoić i nauczyć obcować. A to wymaga wielu godzin praktyki i doświadczenia. Jednocześnie można zaobserwować w swoim życiu wiele przemian często tych na bardzo głębokim poziomie, choć początkowo dla wielu niezauważalnym. Warto bowiem wiedzieć (lub pamiętać, jeśli ktoś wie), że dostrojenie się do wibracji ReiKi danego stopnia, dostraja nie tylko naszą energetykę ale i nasze ciało. Dlatego po inicjacji często zdarza się, że organizm oczyszcza się ze zbędnych toksyn, które gromadzone są i odkładane latami, a także wyrzuca stare choroby. Zaczyna się też zmiana w naszej sferze emocjonalnej i duchowej. Ten etap przygotowuje do jeszcze głębszych przemian wewnętrznych w nas. Czasem bywa także katalizatorem do poszukiwań własnej ścieżki.

W tym miejscu wypada wspomnieć, że fakt zrobienia I stopnia ReiKi nie obliguje do robienia kolejnych stopni. Nic na siłę. Kto poczuje, że ReiKi staje się jego częścią i ścieżką ten z czasem przystąpi do kolejnych stopni. Jednak jeśli poprzestanie się na I stopniu to też będzie właściwe. Być może indywidualna ścieżka danej osoby, jest zupełnie inna, ReiKi będzie tylko początkiem zmian w jej odnalezieniu, a przy okazji stanie się przydatnym narzędziem w rękach.

II stopień ReiKi także wymaga pełnego dostrojenia do jeszcze wyższych i intensywniejszych wibracji, niż to miało miejsce po I stopniu. Teraz najczęściej ReiKi uwalnia emocje. Stąd można odczuwać zmiany nastrojów od euforii po przysłowiowego doła. Dochodzi też nauka pracy z trzema symbolami ReiKi oraz przesyłaniem energii w czasie i przestrzeni. A to także wymaga czasu.

Jeśli, więc ktoś chce dojść na szczyty ReiKi i wejść na drogę prowadzącą do wewnętrznego mistrzostwa, nie powinien się spieszyć. Nauka i zdobywanie doświadczenia wymaga czasu. Czasu także wymaga posprzątanie siebie, a ReiKi niejako wymusza te porządki, gdyż działa jak dobra miotła i odkurzacz. Przede wszystkim wymiata z najgłębszych zakamarków nas to co zbędne, zanieczyszczone i co przeszkadza. A robi to bardzo dokładnie by nam pokazać tę górę śmieci. Jeśli postanowimy się jej pozbyć, ReiKi stanie się dla nas niczym dobry odkurzacz z funkcja wypolerowania na błysk siebie. Zarówno fizycznie, jak i przede wszystkim emocjonalnie. Bo ReiKi dociera do najgłębszych pokładów naszej psychiki, podświadomości, do naszych lęków, wzorców, przyzwyczajeń. Ale samo, bez naszego udziału nic nie zmieni, poza tym, że wymiecie i pokaże. Jednak co z tą hałdą zbędnych przedmiotów, uczuć i innych śmieci zrobimy, to już tylko od nas zależy.

Dlatego warto o tym wiedzieć, zanim się zdecydujemy na kolejny stopień Reiki. Bo o ile I stopień wspomaga uzdrawianie nas i naszego otoczenia, pomaga pozbyć się zbędnych chorób, o tyle II i III stopień wydobywają z nas to, czego nie chcemy widzieć i poupychaliśmy w najciemniejszych zakamarkach siebie. ReiKi to wymiecie, pytanie tylko, czy my sami będziemy gotowi na zmierzenie się z tą górą śmieci.

Z tego, co obserwuję niestety wiele osób nie było w danym momencie gotowych na kolejne stopnie. I kiedy miotła ReiKi poszła w ruch, zaczął się płacz i zgrzytanie zębami, miesiące żalów, pretensji, rozpady związków lub straty pracy. I często próby zamiecenia pod dywany i szafy tego, co wymiotło na wierzch ReiKi.

Dlatego nie warto się spieszyć, a już na pewno nie warto robić kolejnych stopni, bo zrobił je ktoś z rodziny czy znajomych (niestety i z takimi sytuacjami się spotkałam). Najpierw praca i doświadczenie.

Im więcej nauczymy się, doświadczymy i uporządkujemy w sobie po I stopniu, tym łatwiej wejdziemy w II stopień. Na tym etapie zaowocuje praca i doświadczenie z czasu jaki poświęciliśmy na naukę po I stopniu. I zamiast się miotać od euforii zapalającej się jak zapałka w ciemności, jasno ale krótko, do otchłani żalu i beznadziejności (zwykle trwających zdecydowanie dłużej niż błysk zapałki), będzie można cieszyć się obcowaniem z dużo intensywniejszym ReiKi niż dotychczas. I bez zbędnych frustracji będzie można uczyć się pracy z symbolami Reiki, odkrywać ich olbrzymi potencjał i możliwości, wspomagać swoją pracą innych i zarażać ich radością, a nie odstraszać depresyjnością. I swobodnie zacząć przygotowywać się do III stopnia, nie na darmo zwanego mistrzowskim. Ale do tego także potrzeba czasu i nie warto się spieszyć.

Ile zatem powinno minąć czasu między kolejnymi stopniami? Na to nie ma gotowej odpowiedzi. Między I a II stopniem nie mniej niż 3-6 miesięcy, a i to, jeśli pracuje się z ReiKi bardzo intensywnie i dużo, a do tego miało wcześniej doświadczenie w pracy z energiami lub podobnymi technikami. Ja sama II stopień robiłam jakieś 1,5 roku po I stopniu i był to bardzo intensywny okres fascynacji, a co za tym idzie pracy z ReiKi, obserwacji zmian jakie zachodzą wokół mnie i we mnie. Po II stopniu upłynęło 8 lat nim zdecydowałam się na III stopień. Te 8 lat były u mnie początkiem zupełnie nowego życia w sferze osobistej, duchowej i emocjonalnej, przewartościowaniem go i powolnym dojrzewaniem do kolejnego etapu Reiki ale nie tylko tego.
Oczywiście nie twierdzę, że trzeba odczekać tyle lat, bo do kolejnych etapów ReiKi każdy dojrzewa we własnym tempie. Niech jednak wspinaczka po tej trzy szczeblowej drabinie nie będzie wyścigiem szczurów, zdobywaniem kolejnych papierków by samemu móc je rozdawać zarobkowo, ale niechaj stanie się drogą do wewnętrznej harmonii, odnalezienia siebie i duchowego oczyszczenia. A co za tym idzie, niech stanie się drogą radości, w której będziemy odkrywać coraz to nowe możliwości zastosowania RaiKi, wspomagania jego uzdrawiającą siłą innych i zupełnie innym spojrzeniu na Wszechświat i Siebie. Czego Wam i Sobie życzę.

poniedziałek, 17 września 2012

Blisko czy daleko, czyli o inicjacjach Reiki na odległość

Inicjacja na odległość wzbudza wiele kontrowersji i burzliwych dyskusji nie tylko w  środowiskach Reiki. Jedni nauczyciele uważają, że można i ogłaszają się na internecie oraz w czasopismach tematycznych jako udzielający inicjacji reiki na odległość. Drudzy są temu stanowczo przeciwni twierdząc, że dostrojenie do reiki może odbyć się tylko w bezpośrednim kontakcie uczeń - nauczyciel. Doprowadza to czasem do niepotrzebnych debat między samymi reikowcami, nie tylko nauczycielami ale także osobami po I, II czy III stopniu, które odbyły inicjację w taki lub taki sposób.
Jak więc to jest z tymi inicjacjami na odległość?


Zacznijmy od tego czym jest sama inicjacja Reiki, bo i wokół tego narosło wiele kontrowersji. Otóż inicjacja do Reiki jest niczym innym, jak zapoczątkowaniem procesu dostrojenia ucznia do wibracji tej energii, tak by mógł on sam w każdej chwili korzystać z jej dobrodziejstw. Nauczyciel z pomocą symboli otrzymanych na stopniach Okuden i Shinpinden inicjuje ten proces ale tak naprawdę dostrojenia dokonuje sama energia. Pełne dostrojenie oraz oczyszczanie następuje w kolejnych dniach i w pełni kończy sie po okresie oczyszczania, kiedy to nasz organizm dostosowuje się do wyższych wibracji Reiki. Umownie mówimy o 21 dniach po inicjacji, jednak ten okres może być krótszy lub dłuższy i jest to zależne od indywidualnej kondycji fizycznej i emocjonalnej adepta.
Bez względu na to jak długo trwa okres oczyszczania (zwykle najdłużej po III stopniu) energia reiki dostraja nas do wibracji, które umożliwiają nam prace i dowolne korzystanie z jej dobrodziejstw.

Pamiętając o tym, że od II stopnia Reiki, gdy otrzymujemy trzy z czterech symboli tego systemu, możemy przesyłać energię Reiki w czasie i przestrzeni. Uczy się tego na seminarium Okuden, podkreślając, że teraz nie mamy w zasadzie żadnych ograniczeń by dotrzeć do kogoś z energią Reiki. Często też można spotkac się z sytuacjami, że grupy reikowców umawiają się na wspólne przekazy Reiki w miejsca dotknięte katastrofami, dla proszących o wsparcie w uzdrawianiu czy też podczas przekazów dla Ziemii lub w innych intencjach. Nikt nie kwestionuje tutaj skuteczności i działania Reiki w czasoprzestrzeni. Dlaczego, więc kwestionuje się inicjowanie na odległość?
Być może dlatego, że podczas bezpośredniego kontaktu z nauczycielem, uczeń ma szansę na zdobycie większej wiedzy i doświadczenia, tym bardziej, że podczas seminariów Reiki poznaje się nie tylko to, czym jest ta energia i jak działa, ale też uczy się (zwłaszcza na I stopniu) jak z tą energią pracować, jak przykładać dłonie, jakie można mieć podczas tego odczucia. Bezpośredni kontakt z nauczycielem na bieżąco koryguje pewne błędy a także weryfikuje indywidualne odczucia podczas inicjacji oraz zabiegów reiki.
Jest też kwestia bezpieczeństwa.
Nauczyciele Reiki, którzy inicjują do poszczególnych stopni zwykle bardzo dokładnie zabezpieczają pomieszczenie (lub miejsce), gdzie będzie dokonana inicjacja do reiki. Oczyszczają ją z negatywnych energii, zabezpieczają przed tym by podczas inicjacji takie energie (lub istoty duchowe) nie zakłóciły prawidłowego przebiegu dostrojenia do reiki. Nie jest to w pełni możliwe podczas inicjowania na odległość.
Nie mniej są osoby inicjowane na odległość i to skutecznie. Z powodzeniem stosują one Reiki, a ci, którzy pracują z tą energią nie zauważają różnic w działaniu Reiki. Z tego wniosek, że taka inicjacja jest możliwa. Tym bardziej, że skoro możliwe jest przesyłanie Reiki w czasoprzestrzeni, to i inicjowanie może być skuteczne. Pod warunkiem oczywiście, że osoba, która inicjuje wie jak i ma uprawnienia nauczycielskie. A to zawsze warto sprawdzić, gdyż w dobie internetu zdarzają się naciągacze i oszuści, którzy zapewniają o skutecznych inicjacjach na odległość, a nawet wysyłają pocztą certyfikaty i dyplomy świadczące o ukończonym kursie Reiki.
Lepiej się upewnić, że osoba, która ma nas wprowadzić w arkana tej metody energoterapii na pewno zna się  na tym i potrafi zainicjować proces dostrajania.
Kiedy na odległość a kiedy bezpośrednio?
Osobiście doradzam bezpośredni kontakt z nauczycielem, najlepiej na indywidualnych lub bardzo kameralnych seminariach. Zwłaszcza przy inicjacjach na I stopień, kiedy mamy do czynienia aż z czterema dostrojeniami do reiki, więcej niż dwie osoby nie daje pożądanych efektów. Nauczyciel bowiem w musiałby poświęcić zbyt wiele czasu na same inicjacje, kosztem czasu poświęconego adeptom na naukę o Reiki i ćwiczenia praktyczne.
Jednakże w wyjątkowych sytuacjach można skorzystać z inicjacji Reiki na odległość. W indywidualnych przypadkach, gdy ktoś nie może dojechać do nauczyciela, bo na przykład opiekuje się chorą osobą, lub małym dzieckiem, albo sam jest na tyle chory, że nawet krótka podróż jest niemożliwa, jak najbardziej warto skorzystać z możliwości inicjacji na odległość. Wtedy jednak trzeba wcześniej ustalić z nauczycielem termin takiej inicjacji, dokładnie zapytać jak ona będzie przebiegać, jakie mogą pojawić się odczucia, jak się należy do takiej inicjacji przygotować. Wcześniej też należy zapytać, czy nauczyciel po inicjacjach będzie dla nas dostępny, np poprzez komunikator internetowy czy telefon, tak aby poza inicjacją zdołał przekazać nam wiedzę i ukierunkować na praktyczną stronę Reiki.
Jeśli nauczyciel ma dla nas czas tylko do samej inicjacji i ogranicza się do wysłania nam skryptu o Reiki, lepiej zrezygnować i poszukać kogoś innego.
Warto też w późniejszym terminie, jeśli ustaną przeszkody do kontaktu bezpośredniego z nauczycielem umówić się na bezpośrednią reinicjację do Reiki. Nie jest to konieczne nie mniej ciekawe i warte przeżycia doświadczenie. Tym bardziej, że wiele osób, zarówno nauczycieli, jak i uczniów, traktuje inicjację w bardzo wzniosły, a nawet rytualny sposób. Czego na pewno nie osiągnie się podczas inicjacji na odległość - często przed monitorem komputera.
Oczywiście takie wejście na ścieżkę Reiki jest bardzo ważnym i wzniosłym momentem naszego życia, które warto celebrować. Niesie za sobą wiele zmian, na lepsze.
Nie mniej są sytuacje, kiedy pragniemy wejść na tę nową ścieżkę życia, ale nie mamy możliwości dotarcia do nauczyciela. W tych wypadkach zostaje nam inicjacja na odległość.

Na koniec wspomnę jeszcze o moich doświadczeniach w inicjacjach na odległość. Nie lubię ich, właśnie z uwagi na brak tej wzniosłości i celebracji, ale też dlatego, że trudniej jest zabezpieczyć adepta i jego otoczenie przed negatywnymi energiami, co nie znaczy, że nie niemożliwe. W wyjątkowych sytuacjach mogę się jednak zgodzić na taką inicjację do I i ewentualnie II stopnia, ponieważ uważam, że najważniejsze jest by osoba chcąca wejść na drogę Reiki, miała taką możliwość. W ten czy inny sposób.

sobota, 30 czerwca 2012

Reiki w infografice

Zamieszczam Infografikę Reiki opracowaną przez Wojciecha Usarzewicza, za jego pozwoleniem i aprobatą.
 Infografika opublikowana została na licencji Creative Commons Attribution, oznacza to, że można ją swobodnie kopiować i wstawiać na własne strony wraz z podaniem oryginalnego źródła (czyli Reikowiska), a jedynym warunkiem jest pozostawienie jej bez zmian. Zapraszam na:
Reikowisko


sobota, 5 maja 2012

Reiki: mit założycielski i prawdziwa historia

Poniższy artykuł jest autorstwa Wojciecha Usarzewicza, na końcu tekstu podaję link źródłowy.
..................................................................................................

Reiki: mit założycielski i prawdziwa historia

Zostałem poproszony przez moją dobrą znajomą, Agnieszkę Cupak, o spisanie krótkiej historii metody Reiki, nie mogąc oprzeć się argumentowi, iż jest ona istotnym elementem procesu nauczania tej metody uzdrawiania duchowego, który nie może zostać pominięty. Wiedza o tym, jak Reiki powstało i ewoluowało, pozwala na ogarnięcie, co my tak naprawdę praktykujemy i gdzie, po ukończonym kursie, znajdujemy się w ruchu Reiki, jak określił tę reikową społeczność socjolog, dr Możdżyński. Co więcej, znajomość historii Reiki pozwala na porównanie tej oficjalnej wersji z tak zwaną “legendą Reiki”, która, wręcz w formie mitu, buduje pewne mistyczne podstawy dla tej metody, a która jednak nie do końca jest zgodna z prawdą.

Legenda Reiki

Zacznijmy może od pewnego punktu wyjścia, właśnie od legendy Reiki. Ten swoisty mit założycielski to raczej bardzo ogólny zarys historii, która funkcjonowała przez około 40-50 lat w międzynarodowym środowisku Reiki, a który to mit został w końcu naprostowany w drugiej połowie lat 90-tych XX wieku.
Legenda głosi, iż na przełomie XIX i XX wieku żył w Japonii katolicki ksiądz – Mikao Usui. Niektóre wersje legendy określają go jako zwykłego nauczyciela w szkole katolickiej, inne wersje wspominają o rektorze chrześcijańskiego uniwersytetu Doshisha. W czasie jednego ze swoich wykładów Usui miał dostać od uczniów pytanie – jak uzdrawiał Jezus? I jak dokonywał tych wszystkich cudów? W końcu, jak Ci uczniowie mogą podobnych cudów dokonywać? Nie będąc w stanie odpowiedzieć na to pytanie, Usui postanowił porzucić pracę na uczelni i wyruszyć na poszukwianie odpowiedzi.
Miał dalej podróżować do Chin, Indii, a także do Stanów Zjednoczonych, gdzie miał studiować teologię i uzyskać tytuł doktora. Świeżo upieczony dr Usui miał też studiować starożytne języki, by w końcu powrócić do Japonii i na górze Kurama, po 21 dniach postu, osiągnąć oświecenie. Wtedy to miało spłynąć na niego boskie światło, energia Reiki, którą w późniejszym czasie Usui zaczął stosować do uzdrawiania innych. Zaczął nie tylko uzdrawiać, ale i inicjować do tej sztuki. Między innymi inicjował pana Chujiro Hayashiego, którego miał mianować swoim następcą. Hayashi zaś wyszkolił panią Hawayo Takatę, która przeniosła Reiki do Stanów Zjednoczonych.
I tutaj kończy się różnica między legendą a faktami historycznymi. Niektóre wersje legendy podają czasem mniej, czasem więcej szczegółów z życia Usuiego. Różnice te wynikają zapewne, czego można się jedynie domyślać, z faktu, iż historia ta była przekazywana oralnie, z ust do ust, a dopiero w latach późniejszych, po śmierci Hawayo Takaty, została spisana przez różnych autorów, w różnej postaci. Tego typu pomieszania nie są jednak czymś nowym, a tym bardziej czymś unikalnym – często można się ich doszukać w przypadku współczesnych ścieżek ezoterycznych.

Prawdziwa historia Reiki

Tyle legendy, a jak było naprawdę? Tego zapewne już się nie dowiemy, jednak w oparciu o dostępne zapiski historyczne, relacje uczniów Usuiego, dokumenty z Uniwersytetu Chicago i Doshisha, a także kamień nagrobny na grobie Usuiego, możemy mniej więcej przedstawić prawdziwą historię Reiki.
Mikao Usui faktycznie żył, urodził się 15 sierpnia 1865 roku, zmarł 9 marca 1926 roku. Był buddystą, o czym poświadczyli członkowie Usui Reiki Ryoho Gakkai, oficjalnej organizacji Reiki założonej przez Usuiego. Miał żonę, Sadako Suzuki oraz dwójkę dzieci. Jako buddysta mieszkający w Japonii z pewnością był też powiązany z lokalną religią Shinto. Jak podają niektóre źródła, Usui był wykształconym człowiekiem w okresie, kiedy tradycja Japonii łączyła się z ideałami zachodu wprowadzanymi przez cesarza Meiji. Studiował medycynę, filozofię, religię, prawdopodobnie uzyskał doktorat z literatury. Jak podaje inskrypcja na grobie Usuiego, a także jak wynika z przekazów ustnych, Usui był wykształconym i ciepłym, choć skromnym człowiekiem. Nigdy nie odmawiał pomocy i mocno trzymał się ideałów Buddyzmu.
W 1892 roku zaraził się cholerą – w czasie choroby, z której wyzdrowiał, miał doświadczyć wizji Buddy Wairoczany i uzyskać od niego duchowe nauki.
Po wyzdrowieniu Usui udał się do mistrza Watanabe, ze szkoły Buddyzmu Shingon, w celu pobierania nauk. Nie było to dla niego problemem, bowiem już w dzieciństwie spędził kilka lat na studiowaniu nauk Buddyjskich. W czasie drugiej “tury” nauk miał się zetknąć z dużą ilością tekstów związanych z Buddyzmem, Taoizmem czy Shinto, studiując między innymi Tantry medyczne i nauki Buddy Medycyny. Nie ma dowodów na jego podróże po świecie. Na pewno nie był ani uczniem, ani wykładowcą na uniwersytecie Doshisha czy Chicago – obydwa uniwersytety potwierdziły pisemnie, że osoba Mikao Usuiego nie figuruje w archiwach.
W 1914 Usui roku udał się na 21-dniową medytację na górę Kurama i tam osiągnął Satori – co tłumaczy się nie tyle jako całkowite oświecenie, ale jako nagły wgląd. Wgląd między innymi w sztukę uzdrawiania za pomocą Reiki. Nowo uzyskaną zdolność, a właściwie metodę pracy z duchową energią, Usui nazwał Usui Shiki Ryoho Reiki – tłumaczymy to jako Metoda Uzdrawiania Duchowego wg. Usuiego. Słowo Reiki w Japonii już w tym okresie funkcjonowało, a z energii uznawanej jako Reiki korzystało wiele “szkół” i praktyków – przypominam, iż słowo “Reiki” w zamyśle określa nie tyle metodę, to samą energię. Usui przez lata zbierał elementy układanki, które, dzięki satori na górze Kurama, ułożyły się w końcu w całość.
Usui zaczął więc uzdrawiać. W 1921 roku otworzył klinikę Reiki w Harajuku. Słowo “klinika” należy rozumieć jako praktykę medyczną, taką jaką dziś lekarze zakładają prywatnie. Nie chodzi tutaj o wielki szpital, jak niektórzy chcieliby myśleć. W tym samym roku założył stowarzyszenie Usui Reiki Ryoho Gakkai, które istnieje do dziś, a które pielęgnuje klasyczne “Usui Reiki” na terenie Japonii. Po śmierci Usuiego rolę przewodniczącego organizacji przejął Juzaburo Ushida. W 1926 roku Usui zmarł. Do tego czasu nauczył “pierwszego stopnia Reiki” jednak aż 2000 osób. Około 40 osób osiągnęło stopień Okuden, a 17 osób zyskało tytuł Shinpiden i uprawnienia do nauczania.

Rozwój Reiki po Usuim

Jednym z uczniów Usuiego był oficer w służbie marynarki Japonii, Chujiro Hayashi. Wbrew legendzie Reiki, nie był on następcą Usuiego. Opuścił organizację Usui Reiki Ryoho Gakkai, by zacząć rozwijać Reiki we własnym zakresie. Hayashi jest zapewne osobą, która wprowadziła “układy dłoni” dla zabiegów Reiki, wykorzystując wiedzę medyczną do rozwijania tej metody. W latach 30-tych XX wieku Hayashiego odwiedziła Hawayo Takata, obywatelka Stanów Zjednoczonych pochodzenia japońskiego. Ciężko chora Takata została wyleczona przez Hayashiego poprzez zabiegi Reiki i udało się jej go namówić na to, by przekazał jej wiedzę z zakresu Reiki. Hayashi zgodził się, pomijając długi okres szkolenia pomiędzy poszczególnymi stopniami, dlatego Takata tak szybko została nauczycielem. Być może Hayashi zrobił tak dlatego, że spodziewał się wybuchu wojny i nie chciał, by Reiki utknęło w Japonii, nie wspominając o całkowitym zaniku. Dla przykładu, Usui Reiki Ryoho Gakkai zostało rozwiązane na czas II Wojny Światowej, a ponowne zawiązanie po wojnie nie zmieniło faktu, iż jest to organizacja hermetyczna, która momentami ma negatywny stosunek do Reiki zachodniego.
Takata została dostrojona do III stopnia, Shinpiden, a Hayashi powrócił do Japonii, gdzie, z bliżej niejasnych przyczyn, popełnił Seppuku. Hawayo Takata nie próżnowała – zaraz po wojnie zaczęła popularyzować Reiki na terenie USA – wpierw na terenie Hawajów, później zaś na terenie kontynentu. I tutaj dopiero pojawiła się legenda Reiki. Po wojnie amerykanie nie ufali japończykom, Takata musiała więc zmodyfikować system japoński w taki sposób, by był przystępniejszy dla zwykłych amerykanów. Takata stworzyła podział na zaledwie 3 stopnie Reiki. Usunęła elementy nauk buddyjskich i, w końcu, usunęła też tak zwane techniki dodatkowe – medytację Gassho, praktykę Reiji-Ho i inne. System Reiki został uproszczony. Takata, zapewne by przekonać większą ilość chętnych do Reiki, stworzyła też legendę Reiki – Usui stał się chrześcijaninem, który podróżował do oświeconej Ameryki, by pobierać nauki na cywilizowanym uniwersytecie. Ta wersja historii zaraz po wojnie była przystępniejsza i łatwiejsza do zaakceptowania dla nieufnych amerykanów. W końcu Takata twierdziła, że jest jedynym nauczycielem Reiki na świecie, bowiem wszyscy nauczyciele Japońscy mieli zginąć w czasie wojny – nie było to prawdą, choć Takata mogła o tym nie wiedzieć – choć wróciła po wojnie do Japonii i nauczała tam pierwszych dwóch stopni Reiki, nie ma dowodów na to, że spotkała kiedyś jakiegoś nauczyciela z organizacji Usuiego.
Takata na początku swojej działalności traktowała Reiki jako wiedzę przekazywaną w sposób oralny – nie zezwalała na robienie notatek czy nagrania w czasie kursów. Sam Usui spisał nawet podręcznik i pozwalał na robienie notatek. Z tej różnicy wynikł później problem wymieszanej wiedzy u uczniów Takaty, a także różnice w rysowaniu i czasem nawet nazewnictwie znaków Reiki. Mimo wszystko, to dzięki działalności Takaty Reiki przyjęło się na zachodzie. Wyszkoliła ona aż 22 nauczycieli Reiki. Odeszła w grudniu 1980 roku.

Reiki po Takacie

Wyszkoleni przez Takatę nauczyciele kilkukrotnie spotkali się później w celu ustalenia, czego tak naprawdę nauczała ich Takata – chciano ujednolicić te nauki, by móc przekazywać je dalej. Wtedy pojawiły się problemy związane z sukcesją. Innymi słowy, pojawiła się walka o przywództwo w ruchu Reiki, bowiem Takata nie określiła swojego następcy. Wtedy Barbara Weber Ray ogłosiła, że zawarła z Takatą umowę i to jej przysługuje tytuł Wielkiego Mistrza Reiki – tytuł, który tak przy okazji, nigdy nie istniał w klasycznym Usui Reiki, a pojawił się jakoby z powietrza – czy też, z czyjegoś ego. Oczywiście, nie wszyscy nauczyciele zgodzili się z przywództwem Ray, toteż nastąpił pierwszy rozłam. Ray stworzyła organizację The Radiance Technique i zarejestrowała znak handlowy “Autenthic Reiki”.
W 1983 stworzono istniejącą do dziś organizację Reiki Alliance – nauczyciele po Takacie, nie zgadzający się z rolą Weber Ray, chcieli również mieć własną organizację. Rolę lidera przyjęła tutaj Phyllis Ley Furumoto. Organizacja postawiła barierę finansową dla nowych nauczycieli – koszt inicjacji do 3-go stopnia Reiki wynosił aż 10 tysięcy dolarów. Organizacja ta do dzisiaj liczy sobie tę sumę za trzeci stopień. Nie spodobało się to niektórym nauczycielom, przez co nastąpił jeszcze jeden rozłam – Iris Ishikuro zaczęła rozwijać Reiki we własnym zakresie, obniżając cenę inicjacji do “trójki” z 10 tysięcy do 1000 dolarów (dziś trzeci stopień można zrobić jeszcze taniej). W latach 90-tych Furumoto próbowała zarejestrować nazwy “Reiki”, “Usui System” i “Usui Shiki Ryoho” dla własnej firmy, ale nie spodobało się to innym praktykom Reiki, przez co Furumoto wycofała się z tego pomysłu.
W latach 80-tych i 90-tych, w czasie walk między organizacjami, walk o sukcesję, wykształcił się również pewien ruch – ruch nauczycieli niezależnych. Byli to praktycy Reiki, którzy chcieli po prostu propagować tę metodę, bez wdawania się w politykę czy wewnętrzne konflikty. To głównie dzięki nauczycielom niezależnym Reiki jest dziś tak popularne i łatwo dostępne. W ten oto sposób Reiki przestało być jednolitym ruchem, a także przestało mieć konkretnych liderów.
Pod koniec lat 90-tych, niezależni nauczyciele – Walter Lubeck, William Lee Rand oraz Frank Petter, poświęcili się pracy na rzecz odkrycia prawdziwej historii Reiki. Po wielu latach badań i podróżach do Japonii, udało im się nakreślić to, co dziś nazywamy “prawdziwą historią Reiki”. Dzięki zbieraniu dokumentów, latach rozmów i poszukiwania “świadków”, nie tylko na nowo odkryli źródła Reiki, ale też wprowadzili do “zachodniego Reiki” zapomniane techniki dodatkowe, na przykład wspomniane już medytację Gassho czy technikę Reiji-Ho. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku Walter Lubeck wraz z Markiem Hosakiem rozwinęli też badania w zakresie poszukiwania starszych źródeł Reiki w tekstach buddyjskich, shintoistycznych i taoistycznych.
Dziś Reiki jest niezwykle popularne – olbrzymia ilość nauczycieli i skuteczność tej metody zarówno w praktykach uzdrawiania, jak i w zakresie rozwoju duchowego sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się na kurs tej metody. Dzięki działalności wielu nauczycieli, wewnętrzne konflikty i problemy z sukcesją ucichły.
Reiki w Polsce pojawiło się pod koniec lat 80-tych. Jan Peterko uzyskał swój stopień nauczycielski w 1989 roku i zaczął propagować tę metodę. Na początku lat 90-tych Reiki w Polsce popularyzowała również siostra Mariusza. Z biegiem czasu, w kraju nad Wisłą pojawiło się więcej nauczycieli, którzy swoje stopnie nauczycielskie uzyskali od praktyków z zagranicy. Tak oto przedstawia się, w wielkim skrócie oczywiście, historia metody Reiki. Jak widać, Usui Reiki, a dalej i Takata Reiki (znane też jako Reiki zachodnie) jest metodą stosunkowo młodą – ale skuteczną. Przypominam jednak, że Reiki nie wzięło się z powietrza – to, co dziś nazywamy Reiki, istnieje znacznie dłużej niż technika spopularyzowana przez Usuiego, ale o tym może innym razem.
Teraz trzeba odpowiedzieć na istotne dla wielu pytanie. Legenda Reiki o chrześcijaninie Usuim i podróżach do USA była nauczana przez wiele lat i do dziś wielu nauczycieli tę legendę popularyzuje, pomijając fakty z tej czy innej przyczyny. Czy fakt, że legenda Reiki różni się od prawdziwej historii tej metody, w jakiś sposób negatywnie wpływa na praktykę osób, które zostały nauczone legendy? Szybką odpowiedzią jest definitywne stwierdzenie – nie! Jeśli kursant został do Reiki dostrojony, to Reiki płynie i działa. To, jakiej wersji historii zostało się nauczonym tworzy jedynie bliznę na płaszczyźnie wiedzy, ale nie skuteczności praktyki.
Istotnym jest jednak bycie świadomym różnic między legendą a prawdziwą historią i nauczanie tej wersji, która opiera się o fakty, nie zaś o mit założycielski – świadczy to o wiedzy i profesjonalizmie praktyka. Legenda powinna pozostać ciekawostką dla socjologów, zaś kursantom warto przekazywać poprawną wiedzę i w końcu zaprzestać szerzenia mitu.
Wybrana bibliografia:
- Hosak M., Lubeck W., The Big Book of Reiki Symbols. Twin Lakes 2009.
- Lubeck W., Petter F., Rand W.L., The Spirit of Reiki, The Complete Handbook of the Reiki System.Twin Lakes 2009.
- Możdżyński, P. Duchowość ponowoczesna. Ruch Reiki w Polsce. Kraków 2004.
- Hayashi Ch.; Petter F.; Yamaguchi T.: The Hayashi Reiki Manual. Twin Lakes 2003.
- Petter, F. Reiki Fire. New Information about the Origins of the Reiki Power, A Complete Manual. Twin Lakes 2010.
- Petter, F. Reiki, The Legacy Of Dr. Usui. Rediscovered documents on the origins and developments of the Reiki system, as well as new aspects of the Reiki energy. Twin Lakes 2010.
....................................................
 http://ezokultus.eu/p/reiki-mit-zalozycielski-i-prawdziwa-historia/353

piątek, 6 kwietnia 2012

Inskrypcja nagrobka Mikao Usui

Za pozwoleniem Wojciecha Usarzewicza ze strony:
Reikowisko  wklejam całość.

Na nagrobku Mikao Usuiego znajduje się inskrypcja, spisana przez pana Juzaburo Ushide, następcę Usuiego w organizacji Usui Reiki Ryoho Gakkai, w lutym 1927 roku. Inskrypcja opisuje działalność Usuiego i potencjalną, jak na tamte czasy, przyszłość tej metody. Jeśli ktoś się odpowiednio zagłębi w lekturę, to dostrzeże również istotę Reiki, a także przedmiot medytacji i własnej praktyki rozwojowej. Niniejsze tłumaczenie wykonałem na podstawie tłumaczenia Franka Arjavy Pettera (Reiki Fire, Lotus Press Shangri-La, 2010, s. 28-31).



“Ktoś kto ciężko studiuje (medytuje) i pracuje, by ulepszyć swe ciało i umysł, w celu stania się lepszym człowiekiem, nazywany jest człowiekiem wielkiego ducha. Ludzie, którzy używają wielkiego ducha dla dobra społeczeństwa, to znaczy, by uczyć ludzi właściwego postępowania i czynić dobro dla ogółu, nazywani są nauczycielami. Dr. Usui był takim nauczycielem. Nauczał Reiki kosmosu (uniwersalnej energii). Niezliczeni przychodzili do niego, prosili go, by ten nauczył ich wspaniałej drogi Reiki i by ich uzdrowił.
Dr. Usui urodził się pierwszego roku okresu Keio, nazywanego Keio Gunnen, 15 sierpnia (1864). Jego pierwsze imię brzmiało Mikao, a jego drugie imię brzmiało Gyoho (lub Kyoho). Urodził się w wiosce Yaho, w regionie Yamagata, w prefekturze Gifu. Imię jego przodka to Tsunetane Chiba. Jego ojcem był Uzaemon. Nazwisko panieńskie jego matki brzmiało Kawaai. Z tego co wiadomo, był utalentowanym i ciężko pracującym uczniem. Jako dorosły człowiek, podróżował do wielu zachodnich krajów i do Chin, by pobierać nauki (zachodnie kraje, z punktu widzenia Japonii), lecz po drodze przytrafiały mu się nieszczęścia. Nie zraził się jednak i wciąż się uczył.
Pewnego dnia, udał się na górę Kurama na 21 dni, by pościć i medytować. Pod koniec okresu medytacji, poczuł wspaniałą energię Reiki spływającą do czubka jego głowy, co doprowadziło do stworzenia systemu uzdrawiania Reiki. Wpierw użył Reiki na sobie, a potem na swej rodzinie. Ponieważ działało dobrze na różne schorzenia, postanowił podzielić się tą wiedzą ze społeczeństwem. Otworzył klinikę w Harajuku, Aoyama w Tokyo, 10 kwietnia, 10 roku okresu Taisho (1921). Nie tylko oferował zabiegi niezliczonym ludziom, z których niektórzy przybyli z bardzo daleka, ale też organizował warsztaty i dzielił się wiedzą. We wrześniu, 12 roku okresu Taisho (1923), niszczycielskie trzęsienie ziemi wstrząsnęło Tokyo. Tysiące zginęło, zostało rannych bądź chorych w wyniku trzęsienia. Dr. Usui cierpiał z tego powodu, lecz wprowadził Reiki do zniszczonego miasta i użył swoich uzdrowicielskich mocy, by pomóc tym, którzy przeżyli. Wkrótce, jego klinika stała się za mała by pomieścić wszystkich pacjentów, więc w lutym, 14 roku okresu Taisho (1925), zbudował nową klinikę w pobliżu Tokyo, w Nakano.
Jego sława rozeszła się szybko po Japonii, pojawiły się zaproszenia do odległych miast i wsi. Wpierw udał się do Kure, potem do prefektury Hiroshima, potem do Saga i Fukuyama.
W czasie swojego pobytu w Fukuyama, umarł na wylew, 9 marca, 15 roku okresu Taisho (1926). Miał 62 lata.
Dr. Usui miał żonę, Sadako; jej nazwisko panieńskie brzmiało Suzuki. Mieli syna i córkę. Syn, Fuji Usui, zajął się interesami ojca po jego śmierci.
Dr. Usui był ciepłym, prostym i skromnym człowiekiem. Był fizycznie zdrowy i odpowiednio zbudowany. Nigdy się nie popisywał i zawsze miał uśmiech na twarzy. Był również bardzo odważny w obliczu przeciwności. Był również bardzo ostrożnym człowiekiem. Miał wiele talentów. Lubił czytać, a jego wiedza z zakresu medycyny, psychologii, wróżbiarstwa i teologii religijnej z całego świata była rozległa. Jego zwyczaj czytania i gromadzenia informacji z pewnością pomógł utorować drogę w postrzeganiu i rozumieniu Reiki. Reiki nie tylko uzdrawia choroby, ale także wzmacnia nasze wrodzone umiejętności, równoważy ducha, sprawia, że ciało staje się zdrowe, a w rezultacie, Reiki pomaga osiągnąć szczęście. By nauczyć tego innych, powinieneś trzymać się pięciu reguł imperatora Meiji i rozmyślać nad nimi w swoim sercu.
(Reguły) Powinny być wypowiadane codziennie, raz o poranku i raz wieczorem.
Już dziś, nie złość się.
Już dziś, nie martw się.
Już dziś, bądź wdzięczny.
Już dziś, pracuj ciężko (medytuj).
Bądź dobry dla ludzi.
Ostatecznym celem tej praktyki jest zrozumienie starożytnego sekretu uzyskiwania szczęścia i odkrycie lekarstwa na wszystkie choroby. Jeśli trzymasz się tych reguł, osiągniesz przejrzysty umysł, niczym starożytni mędrcy. By zacząć szerzyć Reiki, musisz zacząć od miejsca Ci najbliższego (siebie samego), nie zaczynaj od czegoś odległego, jak filozofia czy logika.
Każdego ranka i wieczora siadaj cicho, z rękoma złożonymi w pozycji Ghasso lub Namaste. Powtarzaj reguły, bądź czysty i cichy. Pracuj nad swoim sercem i czyń rzeczy z ciszy w Tobie. Każdy może sięgnąć po Reiki, ponieważ ono zaczyna się w Tobie.
Paradygmaty filozoficzne zmieniają się na świecie. Jeśli Reiki może zostać rozprzestrzenione na świat, dotknie ono ludzkich serc i moralności społeczeństwa. Będzie pomocne dla wielu ludzi, i nie tylko uzdrowi choroby, ale też Ziemię jako całość. Ponad 2000 osób nauczyło się Reiki od Dr. Usuiego. Jeszcze więcej osób nauczyło się Reiki od jego następców i niosą Reiki dalej. Nawet teraz, po odejściu Dr. Usuiego, Reiki będzie się rozprzestrzeniać przez długi czas. Otrzymanie Reiki od Dr. Usuiego jest błogosławieństwem, jest nim też móc przekazywać Reiki dalej. Wielu uczniów Dr. Usuiego zebrało się tutaj, by postawić ten pomnik w świątyni Saihoji, w Toyotoma.
Zostałem poproszony o napisanie tych słów, by utrzymać wielką pracę Usuiego żywą. Jestem głęboko wdzięczny za jego pracę i chciałbym powiedzieć wszystkim jego uczniom, że jestem zaszczycony, mogąc spisać te słowa. Niech wielu zrozumie, jaką wspaniałą pracę wykonał Dr. Usui dla świata.”
- Tłumaczenie: Wojciech Usarzewicz, http://reikowisko.org

wtorek, 6 grudnia 2011

Zostać Mistrzem

W dzisiejszych czasach pojawiło się sporo różnych systemów skupiających się na rozwoju duchowym, często łączonych z metodami i technikami uzdrawiania. Systemy te korzystają z wiedzy i doświadczenia innych kultur, z mniejszym lub większym powodzeniem. Mamy, więc warsztaty i techniki „Twardej ścieżki” korzystające z technik pracy szamanów różnych tradycji. Mamy metody czerpiące z mądrości buddyzmu, taoizmu, zen, huny, jogi i wielu innych. Nie jest moim celem skupianie się tutaj nad problemem mieszania tych tradycji, bo to jest już indywidualna sprawa każdego. W zasadzie liczy się cel, a nie środki, jakie do niego prowadzą. A celem często jest szeroko rozumiane oświecenie i mistrzostwo, tu często zresztą rozumiane poprzez nauki zen czy Buddy.
Jednak czy tak naprawdę wystarczy nam zaliczyć kurs uzdrawiania Reiki, warsztaty twardej ścieżki czy kilka innych kursów prowadzących do rozwoju duchowego? Czy fakt, że na dyplomie ukończenia kursu napisano nam Mistrz, świadczy, że to mistrzostwo już osiągnęliśmy? Osobiście uważam, że nie, natomiast na pewno dostajemy narzędzie, które może nas do zamierzonego celu zaprowadzić.
Sama zajmuję się przede wszystkim pracą z systemem Reiki i na tym przykładzie się skupię, nie mniej podobnie jest tak w innych systemach oferowanych przez nauczycieli i trenerów rozwoju duchowego, jak i w indywidualnej pracy „samouków”.
Poziom i  energia jaką uzyskujemy podczas inicjacji na poszczególnych stopniach Reiki, a zwłaszcza na III stopniu – Shinpiden, to jedynie narzędzie, które daje nam możliwość wejścia na wyższy poziom duchowy, narzędzie pozwalające dążyć do oświecenia i mistrzostwa, w szerokim tego słowa znaczeniu.
Ale też jest to przede wszystkim bardzo ciężka praca nas samych nad sobą, a technika i wiedza jaką zdobywamy na konkretnej ścieżce może nam w tej pracy pomóc.
Mistrzem nie staniemy się poprzez inicjację czy uzyskanie dyplomu ukończenia kursu mistrzowskiego w danej ścieżce, ale poprzez pracę nad sobą, uświadamianie sobie siebie, własnych wzorców, a także praw rządzących światem. Jedność z naturą, medytacja, która pozwoli nam otworzyć się na własne wnętrze, duchowość i kontakt z duszą. Akceptację siebie takimi jakimi jesteśmy, wyciszenie emocji, szerokie postrzeganie siebie, innych i świata. Mistrz to osoba oświecona, świadoma, będąca ponad podziałami. Osiągnąć to może każdy z nas, niezależnie od posiadanych stopni Reiki, kursów uzdrawiania duchowego czy innych. Warto więc zachować dystans do siebie i innych, wykształcić w sobie empatię i duże pokłady tolerancji i zrozumienia, co wcale nie jest łatwe, ale i wbrew pozorom nie jest trudne.
Wybrany przez nas kurs, warsztat czy ścieżka daje nam pod tym względem bardzo dużo. Często staje się katalizatorem zmian. Jednak i na te zmiany trzeba być w pełni gotowym i przyjąć je. Dla przykładu w Reiki na poziomie III stopnia one już się dzieją niejako niezależnie od nas. W tym akurat systemie i na tym poziomie otwieramy się na potężne energie bardzo wysokich wibracji, a z chwilą kiedy podejmujemy decyzję o wejściu na ten poziom, energia zaczyna działać i dokonywać zmian w nas i wokół nas. Podobnie dzieje się w innych ścieżkach rozwoju duchowego.
Nie każda z tych zmian jest łatwa. Tym bardziej, że wiele z nich dzieje się na różnych płaszczyznach naszego świata. Poczynając od nas a kończąc na naszym otoczeniu. Nagle zaczynamy dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy dostrzec,  często obserwujemy zmiany w sobie dotyczące rożnych sfer życia, przede wszystkim życia duchowego. Szukamy nowych dróg, możliwości, szerzej i obiektywniej zaczynamy patrzeć na świat.
Najważniejsze  zmiany zachodzą w nas samych. Mogą wyjść na jaw rzeczy z przeszłości, które powodowały w nas ból, blokady. Pojawiają się też chwile trudne i bolesne, ale to droga do czegoś lepszego, wspaniałego dla nas. To jak droga do wolności.
Najważniejsze by po inicjacji, zaliczeniu kursu, odbyciu warsztatów nie osiadać na laurach i pławić się w posiadanym tytule Mistrza (czy innym analogicznym), ale aby skupić się na swoim wnętrzu, mieć odwagę zagłębić się w siebie. Zrobić w sobie i swoim życiu bardzo radykalne wielkie sprzątanie.
Nie patrzeć na świat z nieco wyższych półek, bo przecież my już wiemy, rozumiemy i mamy własną prawdę. To zresztą bardzo częsta pułapka w którą nas popycha nasze ego. Nagle stajemy się dla innych wzorem, nauczycielem, znajdują się osoby, które chłoną każde nasze słowo, a my nawet nie zauważamy kiedy osiadamy na laurach. Często też na tyle mocno utwierdzamy się we własnej słuszności postrzegania świata, także tego duchowego, że ścieżki innych po prostu uważamy za śmieszne, błędne czy zwyczajnie głupie, przynoszące więcej szkody, jak pożytku. A przecież dążąc do mistrzostwa i oświecenia wchodzimy na poziom ponad podziałami. Poziom akceptacji siebie i świata takim jakim jest. A jest taki, jakim tworzymy go wszyscy. Także z różnorodnością jego rozumienia i postrzegania. Tu nie ma już lepszych czy lepsiejszych prawd, bo każda jest równie prawdziwa, a słowa są tylko kodami do zrozumienia i pokazania czegoś, czego często nie da się w żaden sposób opisać. Nie mniej staramy się, bo w naturalny sposób chcemy się z innymi dzielić wiedzą i doświadczeniem, a także stajemy się drogowskazami dla innych.
Jeśli posługujemy się cytatami innych, które uważamy za wartościowe i coś ze sobą niosące, to zastosujmy taka mądrość najpierw do siebie, by nie były to jedynie puste słowa.
Ja sama swego czasu uległam kilka razy iluzji własnego mistrzostwa i własnej nieomylności, bo wszak dyplom Mistrza Reiki to już jest coś. Na szczęście udało mi się (z pomocą przyjaciół i bliskich, za co im bardo dziękuję) dostrzec pułapkę w jaką wpadłam i zacząć się z niej uwalniać. Dzięki temu nauczyłam się (i wciąż uczę), że moje postrzeganie świata jest tylko moje i najlepsze dla mnie, nie musi jednak takim być dla innych. Przy okazji uświadomiłam sobie, że dążenie do oświecenia, a przede wszystkim własny rozwój to praca na całe życie. Niby proste i oczywiste a jednak często zapomniane. Bo nie wystarczy coś przepracować w sobie raz, zaliczyć proces oczyszczania, zdobyć kolejna wiedzę. To dopiero początek drogi własnego mistrzostwa.

...........................................
Ilustracja:   Obraz "Odradzam sie do siebie",autorstwa Adrianny Karimy nauczycielki Vedic Art

piątek, 17 czerwca 2011

Łączenie Reiki z różnymi różnościami

Reiki jest metodą stosunkowo nową, bo nie ma jeszcze pełnych 100 lat a odłamów więcej niż popularne religie.
Utarło się przekonanie, ze Reiki jest metodą bezpieczną i przyjazna, a do tego tak uniwersalną, że można je łączyć z wszystkim i wszystkimi.
Ze wstydem przyznaję, że do niedawna sama żyłam w tej iluzji i nawet próbowałam łączyć Reiki z metodami tak odmiennymi jak Runy. Na szczęście człowiek uczy się cale życie i więcej nie mieszam rzeczy z tak różnych kultur jak germańska i japońska. Nawet jeśli jedna energia jest względnie uniwersalna, to druga taką być nie musi. Przy okazji możemy obrazić jakieś Bóstwo, lub jakiegoś ducha. Tym bardziej, że wiele technik czy metod pracy terapeutycznej czy energetycznej jest związana z konkretnym kręgiem kulturowym. A elastyczność elastycznością ale nie dajmy się ponieść.

Reiki jest japońską metoda pracy z energią Ki, zwaną w innych kulturach chi, prana, mana itd. Fakt, że ta energia w miarę dobrze współgra z niektórymi metodami terapeutycznymi, np z litoterapią, nie znaczy, że tak jest ze wszystkim.
Mój nauczyciel Okuden (II stopień Reiki) napisał kiedyś w jednym ze swoich artykułów: "jak chcesz to zrób 108 form TAI-CHI BIAŁEGO ŻURAWIA a potem zaraz 5 form CHI-KUNG Lecącego Bociana życzę zdrowia, zajmie ci trochę czasu aby odpocząć po szoku energetycznym jakiego doznasz. Te dwie metody są ze sobą antagonistyczne. Nie rób takich eksperymentów." (Arkadiusz Lisiecki "Symbol i poznanie symboliczne")
Zdanie  to, dobitnie wskazuje na to, że nawet z energią Chi (Ki, Praną itd.) nie ma co za wiele mieszać, bo może i energia ta sama ale metody inne.
Obecnie w Reiki jest tendencja do łączenia w nowe systemy różnych form pracy, jak Kundalini Reiki, gdzie sama nazwa już wskazuje na to z czym mamy do czynienia, oraz na wiele innych, które są bardziej tajemnicze, np. Gold Reiki, Diamentowe Reiki, Izyda Reiki, Thot Reiki i wiele innych Reiki. Czym są można się już tylko domyślać. Czy warto się zapisywać na kursy w tych systemach? Myślę, że to już zależy od indywidualnego „chciejstwa”. Jeśli ktoś uważa, że potrzebuje inicjacji w kolejnych systemach Reiki, niech to robi. Warto jednak wcześniej dowiedzieć się czegoś o danej metodzie i zastanowić czy jest to jeszcze Reiki plus jakaś nie wykluczająca się z nim metoda pracy, czy też coś, co może przynieśc więcej szkody niż pożytku.
W niektórych systemach Reiki korzysta  się z channelinngu, o czym nie zawsze się informuje młodego adepta, a potem są przypadki uzależnienia od woli jakiejś istoty duchowej. Sama znam osobę, która większość decyzji nawet tych życiowych podejmuje po konsultacji z „Mistrzami Jakiegośtam Bractwa” i tylko według konkretnych wskazówek i wytycznych.
Dla mnie to już nie Reiki. Ale z Wielkimi Mistrzami tych systemów kłócić się nie będę.  Mogę tylko powiedzieć, nie dajmy się zwariować.
Co kto zrobi jego rzecz. Byle nie bezmyślnie.


piątek, 12 listopada 2010

Co to jest Reiki

Nazwę Reiki tłumaczy się różnie. Jest to słowo pochodzenia Japońskiego i najprościej rzecz mówiąc oznacza Uniwersalna Energia (Rei – Uniwersum, Ki – energia). Jednak wiele osób tłumaczy to jako: „Rei” można tłumaczyć, jako „Rozum”, „Ki” jako „Duch”.

Wszystko w przyrodzie i wszechświecie jest energią, o czym każdy uczył się w szkole na lekcjach fizyki. Równanie Alberta Einsteina E=mc2 znają wszyscy, a jest to wszak wzór dotyczący energii.
Energie mają też różne zagęszczenia, te najbardziej gęste przybierają formę materialna, inne pozostają w sferze subtelnych, nie dla wszystkich dostrzegalnych form. Energią subtelniejszą jest na przykład ludzka dusza.

Reiki to także energia. Jednak nie całkiem zwyczajna i nie podobna do innych.
Najczęściej mówi się o niej, że to uniwersalna energia, obdarzona własną inteligencją, wypełniająca cały Wszechświat w każdym czasie i miejscu. Jest też, Reiki, energią bezwarunkowej miłości. Można więc śmiało powiedzieć, że ma w sobie coś boskiego.
Energia Reiki zachowuje się też, jakby rozróżniała dobro i zło, w naszym, powszechnym, ludzkim rozumieniu. Co to oznacza? Reiki nie popłynie w nieczystych intencjach, aby komuś zaszkodzić, kiedy nie powinna być użyta. Co więcej, z relacji np. osób zajmujących się egzorcyzmami, zdejmowaniem klątw czy uroków, a pracujących przy tym z Reiki, wynika, że neutralizuje ona wiele klątw, uroków i niejednokrotnie przepędza mroczne byty, gdyż jako najczystsze światło i miłość, jest im nieprzychylna.

Reiki przenika wszystko. Jest energią, siłą, która sprawia, że wody krążą w przyrodzie, z nasion wyrastają drzewa i kwiaty, rodzą się ludzie, zwierzęta. To moc, która obdarza życiem i witalnością.

Reiki to nazwa Japońska, ale i w innych językach i kulturach jest o niej mowa. I tak np. w Chinach nazywa się ja „Chi” i opracowano wiele technik pracy z nią, np. słynne Tai Chi. W starożytnym Egipcie nazywaną ją Ka, w Grecji Logos, lub neuma. Kawuni nazywają ją Mana, a u Sufich Baraka. Indiańskie pojęcie Manitou także odnosi się do tej energii.

Reiki używamy mniej lub bardziej świadomie od dziecka. Zaobserwujmy bawiące się dzieci. Kiedy się przewrócą, cos je zaboli przykładają intuicyjnie dłonie do bolącego miejsca. Jest to niczym innym jak korzystaniem z Reiki.

Jednakże choć każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu może korzystać z Reiki, to jednak aby móc w pełni cieszyć się jej dobrodziejstwem warto skorzystać z pomocy mistrza nauczyciela Reiki. Podczas inicjacji dostroi on naszą energetykę do Reiki, otworzy nas na jej przepływ. Oczywiście można takie dostrojenie uzyskać samodzielnie, poprzez medytację, ćwiczenia oddechowe i pracę nad samym sobą, jednakże inicjacja z rąk mistrza Reiki daje nam pewność, że dostrajamy się właśnie do energii Uniwersum, a nie do innej. Zwłaszcza dla osób, które dopiero zaczynają swoją drogę rozwoju duchowego, inicjacja do Reiki jest otwarciem na nowe możliwości i wspomaga pomniejszy rozwój duchowy.

Wokół inicjacji Reiki narosło wiele mitów i niedomówień, najczęściej będących wynikiem niezrozumienia i nadinterpretacji systemu Reiki, przez osoby, które nie zajmują się Reiki.
Inicjacja w tym wypadku dostraja do energii Uniwersum, otwiera w inicjowanym kanał do przekazywania tej energii dalej, oczyszcza te kanały (meridiany) oraz czakry, co powoduje też podniesienie naszych wibracji energetycznych. Zaraz po zakończeniu dostrajania – używa się tu specjalnych znaków Reiki, otrzymywanych na kolejnych stopniach – mistrz odcina się od inicjowanego. Nie jest więc prawdą, że w jakikolwiek sposób mistrz i adept są ze sobą związani na zawsze i zależni jeden od drugiego. Oczywiście dobry i uczciwy mistrz będzie się interesował swoim uczniem, służył mu radą i pomocą także po zakończeniu seminarium Reiki, ale nic poza tym.

Reiki, jak już wiemy, jest wyjątkowym rodzajem energii, z której możemy korzystać dla poprawy i zachowania zdrowia, ale tez we wszystkich innych dziedzinach życia. Tu ograniczeniem jest tylko nasza własna wyobraźnia.
Reiki jest też Japońskim systemem uzdrawiania energetycznego. Systemem opartym na stopniach (są trzy) oraz na inicjacji, czyli, jak już wspomniałam, dostrojeniu adepta do energii.

Dziś Reiki jest coraz bardziej popularne na całym świecie, a wiele osób, zapisuje się na I stopień Reiki – Shoden – aby na co dzień móc korzystać z dobrodziejstw tej energii. I wielu poprzestaje tylko na tym stopniu, traktując Reiki jak narzędzie wspomagające zdrowie, zawsze pod ręką, dosłownie i w przenośnie, ponieważ Reiki przekazujemy sobie i innym właśnie przed dłonie. Stąd często nazywane jest uzdrawiającym dotykiem.
Osobiście każdemu polecam Reiki, bo zmienia ono nasze życie na lepsze. Pozwala cieszyć się dobrym zdrowiem i na dłużej zachować młody wygląd. Przede wszystkim jednak otwiera nas na nowe możliwości i pozwala poznać i doskonalić samego siebie.