
środa, 25 kwietnia 2012
wtorek, 17 kwietnia 2012
Ezochata Kwiecień 2012 – Szamanizm, powołanie i inicjacja [darmowa audycja edukacyjna]
Pod podanym nizej linkiem mozna ściągnąć i podłuchać nagraną podczas spotkania audycję i poczytać więcej na jej temat. Zapraszam serdecznie
http://ezokultus.eu/p/ezochata-kwiecien-2012-szamanizm-powolanie-i-inicjacja-darmowa-audycja-edukacyjna/347
http://ezokultus.eu/p/ezochata-kwiecien-2012-szamanizm-powolanie-i-inicjacja-darmowa-audycja-edukacyjna/347
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Epitafium
Szamanka umarła
wypuściła z rąk
swoje ptaki
i rozpuściła włosy
na wiatr
uwolniła WSZYSTKO
wedle naszej nikczemnej definicji
wszystkiego
Serce Szamanki
zeszło wreszcie do podziemia
uporządkować
chaos
bolesnego rytmu
ożywiło korzenie
uwolnionych skrzydeł
śpiewa teraz oczom
niewidzialną
pieśń
spełnionej Miłości
do snu
Szamanka nie istniała
nie istniała nigdy
była nadużyciem serca
przez chwilę
pomiędzy Słowem
a Ciałem
doszło do tajemnej ugody
zmysły przystały na iluzje głosu
który płynął znikąd
ku niczemu
był bardziej Muzyką
niż Słowem
twarz Szamanki
w moich oczach
miała rysy nazbyt ludzkie
by mogła pogodzić pragnienia
i uspokoić
czas.
(Piotr Jan Kos "Szamanka zeszła z Gór"
Kochanie, Ty wiesz, i znasz słowa. Kiedy nadejdzie czas :)
niedziela, 8 kwietnia 2012
Szepty
Przeszliśmy przez piekło aby wrócić do raju. Teraz istniejemy w czyśćcu przypominania i uświadamiania. Odcinamy skrzydła aby wzlecieć wysoko.
Przeszłość odchodzi, pamięć zostaje. Przyszłość staje się bolesną tęsknotą. Teraźniejszość to oczyszczanie z niepewności. Złudzeń i iluzji.
Warto być, zawsze. Doświadczać, uczyć się z przeszłości by kształtować przyszłość.
Przeszłość odchodzi, pamięć zostaje. Przyszłość staje się bolesną tęsknotą. Teraźniejszość to oczyszczanie z niepewności. Złudzeń i iluzji.
Warto być, zawsze. Doświadczać, uczyć się z przeszłości by kształtować przyszłość.
piątek, 6 kwietnia 2012
Inskrypcja nagrobka Mikao Usui
Za pozwoleniem Wojciecha Usarzewicza ze strony:Reikowisko wklejam całość.
Na nagrobku Mikao Usuiego znajduje się inskrypcja, spisana przez pana Juzaburo Ushide, następcę Usuiego w organizacji Usui Reiki Ryoho Gakkai, w lutym 1927 roku. Inskrypcja opisuje działalność Usuiego i potencjalną, jak na tamte czasy, przyszłość tej metody. Jeśli ktoś się odpowiednio zagłębi w lekturę, to dostrzeże również istotę Reiki, a także przedmiot medytacji i własnej praktyki rozwojowej. Niniejsze tłumaczenie wykonałem na podstawie tłumaczenia Franka Arjavy Pettera (Reiki Fire, Lotus Press Shangri-La, 2010, s. 28-31).
“Ktoś kto ciężko studiuje (medytuje) i pracuje, by ulepszyć swe ciało i umysł, w celu stania się lepszym człowiekiem, nazywany jest człowiekiem wielkiego ducha. Ludzie, którzy używają wielkiego ducha dla dobra społeczeństwa, to znaczy, by uczyć ludzi właściwego postępowania i czynić dobro dla ogółu, nazywani są nauczycielami. Dr. Usui był takim nauczycielem. Nauczał Reiki kosmosu (uniwersalnej energii). Niezliczeni przychodzili do niego, prosili go, by ten nauczył ich wspaniałej drogi Reiki i by ich uzdrowił.
Dr. Usui urodził się pierwszego roku okresu Keio, nazywanego Keio Gunnen, 15 sierpnia (1864). Jego pierwsze imię brzmiało Mikao, a jego drugie imię brzmiało Gyoho (lub Kyoho). Urodził się w wiosce Yaho, w regionie Yamagata, w prefekturze Gifu. Imię jego przodka to Tsunetane Chiba. Jego ojcem był Uzaemon. Nazwisko panieńskie jego matki brzmiało Kawaai. Z tego co wiadomo, był utalentowanym i ciężko pracującym uczniem. Jako dorosły człowiek, podróżował do wielu zachodnich krajów i do Chin, by pobierać nauki (zachodnie kraje, z punktu widzenia Japonii), lecz po drodze przytrafiały mu się nieszczęścia. Nie zraził się jednak i wciąż się uczył.
Pewnego dnia, udał się na górę Kurama na 21 dni, by pościć i medytować. Pod koniec okresu medytacji, poczuł wspaniałą energię Reiki spływającą do czubka jego głowy, co doprowadziło do stworzenia systemu uzdrawiania Reiki. Wpierw użył Reiki na sobie, a potem na swej rodzinie. Ponieważ działało dobrze na różne schorzenia, postanowił podzielić się tą wiedzą ze społeczeństwem. Otworzył klinikę w Harajuku, Aoyama w Tokyo, 10 kwietnia, 10 roku okresu Taisho (1921). Nie tylko oferował zabiegi niezliczonym ludziom, z których niektórzy przybyli z bardzo daleka, ale też organizował warsztaty i dzielił się wiedzą. We wrześniu, 12 roku okresu Taisho (1923), niszczycielskie trzęsienie ziemi wstrząsnęło Tokyo. Tysiące zginęło, zostało rannych bądź chorych w wyniku trzęsienia. Dr. Usui cierpiał z tego powodu, lecz wprowadził Reiki do zniszczonego miasta i użył swoich uzdrowicielskich mocy, by pomóc tym, którzy przeżyli. Wkrótce, jego klinika stała się za mała by pomieścić wszystkich pacjentów, więc w lutym, 14 roku okresu Taisho (1925), zbudował nową klinikę w pobliżu Tokyo, w Nakano.
Jego sława rozeszła się szybko po Japonii, pojawiły się zaproszenia do odległych miast i wsi. Wpierw udał się do Kure, potem do prefektury Hiroshima, potem do Saga i Fukuyama.
W czasie swojego pobytu w Fukuyama, umarł na wylew, 9 marca, 15 roku okresu Taisho (1926). Miał 62 lata.
Dr. Usui miał żonę, Sadako; jej nazwisko panieńskie brzmiało Suzuki. Mieli syna i córkę. Syn, Fuji Usui, zajął się interesami ojca po jego śmierci.
Dr. Usui był ciepłym, prostym i skromnym człowiekiem. Był fizycznie zdrowy i odpowiednio zbudowany. Nigdy się nie popisywał i zawsze miał uśmiech na twarzy. Był również bardzo odważny w obliczu przeciwności. Był również bardzo ostrożnym człowiekiem. Miał wiele talentów. Lubił czytać, a jego wiedza z zakresu medycyny, psychologii, wróżbiarstwa i teologii religijnej z całego świata była rozległa. Jego zwyczaj czytania i gromadzenia informacji z pewnością pomógł utorować drogę w postrzeganiu i rozumieniu Reiki. Reiki nie tylko uzdrawia choroby, ale także wzmacnia nasze wrodzone umiejętności, równoważy ducha, sprawia, że ciało staje się zdrowe, a w rezultacie, Reiki pomaga osiągnąć szczęście. By nauczyć tego innych, powinieneś trzymać się pięciu reguł imperatora Meiji i rozmyślać nad nimi w swoim sercu.
(Reguły) Powinny być wypowiadane codziennie, raz o poranku i raz wieczorem.
Już dziś, nie złość się.
Już dziś, nie martw się.
Już dziś, bądź wdzięczny.
Już dziś, pracuj ciężko (medytuj).
Bądź dobry dla ludzi.
Ostatecznym celem tej praktyki jest zrozumienie starożytnego sekretu uzyskiwania szczęścia i odkrycie lekarstwa na wszystkie choroby. Jeśli trzymasz się tych reguł, osiągniesz przejrzysty umysł, niczym starożytni mędrcy. By zacząć szerzyć Reiki, musisz zacząć od miejsca Ci najbliższego (siebie samego), nie zaczynaj od czegoś odległego, jak filozofia czy logika.
Każdego ranka i wieczora siadaj cicho, z rękoma złożonymi w pozycji Ghasso lub Namaste. Powtarzaj reguły, bądź czysty i cichy. Pracuj nad swoim sercem i czyń rzeczy z ciszy w Tobie. Każdy może sięgnąć po Reiki, ponieważ ono zaczyna się w Tobie.
Paradygmaty filozoficzne zmieniają się na świecie. Jeśli Reiki może zostać rozprzestrzenione na świat, dotknie ono ludzkich serc i moralności społeczeństwa. Będzie pomocne dla wielu ludzi, i nie tylko uzdrowi choroby, ale też Ziemię jako całość. Ponad 2000 osób nauczyło się Reiki od Dr. Usuiego. Jeszcze więcej osób nauczyło się Reiki od jego następców i niosą Reiki dalej. Nawet teraz, po odejściu Dr. Usuiego, Reiki będzie się rozprzestrzeniać przez długi czas. Otrzymanie Reiki od Dr. Usuiego jest błogosławieństwem, jest nim też móc przekazywać Reiki dalej. Wielu uczniów Dr. Usuiego zebrało się tutaj, by postawić ten pomnik w świątyni Saihoji, w Toyotoma.
Zostałem poproszony o napisanie tych słów, by utrzymać wielką pracę Usuiego żywą. Jestem głęboko wdzięczny za jego pracę i chciałbym powiedzieć wszystkim jego uczniom, że jestem zaszczycony, mogąc spisać te słowa. Niech wielu zrozumie, jaką wspaniałą pracę wykonał Dr. Usui dla świata.”
- Tłumaczenie: Wojciech Usarzewicz, http://reikowisko.org
wtorek, 6 grudnia 2011
Zostać Mistrzem
Jednak czy tak naprawdę wystarczy nam zaliczyć kurs uzdrawiania Reiki, warsztaty twardej ścieżki czy kilka innych kursów prowadzących do rozwoju duchowego? Czy fakt, że na dyplomie ukończenia kursu napisano nam Mistrz, świadczy, że to mistrzostwo już osiągnęliśmy? Osobiście uważam, że nie, natomiast na pewno dostajemy narzędzie, które może nas do zamierzonego celu zaprowadzić.
Sama zajmuję się przede wszystkim pracą z systemem Reiki i na tym przykładzie się skupię, nie mniej podobnie jest tak w innych systemach oferowanych przez nauczycieli i trenerów rozwoju duchowego, jak i w indywidualnej pracy „samouków”.
Poziom i energia jaką uzyskujemy podczas inicjacji na poszczególnych stopniach Reiki, a zwłaszcza na III stopniu – Shinpiden, to jedynie narzędzie, które daje nam możliwość wejścia na wyższy poziom duchowy, narzędzie pozwalające dążyć do oświecenia i mistrzostwa, w szerokim tego słowa znaczeniu.
Ale też jest to przede wszystkim bardzo ciężka praca nas samych nad sobą, a technika i wiedza jaką zdobywamy na konkretnej ścieżce może nam w tej pracy pomóc.
Mistrzem nie staniemy się poprzez inicjację czy uzyskanie dyplomu ukończenia kursu mistrzowskiego w danej ścieżce, ale poprzez pracę nad sobą, uświadamianie sobie siebie, własnych wzorców, a także praw rządzących światem. Jedność z naturą, medytacja, która pozwoli nam otworzyć się na własne wnętrze, duchowość i kontakt z duszą. Akceptację siebie takimi jakimi jesteśmy, wyciszenie emocji, szerokie postrzeganie siebie, innych i świata. Mistrz to osoba oświecona, świadoma, będąca ponad podziałami. Osiągnąć to może każdy z nas, niezależnie od posiadanych stopni Reiki, kursów uzdrawiania duchowego czy innych. Warto więc zachować dystans do siebie i innych, wykształcić w sobie empatię i duże pokłady tolerancji i zrozumienia, co wcale nie jest łatwe, ale i wbrew pozorom nie jest trudne.
Wybrany przez nas kurs, warsztat czy ścieżka daje nam pod tym względem bardzo dużo. Często staje się katalizatorem zmian. Jednak i na te zmiany trzeba być w pełni gotowym i przyjąć je. Dla przykładu w Reiki na poziomie III stopnia one już się dzieją niejako niezależnie od nas. W tym akurat systemie i na tym poziomie otwieramy się na potężne energie bardzo wysokich wibracji, a z chwilą kiedy podejmujemy decyzję o wejściu na ten poziom, energia zaczyna działać i dokonywać zmian w nas i wokół nas. Podobnie dzieje się w innych ścieżkach rozwoju duchowego.
Nie każda z tych zmian jest łatwa. Tym bardziej, że wiele z nich dzieje się na różnych płaszczyznach naszego świata. Poczynając od nas a kończąc na naszym otoczeniu. Nagle zaczynamy dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy dostrzec, często obserwujemy zmiany w sobie dotyczące rożnych sfer życia, przede wszystkim życia duchowego. Szukamy nowych dróg, możliwości, szerzej i obiektywniej zaczynamy patrzeć na świat.
Nie każda z tych zmian jest łatwa. Tym bardziej, że wiele z nich dzieje się na różnych płaszczyznach naszego świata. Poczynając od nas a kończąc na naszym otoczeniu. Nagle zaczynamy dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy dostrzec, często obserwujemy zmiany w sobie dotyczące rożnych sfer życia, przede wszystkim życia duchowego. Szukamy nowych dróg, możliwości, szerzej i obiektywniej zaczynamy patrzeć na świat.
Najważniejsze zmiany zachodzą w nas samych. Mogą wyjść na jaw rzeczy z przeszłości, które powodowały w nas ból, blokady. Pojawiają się też chwile trudne i bolesne, ale to droga do czegoś lepszego, wspaniałego dla nas. To jak droga do wolności.
Najważniejsze by po inicjacji, zaliczeniu kursu, odbyciu warsztatów nie osiadać na laurach i pławić się w posiadanym tytule Mistrza (czy innym analogicznym), ale aby skupić się na swoim wnętrzu, mieć odwagę zagłębić się w siebie. Zrobić w sobie i swoim życiu bardzo radykalne wielkie sprzątanie.
Nie patrzeć na świat z nieco wyższych półek, bo przecież my już wiemy, rozumiemy i mamy własną prawdę. To zresztą bardzo częsta pułapka w którą nas popycha nasze ego. Nagle stajemy się dla innych wzorem, nauczycielem, znajdują się osoby, które chłoną każde nasze słowo, a my nawet nie zauważamy kiedy osiadamy na laurach. Często też na tyle mocno utwierdzamy się we własnej słuszności postrzegania świata, także tego duchowego, że ścieżki innych po prostu uważamy za śmieszne, błędne czy zwyczajnie głupie, przynoszące więcej szkody, jak pożytku. A przecież dążąc do mistrzostwa i oświecenia wchodzimy na poziom ponad podziałami. Poziom akceptacji siebie i świata takim jakim jest. A jest taki, jakim tworzymy go wszyscy. Także z różnorodnością jego rozumienia i postrzegania. Tu nie ma już lepszych czy lepsiejszych prawd, bo każda jest równie prawdziwa, a słowa są tylko kodami do zrozumienia i pokazania czegoś, czego często nie da się w żaden sposób opisać. Nie mniej staramy się, bo w naturalny sposób chcemy się z innymi dzielić wiedzą i doświadczeniem, a także stajemy się drogowskazami dla innych.
Nie patrzeć na świat z nieco wyższych półek, bo przecież my już wiemy, rozumiemy i mamy własną prawdę. To zresztą bardzo częsta pułapka w którą nas popycha nasze ego. Nagle stajemy się dla innych wzorem, nauczycielem, znajdują się osoby, które chłoną każde nasze słowo, a my nawet nie zauważamy kiedy osiadamy na laurach. Często też na tyle mocno utwierdzamy się we własnej słuszności postrzegania świata, także tego duchowego, że ścieżki innych po prostu uważamy za śmieszne, błędne czy zwyczajnie głupie, przynoszące więcej szkody, jak pożytku. A przecież dążąc do mistrzostwa i oświecenia wchodzimy na poziom ponad podziałami. Poziom akceptacji siebie i świata takim jakim jest. A jest taki, jakim tworzymy go wszyscy. Także z różnorodnością jego rozumienia i postrzegania. Tu nie ma już lepszych czy lepsiejszych prawd, bo każda jest równie prawdziwa, a słowa są tylko kodami do zrozumienia i pokazania czegoś, czego często nie da się w żaden sposób opisać. Nie mniej staramy się, bo w naturalny sposób chcemy się z innymi dzielić wiedzą i doświadczeniem, a także stajemy się drogowskazami dla innych.
Jeśli posługujemy się cytatami innych, które uważamy za wartościowe i coś ze sobą niosące, to zastosujmy taka mądrość najpierw do siebie, by nie były to jedynie puste słowa.
Ja sama swego czasu uległam kilka razy iluzji własnego mistrzostwa i własnej nieomylności, bo wszak dyplom Mistrza Reiki to już jest coś. Na szczęście udało mi się (z pomocą przyjaciół i bliskich, za co im bardo dziękuję) dostrzec pułapkę w jaką wpadłam i zacząć się z niej uwalniać. Dzięki temu nauczyłam się (i wciąż uczę), że moje postrzeganie świata jest tylko moje i najlepsze dla mnie, nie musi jednak takim być dla innych. Przy okazji uświadomiłam sobie, że dążenie do oświecenia, a przede wszystkim własny rozwój to praca na całe życie. Niby proste i oczywiste a jednak często zapomniane. Bo nie wystarczy coś przepracować w sobie raz, zaliczyć proces oczyszczania, zdobyć kolejna wiedzę. To dopiero początek drogi własnego mistrzostwa.
...........................................
Ilustracja: Obraz "Odradzam sie do siebie",autorstwa Adrianny Karimy nauczycielki Vedic Art
...........................................
Ilustracja: Obraz "Odradzam sie do siebie",autorstwa Adrianny Karimy nauczycielki Vedic Art
sobota, 17 września 2011
Niech Kot mnie prowadzi
Jestem jak życie, tylko chwilą i zawsze nieprzewidywalną. To słowa chyba Elizabeth Taylor, nie mniej oddają też to co mi w duszy gra. No cóż, zbudziłam kota, znowu idę swoimi ścieżkami. I dobrze mi z tym. Jestem wszędzie i nigdzie jednocześnie, po kawałku chwil z każdym i z nikim.
I po kociemu zwijam się w miękkim fotelu. Jesień to czas słów na papierze. Czytam stronę po stronie. Kocham deszcz za szybą.
Nie znajdzie mnie nikt w zakamarkach moich własnych dróg. Niech Kot mnie prowadzi…
I po kociemu zwijam się w miękkim fotelu. Jesień to czas słów na papierze. Czytam stronę po stronie. Kocham deszcz za szybą.
Nie znajdzie mnie nikt w zakamarkach moich własnych dróg. Niech Kot mnie prowadzi…
Subskrybuj:
Posty (Atom)