Poniższe informacje pewnie pzrydadzą się osobom, które zamierzają wejść na drogę Reiki oraz tym świeżo upieczonym Reikowcom ;)
Tekst jest fragmentem mojego skryptu.
Po inicjacji do Shoden (a także do kolejnych stopni), nastąpi 21 dniowy okres oczyszczania.
Z chwilą Inicjacji do Reiki, ta energia płynie przez Ciebie, kiedy tylko tego zechcesz. Jednocześnie chroni Cię przed utrata własnej energii (co często się dzieje np. podczas przekazu bioenergoterapeutycznego). Na zawsze stajesz się kanałem dla Reiki i możesz pomagać sobie i innym.
Jednak ten magiczny moment otwarcia się na Reiki zmienia nie tylko Twoje postrzeganie świata i Twoje wnętrze, ale także Twoją energetykę. Ta zmiana zaś zapoczątkowuje proces oczyszczania organizmu.
Oczyszczanie trwa zwykle 21 dni, ale czasem może wydłużyć się nawet do 3 miesięcy i jest to też sprawa indywidualna (inaczej nieco wygląda to po inicjacji na III stopień Reiki). Po inicjacji na I stopień Reiki oczyszczanie najczęściej dotyczy sfery fizycznej, a w mniejszym stopniu emocjonalnej, choć i tutaj Reiki wiele potrafi zdziałać.
Nie będę tu ukrywać, że następne trzy tygodnie po inicjacji mogą i zwykle są dość trudne. Tu jednak bardzo ważne jest, by w tym czasie robić sobie możliwie dużo zabiegów Reiki. Nie przedawkujesz energii a naprawdę możesz sobie bardzo pomóc. Im więcej, bowiem zabiegów Reiki, tym lepsze oczyszczenie.
Czego można się spodziewać?
Przede wszystkim mogą nam się ujawnić nie do końca wyleczone choroby. Ja sama po I stopniu przez 10 dni chorowałam jak nigdy wcześniej. Grypa z zapaleniem krtani i oskrzeli, katar, zatoki i krtań, anginowe bóle gardła, a wszystko to w jednym czasie. Nawet lekarz pierwszego kontaktu łapał się za głowę pytając „Gdzie się pani tak urządziła?” Ja jednak zamiast łykać wszystkie przepisane wówczas leki, robiłam jedynie intensywne zabiegi Reiki, nie wychodząc niemal z łóżka. Po 10 dniach byłam zdrowa, a co więcej choroby nie wróciły. Nie twierdze, że już nigdy potem nie „dopadła” mnie grypa czy przeziębienie, jednak nigdy już nie były one intensywne i szybko mijały, zresztą zdarzały się sporadycznie.
Nie twierdzę, że u każdej osoby ma to podobny przebieg. Nie. Im mniej się chorowało, albo choroby były dobrze wyleczone, tym łagodniejszy przebieg oczyszczania. Jednak nawet i wtedy możesz się spodziewać np. silnych bólów głowy, wysypu pryszczy na skórze czy nagle zauważyć u siebie cuchnący oddech. Jest to normalna reakcja organizmu na detoksykację. A zatruwasz się nieustannie, choćby wdychając zanieczyszczone powietrze czy spożywając żywność zawierającą konserwanty lub inne szkodliwe substancje. Reiki pomaga tutaj w oczyszczaniu Twego ciała z tych trucizn.
W czasie tych 21 dni może Ci się też zdarzyć zmienność nastrojów, stany od euforii do niemal depresji. To z kolei jest wynikiem oczyszczania i normalizacji naszych emocji.
Oczyszczanie może przebiegać dość intensywnie i momentami być dla Ciebie przykre, jednak pamiętaj, że to tylko 21 dni, po których będzie już tylko lepiej. To, co usuniesz, jako zbędne ze swego organizmu i życia teraz, nie będzie już zakłócać zdrowia i przysparzać trosk później.
..................................................................
Dodam jeszcze, ze w ty,m czasie warto zastosować dla siebie jakąś dietę oczyszczającą, która wspomoze wyrzucenie z organizmu toksyn.
piątek, 15 października 2010
Stopnie Reiki
W tradycyjnym Usui Reiki Ryoho, a tylko tego nauczam i ten aprobuję, mamy trzy stopnie:
Shoden – I stopień Reiki
Okuden – II stopień Reiki
Shnipiden – III stopień Reiki.
Shoden służy oczyszczeniu i uzdrowieniu, równoważy, harmonizuje i ułatwia rozwój duchowy. Tu poznaje się podstawy Reiki i uczy pracy z energią. Jest to też stopień podstawowego samoleczenia oraz uzdrawiania innych. Pozwala także na energetyzowanie przedmiotów, roślin, pożywienia, leczenia zwierząt, itp.
Shoden uaktywnia nas na przepływ Reiki, otwiera i oczyszcza nasze kanały energetyczne oraz czakry. Następuje to podczas Inicjacji składającej się z czterech wtajemniczeń (najczęściej podczas dwudniowego kursu przeprowadza się dwa wtajemniczenia na dzień).
Okuden czterokrotnie poszerza przepływ Energii Reiki przez nas. Poza tym umożliwia także przekazywanie Reiki w czasie i przestrzeni. Na tym stopniu otrzymuje się także trzy znaki Reiki, wspomagające przekazywanie Reiki, ochraniające oraz mające szereg innych zastosowań.
Shinpiden jest stopniem zwanym także mistrzowskim, gdyż uzyskujemy tu już tytuł Mistrza. Jednakże obecnie nie jest to równoznaczne z uzyskaniem uprawnień do nauczania i inicjowania innych. Wielu Mistrzów Reiki rozdziela ten stopień niejako na dwie części. Moim zdaniem słusznie, gdyż nauczanie i inicjowanie innych osób, to bardzo duża odpowiedzialność. Ważne tez jest, aby umieć pracować już z energią trzeciego stopnia i czwartym znakiem, który wówczas otrzymujemy. Jednak jest to indywidualna sprawa każdego Mistrza, a często seminarium III stopnia dostosowuje się do potrzeb i oczekiwań oraz możliwości samego ucznia.
Ten etap wtajemniczenia w Reiki zwiększa też wielokrotnie możliwości korzystania z jej dobrodziejstw. Otrzymujemy tutaj 4 i ostatni znak, który podobnie jak poprzednie wspomaga naszą prace z energia.
Tutaj też, jeśli zdecydujemy się na drogę nauczania Reiki, dowiemy się, jak inicjować inne osoby.
W tym miejscu pragnę też podkreślić, że Reiki to Reiki, a te dodatki, które się ostatnio namnożyły w stylu Kundalini Reiki, Gold Reiki itd itp to po prostu Reiki z jakimś tam dodatkiem, za który często tzreba słono zapłacić a do tego otrzymuje się jakieś dodatkowe znaki nie Reiki i często dzieli na różne inne stopnie.
Ale o tym napiszę więcej w innym poście.
Shoden – I stopień Reiki
Okuden – II stopień Reiki
Shnipiden – III stopień Reiki.
Shoden służy oczyszczeniu i uzdrowieniu, równoważy, harmonizuje i ułatwia rozwój duchowy. Tu poznaje się podstawy Reiki i uczy pracy z energią. Jest to też stopień podstawowego samoleczenia oraz uzdrawiania innych. Pozwala także na energetyzowanie przedmiotów, roślin, pożywienia, leczenia zwierząt, itp.
Shoden uaktywnia nas na przepływ Reiki, otwiera i oczyszcza nasze kanały energetyczne oraz czakry. Następuje to podczas Inicjacji składającej się z czterech wtajemniczeń (najczęściej podczas dwudniowego kursu przeprowadza się dwa wtajemniczenia na dzień).
Okuden czterokrotnie poszerza przepływ Energii Reiki przez nas. Poza tym umożliwia także przekazywanie Reiki w czasie i przestrzeni. Na tym stopniu otrzymuje się także trzy znaki Reiki, wspomagające przekazywanie Reiki, ochraniające oraz mające szereg innych zastosowań.
Shinpiden jest stopniem zwanym także mistrzowskim, gdyż uzyskujemy tu już tytuł Mistrza. Jednakże obecnie nie jest to równoznaczne z uzyskaniem uprawnień do nauczania i inicjowania innych. Wielu Mistrzów Reiki rozdziela ten stopień niejako na dwie części. Moim zdaniem słusznie, gdyż nauczanie i inicjowanie innych osób, to bardzo duża odpowiedzialność. Ważne tez jest, aby umieć pracować już z energią trzeciego stopnia i czwartym znakiem, który wówczas otrzymujemy. Jednak jest to indywidualna sprawa każdego Mistrza, a często seminarium III stopnia dostosowuje się do potrzeb i oczekiwań oraz możliwości samego ucznia.
Ten etap wtajemniczenia w Reiki zwiększa też wielokrotnie możliwości korzystania z jej dobrodziejstw. Otrzymujemy tutaj 4 i ostatni znak, który podobnie jak poprzednie wspomaga naszą prace z energia.
Tutaj też, jeśli zdecydujemy się na drogę nauczania Reiki, dowiemy się, jak inicjować inne osoby.
W tym miejscu pragnę też podkreślić, że Reiki to Reiki, a te dodatki, które się ostatnio namnożyły w stylu Kundalini Reiki, Gold Reiki itd itp to po prostu Reiki z jakimś tam dodatkiem, za który często tzreba słono zapłacić a do tego otrzymuje się jakieś dodatkowe znaki nie Reiki i często dzieli na różne inne stopnie.
Ale o tym napiszę więcej w innym poście.
Mity na temat Reiki
Wokół Reiki narosło trochę mitów i niedomówień. Prawdopodobnie spotkasz się z nimi podczas swojej drogi z Reiki. Wiele osób, z sobie tylko wiadomych względów, atakuje ten system uzdrawiania. Czasem jest to wynikiem ignorancji i nie wiedzy, czasem religii (np. wielu chrześcijan uważa Reiki za sektę wyznaniową). Dlatego tez poniżej przedstawiam kilka najważniejszych rzeczy dotyczących Reiki.
Reiki to sekta wyznaniowa. Reiki jest Antychrześcijańskie. – Mit.
Reiki nie jest sekta wyznaniową ani tym bardziej antychrzesciajńskie czy antyreligijne. Reiki to system uzdrawiania energetycznego, korzystającego z energii czystego światła i miłości. Jest to energia pozytywna w najbardziej szerokim tego słowa znaczeniu. Energia, którą niektórzy określają, jako pochodząca od Boga czy nawet boską. Stąd też wynikają te niedomówienia. Poza tym wielu chrześcijańskich adeptów Reiki twierdzi, ze to ta sama siła, z której korzystał Jezus uzdrawiając. Być może tak, ale nie tylko Reiki uzdrawia poprzez dotyk. Poza tym chcąc wyjaśnić dokładnie, czym jest energia Ki, czasem sięga się po pojęcia typu: Duch Święty, co dla jednych jest bluźnierstwem, dla innych przeciwnie.
Reiki jest metodą uzdrawiania i sposobem na życie, rozwój duchowy, ale jest ponad religijne. Reiki zajmują się buddyści, chrześcijanie, ateiści i każdy inny, kto chce, bez względu na przynależność wyznaniowa. Inicjując się do Reiki nie składa się przysięgi wierności jakiemuś Bogu czy Bogom, nie wyrzeka się też własnej wiary. Osoby z Reiki nie zrzeszają się we wspólnoty, wielu nie utrzymuje nawet kontaktu z własnymi Mistrzami, a co dopiero z innymi „Reikowcami”. Więc nie można tu mówić o sekcie czy religii Reiki.
Każdy może zostać „Reikowcem” – I prawda i mit.
Każdy może inicjować się do Reiki i korzystać z jej dobrodziejstw w życiu codziennym. I to jest prawda. Nie potrzebne są tu żadne predyspozycje czy jakieś specjalne uzdolnienia. Jednak nie każdy może być dobrym uzdrowicielem. Bo sama wiedza i otwartość na Reiki to za mało. Nie pomoże bowiem innym ten, kto nie potrafi pomóc samemu sobie. Potrzebne tu jest czyste serce, otwarty umysł, pogoda ducha i miłość w sercu, oraz wyzbycie się leków.
To można wypracować medytacja, zmianę sposobu życia. I wtedy można zacząć uzdrawiać innych (mam tu na myśli uzdrawianie zawodowe, bo sobie i najbliższej rodzinie oraz przyjaciołom jak najbardziej można a nawet należy pomagać, jednak warto i w tym wypadku zając się przede wszystkim sobą).
Istnieje też "Złe" Reiki – Mit.
Ie ma czegoś takiego jak złe Reiki. Oczywiście na gruncie filozofii czy fizyki można dyskutować o tym, że skoro wszystko ma swoje przeciwieństwo to Reiki także. I zapewne tak jest. Jednak to przeciwieństwo, jeśli istnieje, ma inne wibracje energetyczne a do nich nie dostraja się podczas seminariów Reiki. Poza tym mit o tzw. „Złym Reiki” czy tez „Mrocznym Reiki” wynika z faktu, że często wiedza zdobyta na kursach Reiki bywa wykorzystywana do pracy z innymi energiami, np. z bioenergoterapią. Te, zaś, energie mogą mieć nienajlepszy wpływ na Klienta. Np. bioenergoterapia to energia terapeuty i ma jego wibracje i częstotliwości energetyczne, zas Klient może mieć inne i zamiast czuć się lepiej czuje się gorzej. Wiele też jest osób, które zajmują się magia, a ta także jest formą energii, tyle, że można ją ukierunkować na jakiś konkretny cel, także negatywny (na pewno znane Ci jest określenie „Czarna Magia” – to właśnie negatywne ukierunkowanie tej energii).
Te inne energie nie są energią Reiki. Reiki, jest tylko tym, czym jest. Uniwersalną i czystą energią światła i miłości.
Reiki można się nauczyć w 2 dni, wystarczy kurs. – Mit.
Seminarium Reiki to zwykle 1-3 dniowe kursy, podczas, których Mistrz Nauczyciel inicjuje do Reiki i przekazuje mu podstawową wiedze o Reiki. Reszta to już praca samego adepta, medytacja, przemyślenia, doświadczenie własne. Nauczenie się układów dłoni i wiedza, ze bez względu na to, co czujemy Reiki płynie, to za mało by móc powiedzieć, że „Umie się Reiki”. To tylko poszerzenie wiedzy ezoterycznej i terapeutycznej oraz pewne narzędzie w dłoniach, którym trzeba nauczyć się posługiwać, jak każdym innym narzędziem. Jak to ujął ktoś mądry: Nie sztuką jest nauczyć się na pamięć... Sztuką jest zrozumieć i doświadczyć.
„Reikowcy” nie mogą korzystać z używek – I Prawda i Mit
Można korzystać z używek, tylko, po co? Pamiętaj, że wchodząc na drogę Reiki stajesz się przekaźnikiem tej Energii, więc warto zadbać o to, by być czystym przekaźnikiem. Jeśli jesteś osobą palącą warto pozbyć się tego nieprzyjemnego nałogu. Powiesz, że łatwo powiedzieć komuś, kto nie pali? Paliłam wiele lat. A wystarczyła chwila by przestać. Nie powiem, że to łatwe, ale można. Wystarczy zmienić sposób myślenia i więcej nie sięgnąć po papierosa. Z doświadczenia własnego powiem Ci, jak wielka jest różnica w odczuwaniu Reiki będąc wolnym od nałogu palenia.
Uzależnienia to też coś więcej niż chęć sięgnięcia po używkę czy zatrucie organizmu. To też świadomość. Nie przekażesz dobrze energii nie będąc wolnym, a uzależnienie to brak wolności.
Jednakże Reiki nie wyklucza możliwości wypicia okazyjnie alkoholu, konieczności rezygnacji np. z kawy. Niektóre rzeczy po inicjacji same mogą odejść. Niektóre zostaną. Ja w dalszym ciągu uwielbiam kawę a znajoma po Reiki odrzuciła ja, bo przestała smakować.
Pamiętaj, że wszystko jest dla ludzi. Używki też, ważne by korzystac z nich rozsądnie i z głową. I oczywiście nigdy nie przekazywać komuś Reiki, po alkoholu czy używkach odurzających. Jeśli chodzi o palenie, to nie ma ono aż tak wielkiego wpływu na przekaz jednak ogranicza umysł i odczuwanie Reiki, więc warto pozbyć się tego nałogu.
Zrobiłeś kurs i masz Reiki, które przekazujesz – Mit.
Po kursie Reiki, i inicjacji, masz otwarte kanały energetyczne do przekazywania Reiki. I tylko przekazywania. Nie masz Reiki w sobie, Ty ją przekazujesz. Zwracam na to uwagę, gdyż spotkałam się nie raz z osobami, które zrobiły kurs Reiki i uznały, że teraz są kimś wyjątkowym, mającym wyjątkowe zdolności. Wyjątkowym jest każdy człowiek, bez względu na to, Kim Jest, Co umie, czym się zajmuje. Nie ma co się wywyższać (niestety i takie przypadki się zdarzają), a raczej zachęcać innych do robienia kursów Reiki czy korzystania z Jej dobrodziejstw. I zawsze pamiętać o tym, że Reiki to Uniwersalna Energia Światła i Miłości, z której każdy korzysta na codzień. Inicjacja do Reiki poszerza kanały do odbioru i przekazu tej energii, ale nie sprawia, ze nagle stajemy się niewyczerpanymi akumulatorami jakiejś tajemnej siły.
Zapewne spotkasz się jeszcze z wieloma tak pytaniami o Reiki, jak i dziwnymi poglądami na temat tej metody. Wiedząc czym jest Reiki na pewno poradzisz sobie w dyskusji. Pamiętaj jednak, że czasem spotkasz osoby, które tylko będą chciały Cię zdyskredytować i sprowokować, aby samemu sobie coś udowodnić. Nie zawsze, więc warto dać się w takie dyskusje wciągać i zaspokajać ego innych. Energie i czas na to lepiej spożytkować na lepszym poznawaniu siebie i Reiki. Albo na swoją pasję.
Reiki to sekta wyznaniowa. Reiki jest Antychrześcijańskie. – Mit.
Reiki nie jest sekta wyznaniową ani tym bardziej antychrzesciajńskie czy antyreligijne. Reiki to system uzdrawiania energetycznego, korzystającego z energii czystego światła i miłości. Jest to energia pozytywna w najbardziej szerokim tego słowa znaczeniu. Energia, którą niektórzy określają, jako pochodząca od Boga czy nawet boską. Stąd też wynikają te niedomówienia. Poza tym wielu chrześcijańskich adeptów Reiki twierdzi, ze to ta sama siła, z której korzystał Jezus uzdrawiając. Być może tak, ale nie tylko Reiki uzdrawia poprzez dotyk. Poza tym chcąc wyjaśnić dokładnie, czym jest energia Ki, czasem sięga się po pojęcia typu: Duch Święty, co dla jednych jest bluźnierstwem, dla innych przeciwnie.
Reiki jest metodą uzdrawiania i sposobem na życie, rozwój duchowy, ale jest ponad religijne. Reiki zajmują się buddyści, chrześcijanie, ateiści i każdy inny, kto chce, bez względu na przynależność wyznaniowa. Inicjując się do Reiki nie składa się przysięgi wierności jakiemuś Bogu czy Bogom, nie wyrzeka się też własnej wiary. Osoby z Reiki nie zrzeszają się we wspólnoty, wielu nie utrzymuje nawet kontaktu z własnymi Mistrzami, a co dopiero z innymi „Reikowcami”. Więc nie można tu mówić o sekcie czy religii Reiki.
Każdy może zostać „Reikowcem” – I prawda i mit.
Każdy może inicjować się do Reiki i korzystać z jej dobrodziejstw w życiu codziennym. I to jest prawda. Nie potrzebne są tu żadne predyspozycje czy jakieś specjalne uzdolnienia. Jednak nie każdy może być dobrym uzdrowicielem. Bo sama wiedza i otwartość na Reiki to za mało. Nie pomoże bowiem innym ten, kto nie potrafi pomóc samemu sobie. Potrzebne tu jest czyste serce, otwarty umysł, pogoda ducha i miłość w sercu, oraz wyzbycie się leków.
To można wypracować medytacja, zmianę sposobu życia. I wtedy można zacząć uzdrawiać innych (mam tu na myśli uzdrawianie zawodowe, bo sobie i najbliższej rodzinie oraz przyjaciołom jak najbardziej można a nawet należy pomagać, jednak warto i w tym wypadku zając się przede wszystkim sobą).
Istnieje też "Złe" Reiki – Mit.
Ie ma czegoś takiego jak złe Reiki. Oczywiście na gruncie filozofii czy fizyki można dyskutować o tym, że skoro wszystko ma swoje przeciwieństwo to Reiki także. I zapewne tak jest. Jednak to przeciwieństwo, jeśli istnieje, ma inne wibracje energetyczne a do nich nie dostraja się podczas seminariów Reiki. Poza tym mit o tzw. „Złym Reiki” czy tez „Mrocznym Reiki” wynika z faktu, że często wiedza zdobyta na kursach Reiki bywa wykorzystywana do pracy z innymi energiami, np. z bioenergoterapią. Te, zaś, energie mogą mieć nienajlepszy wpływ na Klienta. Np. bioenergoterapia to energia terapeuty i ma jego wibracje i częstotliwości energetyczne, zas Klient może mieć inne i zamiast czuć się lepiej czuje się gorzej. Wiele też jest osób, które zajmują się magia, a ta także jest formą energii, tyle, że można ją ukierunkować na jakiś konkretny cel, także negatywny (na pewno znane Ci jest określenie „Czarna Magia” – to właśnie negatywne ukierunkowanie tej energii).
Te inne energie nie są energią Reiki. Reiki, jest tylko tym, czym jest. Uniwersalną i czystą energią światła i miłości.
Reiki można się nauczyć w 2 dni, wystarczy kurs. – Mit.
Seminarium Reiki to zwykle 1-3 dniowe kursy, podczas, których Mistrz Nauczyciel inicjuje do Reiki i przekazuje mu podstawową wiedze o Reiki. Reszta to już praca samego adepta, medytacja, przemyślenia, doświadczenie własne. Nauczenie się układów dłoni i wiedza, ze bez względu na to, co czujemy Reiki płynie, to za mało by móc powiedzieć, że „Umie się Reiki”. To tylko poszerzenie wiedzy ezoterycznej i terapeutycznej oraz pewne narzędzie w dłoniach, którym trzeba nauczyć się posługiwać, jak każdym innym narzędziem. Jak to ujął ktoś mądry: Nie sztuką jest nauczyć się na pamięć... Sztuką jest zrozumieć i doświadczyć.
„Reikowcy” nie mogą korzystać z używek – I Prawda i Mit
Można korzystać z używek, tylko, po co? Pamiętaj, że wchodząc na drogę Reiki stajesz się przekaźnikiem tej Energii, więc warto zadbać o to, by być czystym przekaźnikiem. Jeśli jesteś osobą palącą warto pozbyć się tego nieprzyjemnego nałogu. Powiesz, że łatwo powiedzieć komuś, kto nie pali? Paliłam wiele lat. A wystarczyła chwila by przestać. Nie powiem, że to łatwe, ale można. Wystarczy zmienić sposób myślenia i więcej nie sięgnąć po papierosa. Z doświadczenia własnego powiem Ci, jak wielka jest różnica w odczuwaniu Reiki będąc wolnym od nałogu palenia.
Uzależnienia to też coś więcej niż chęć sięgnięcia po używkę czy zatrucie organizmu. To też świadomość. Nie przekażesz dobrze energii nie będąc wolnym, a uzależnienie to brak wolności.
Jednakże Reiki nie wyklucza możliwości wypicia okazyjnie alkoholu, konieczności rezygnacji np. z kawy. Niektóre rzeczy po inicjacji same mogą odejść. Niektóre zostaną. Ja w dalszym ciągu uwielbiam kawę a znajoma po Reiki odrzuciła ja, bo przestała smakować.
Pamiętaj, że wszystko jest dla ludzi. Używki też, ważne by korzystac z nich rozsądnie i z głową. I oczywiście nigdy nie przekazywać komuś Reiki, po alkoholu czy używkach odurzających. Jeśli chodzi o palenie, to nie ma ono aż tak wielkiego wpływu na przekaz jednak ogranicza umysł i odczuwanie Reiki, więc warto pozbyć się tego nałogu.
Zrobiłeś kurs i masz Reiki, które przekazujesz – Mit.
Po kursie Reiki, i inicjacji, masz otwarte kanały energetyczne do przekazywania Reiki. I tylko przekazywania. Nie masz Reiki w sobie, Ty ją przekazujesz. Zwracam na to uwagę, gdyż spotkałam się nie raz z osobami, które zrobiły kurs Reiki i uznały, że teraz są kimś wyjątkowym, mającym wyjątkowe zdolności. Wyjątkowym jest każdy człowiek, bez względu na to, Kim Jest, Co umie, czym się zajmuje. Nie ma co się wywyższać (niestety i takie przypadki się zdarzają), a raczej zachęcać innych do robienia kursów Reiki czy korzystania z Jej dobrodziejstw. I zawsze pamiętać o tym, że Reiki to Uniwersalna Energia Światła i Miłości, z której każdy korzysta na codzień. Inicjacja do Reiki poszerza kanały do odbioru i przekazu tej energii, ale nie sprawia, ze nagle stajemy się niewyczerpanymi akumulatorami jakiejś tajemnej siły.
Zapewne spotkasz się jeszcze z wieloma tak pytaniami o Reiki, jak i dziwnymi poglądami na temat tej metody. Wiedząc czym jest Reiki na pewno poradzisz sobie w dyskusji. Pamiętaj jednak, że czasem spotkasz osoby, które tylko będą chciały Cię zdyskredytować i sprowokować, aby samemu sobie coś udowodnić. Nie zawsze, więc warto dać się w takie dyskusje wciągać i zaspokajać ego innych. Energie i czas na to lepiej spożytkować na lepszym poznawaniu siebie i Reiki. Albo na swoją pasję.
Jako w srdoku, tak i na zewnatrz
Niedawno obejrzałam film Pt: What The Bleep Do We Know, który zrobił na mnie spore wrażenie. Polecam go wszystkim i każdemu z osobna. Film można w częściach zobaczyć na you tubie. Nie będę jednak tutaj pisać recenzji filmu, ale sięgnę do kilku zawartych w nim uwag.
Zacznę od cytatu z filmu, który zainspirował mnie do napisania niniejszego artykułu. „Uwarunkowano nas, by wierzyć, że świat zewnętrzny jest bardziej realny niż nasz świat wewnętrzny. Ten nowy model nauki mówi dokładnie coś przeciwnego. Mówi, ze to, co się dzieje wewnątrz będzie tworzyć to, co się dzieje na zewnątrz”. Chodzi tu ni mniej, ni więcej, ale o kształtowanie nas i naszego otoczenia poprzez to, co dzieje się wewnątrz nas. A nowym modelem nauki jest fizyka i mechanika kwantowa. Czym ona jest? Profesor Fizyki Kwantowej Uniwersytetu w Oregonie, Amit Goswami mówi o niej tak: „Fizyka kwantowa, bardzo zwięźle mówiąc, jest fizyką prawdopodobieństw.”
Mechanika kwantowa coraz odważniej nazywa też to, o czym szamani, mistycy, czy wszyscy inni zajmujący się ezoteryką czy rozwojem duchowym wiedzieli od dawna. Z pomocą tej szybko rozwijającej się nauki próbuje się wyjaśnić, a nawet dowieść istnienia subtelnych energii, takich jak prana, chi, ki, magia, bioenergia, a nawet próbuje się udowodnić istnienie Boga, czy innej twórczej, kreatywnej siły. I co ciekawe, udaje się to zrobić z powodzeniem. Nie na kartach myśli filozoficznych, czy doktryn religijnych, ale w laboratoriach fizyków kwantowych.
Wróćmy jednak do głównego tematu, to jest do zmiany myślenia o otaczającym nas świecie. Wiele osób wierzy w przeznaczenie, zakładając, że to, jak potoczy się nasze życie jest z góry gdzieś określone czy zapisane. Jedni nazwą to wyrokiem Boga, inni losem, a jeszcze inni właśnie przeznaczeniem. Tymczasem okazuje się, że tak naprawdę nic nie jest z góry określone i zapisane, a twórcą i głównym kreatorem rzeczywistości i warunków, w jakich żyjemy, jesteśmy my sami. Tylko od nas zależy, jak będzie wyglądało nasze życie, nasz świat.
Wystarczy przypomnieć sobie, wszystkie nasze zmarnowane szanse, wszystkie popełnione błędy, złe decyzje czy ich brak. Weźmy przykład: ktoś marzy od dzieciństwa o karierze aktora. Ale z wiekiem przyjmuje założenie, często narzucone przez środowisko, że prawie każde dziecko ma etap, że chce być aktorem. Do tego trzeba mieć jednak talent. Brak wiary w siebie, bo np., mieszka w małej miejscowości, a sukces osiągają ci z dużych miast, bo mają możliwości, doprowadza do rezygnacji z marzeń. Zamiast je realizować, nasz „Ktoś” wybiera zawód w miarę pewny w środowisku, gdzie żyje. Zakłada rodzinę, wstaje każdego dnia wczesnym świtem i pracuje na chleb. Z każdym rokiem „dusząc” się w tej pracy i w takim życiu coraz bardziej. Wierząc, że tak chciał los, że trzeba jakoś do emerytury, do końca…
Jak mogłoby wyglądać życie „Ktosia” gdyby jednak spróbował zostać aktorem? Czy Kimkolwiek innym? Podobnie ma się rzecz z każdą inną rzeczą. Nasze niepowodzenia, czy nawet drobne niezadowolenia chętnie usprawiedliwiamy przeznaczeniem, warunkami, w jakich żyjemy, możliwościami naszej rodziny itp. Tymczasem naprawdę niewiele trzeba, by spełnić marzenia, wykreować siebie i swoje życie szczęśliwym i spełnionym. Wystarczy zmienić sposób myślenia i odnaleźć w sobie odwagę. Odwagę do wykreowania siebie, bez żadnych „ale”. Nie ma, co powoływać się na brak pieniędzy, na wiek, bo za późno lub za wcześnie. Lepiej szukać rozwiązań i nowych dróg.
Powiesz, że, można zmienić coś w sobie, jakoś polepszyć życie nową pasją, czy zmianą pracy, ale jak się to ma do kreowania otaczającej nas rzeczywistości?
Otóż ma się.
Znów posłużę się cytatem z filmu: „Wszystko zależy od tego, co ty myślisz, że jest rzeczywistością. Twój mózg nie zna różnicy, między tym, co dzieje się wewnątrz i tym, co dzieje się w środku nas. Zawsze odbieramy zmysłami coś, co uprzednio odbiło się w lustrze naszej pamięci.” Te słowa także padły z ust jednego z naukowców, którzy wypowiadali się w cytowanym filmie. I są bardzo prawdziwe. Bo to jak postrzegamy siebie i świat wokół nas, ma wpływ na to, jaki ten świat jest. Myśląc w taki, a nie inny sposób przyciągamy też pewne sytuacje i zdarzenia, a wiele z nich sami kreujemy. To zaś utwierdza nas w przekonaniu, że świat jest, jaki jest i nic się nie da zmienić i zrobić. A wystarczy przypomnień sobie, co się czuło np. gdy się było pierwszy raz zakochanym? Euforia, gnanie przez życie jak na skrzydłach, wewnętrzna radość. Wtedy nie było rzeczy niemożliwych, nie było problemów nie do pokonania, wszystko wydawało się proste, a świat był piękny. Wewnętrzny stan zakochania kreował wokół radosną rzeczywistość. A czemu nie poczuć tego znowu? Nawet nauka, jak choćby biologia czy fizyka przychodzą tu z pomocą. W filmie „What The Bleep Do We Know” jest pokazana scena, gdzie w metrze prezentowane są zdjęcia cząsteczek wody poddanych działaniu pewnych myśli. Ta sama cząsteczka wody sfotografowana została przed i po tym, jak poddano ją działaniu jedynie myśli. Myśli pozytywnych, takich jak, miłość, podziękowanie, radość. Jedna z fotografii przedstawiała też wodę pobłogosławioną przez buddyjskiego mnicha. Każda z tych fotografii była inna. Woda poddana działaniu pozytywnych myśli zmieniła kształt i strukturę molekularną, stała się piękna. Powiedziano tam tez, że woda jest najbardziej podatnym na wpływy żywiołem, zaś nasze ciała w niemal 90% składają się z wody. I całość opatrzono komentarzem: „Jeśli myśli mogą to zrobić z wodą, wyobraź sobie, co mogą zrobić z nami?”.
Ja sama w pierwszej chwili byłam przerażona, tym, co moje własne myśli czyniły ze mną i moim życiem przez wszystkie te lata. Moje własne postrzeganie siebie ukształtowało mnie taką, a nie inną. A może zamiast dalej płakać nad tym rozlanym mlekiem zmienić myśli?
Ja już wkroczyłam na drogę zmiany swych myśli. Odważyłam się wejść do króliczej nory. Nie wszystko, co w niej znajduje podoba mi się. Wiele jest bolesnych rzeczy, ale też wiele ciekawych, które odkrywam. Inne poznaje i dzięki temu zmieniam na lepsze.
Nie zatrzymuję się jednak. Szukam siebie i kreuję siebie. Chwilowo jestem jeszcze zagubioną Alicją w Krainie czarów, która mówi: „Kim ja właściwie jestem? Powiedz mi to naprzód: jeżeli będę chciała być tą osobą, to wrócę, a jeżeli nie, to zostanę na dole dopóki nie zmienię się w kogoś milszego”.
Ja już weszłam do Króliczej Nory. A Ty? Jak głęboko chcesz do niej wejść? Rozważ to przez chwilę. I załóż, że ta kwantowa kraina czarów może być prawdziwa. Czy tak jest w rzeczywistości spróbuj się sam(a) przekonać.
Pozdrawiam
Zacznę od cytatu z filmu, który zainspirował mnie do napisania niniejszego artykułu. „Uwarunkowano nas, by wierzyć, że świat zewnętrzny jest bardziej realny niż nasz świat wewnętrzny. Ten nowy model nauki mówi dokładnie coś przeciwnego. Mówi, ze to, co się dzieje wewnątrz będzie tworzyć to, co się dzieje na zewnątrz”. Chodzi tu ni mniej, ni więcej, ale o kształtowanie nas i naszego otoczenia poprzez to, co dzieje się wewnątrz nas. A nowym modelem nauki jest fizyka i mechanika kwantowa. Czym ona jest? Profesor Fizyki Kwantowej Uniwersytetu w Oregonie, Amit Goswami mówi o niej tak: „Fizyka kwantowa, bardzo zwięźle mówiąc, jest fizyką prawdopodobieństw.”
Mechanika kwantowa coraz odważniej nazywa też to, o czym szamani, mistycy, czy wszyscy inni zajmujący się ezoteryką czy rozwojem duchowym wiedzieli od dawna. Z pomocą tej szybko rozwijającej się nauki próbuje się wyjaśnić, a nawet dowieść istnienia subtelnych energii, takich jak prana, chi, ki, magia, bioenergia, a nawet próbuje się udowodnić istnienie Boga, czy innej twórczej, kreatywnej siły. I co ciekawe, udaje się to zrobić z powodzeniem. Nie na kartach myśli filozoficznych, czy doktryn religijnych, ale w laboratoriach fizyków kwantowych.
Wróćmy jednak do głównego tematu, to jest do zmiany myślenia o otaczającym nas świecie. Wiele osób wierzy w przeznaczenie, zakładając, że to, jak potoczy się nasze życie jest z góry gdzieś określone czy zapisane. Jedni nazwą to wyrokiem Boga, inni losem, a jeszcze inni właśnie przeznaczeniem. Tymczasem okazuje się, że tak naprawdę nic nie jest z góry określone i zapisane, a twórcą i głównym kreatorem rzeczywistości i warunków, w jakich żyjemy, jesteśmy my sami. Tylko od nas zależy, jak będzie wyglądało nasze życie, nasz świat.
Wystarczy przypomnieć sobie, wszystkie nasze zmarnowane szanse, wszystkie popełnione błędy, złe decyzje czy ich brak. Weźmy przykład: ktoś marzy od dzieciństwa o karierze aktora. Ale z wiekiem przyjmuje założenie, często narzucone przez środowisko, że prawie każde dziecko ma etap, że chce być aktorem. Do tego trzeba mieć jednak talent. Brak wiary w siebie, bo np., mieszka w małej miejscowości, a sukces osiągają ci z dużych miast, bo mają możliwości, doprowadza do rezygnacji z marzeń. Zamiast je realizować, nasz „Ktoś” wybiera zawód w miarę pewny w środowisku, gdzie żyje. Zakłada rodzinę, wstaje każdego dnia wczesnym świtem i pracuje na chleb. Z każdym rokiem „dusząc” się w tej pracy i w takim życiu coraz bardziej. Wierząc, że tak chciał los, że trzeba jakoś do emerytury, do końca…
Jak mogłoby wyglądać życie „Ktosia” gdyby jednak spróbował zostać aktorem? Czy Kimkolwiek innym? Podobnie ma się rzecz z każdą inną rzeczą. Nasze niepowodzenia, czy nawet drobne niezadowolenia chętnie usprawiedliwiamy przeznaczeniem, warunkami, w jakich żyjemy, możliwościami naszej rodziny itp. Tymczasem naprawdę niewiele trzeba, by spełnić marzenia, wykreować siebie i swoje życie szczęśliwym i spełnionym. Wystarczy zmienić sposób myślenia i odnaleźć w sobie odwagę. Odwagę do wykreowania siebie, bez żadnych „ale”. Nie ma, co powoływać się na brak pieniędzy, na wiek, bo za późno lub za wcześnie. Lepiej szukać rozwiązań i nowych dróg.
Powiesz, że, można zmienić coś w sobie, jakoś polepszyć życie nową pasją, czy zmianą pracy, ale jak się to ma do kreowania otaczającej nas rzeczywistości?
Otóż ma się.
Znów posłużę się cytatem z filmu: „Wszystko zależy od tego, co ty myślisz, że jest rzeczywistością. Twój mózg nie zna różnicy, między tym, co dzieje się wewnątrz i tym, co dzieje się w środku nas. Zawsze odbieramy zmysłami coś, co uprzednio odbiło się w lustrze naszej pamięci.” Te słowa także padły z ust jednego z naukowców, którzy wypowiadali się w cytowanym filmie. I są bardzo prawdziwe. Bo to jak postrzegamy siebie i świat wokół nas, ma wpływ na to, jaki ten świat jest. Myśląc w taki, a nie inny sposób przyciągamy też pewne sytuacje i zdarzenia, a wiele z nich sami kreujemy. To zaś utwierdza nas w przekonaniu, że świat jest, jaki jest i nic się nie da zmienić i zrobić. A wystarczy przypomnień sobie, co się czuło np. gdy się było pierwszy raz zakochanym? Euforia, gnanie przez życie jak na skrzydłach, wewnętrzna radość. Wtedy nie było rzeczy niemożliwych, nie było problemów nie do pokonania, wszystko wydawało się proste, a świat był piękny. Wewnętrzny stan zakochania kreował wokół radosną rzeczywistość. A czemu nie poczuć tego znowu? Nawet nauka, jak choćby biologia czy fizyka przychodzą tu z pomocą. W filmie „What The Bleep Do We Know” jest pokazana scena, gdzie w metrze prezentowane są zdjęcia cząsteczek wody poddanych działaniu pewnych myśli. Ta sama cząsteczka wody sfotografowana została przed i po tym, jak poddano ją działaniu jedynie myśli. Myśli pozytywnych, takich jak, miłość, podziękowanie, radość. Jedna z fotografii przedstawiała też wodę pobłogosławioną przez buddyjskiego mnicha. Każda z tych fotografii była inna. Woda poddana działaniu pozytywnych myśli zmieniła kształt i strukturę molekularną, stała się piękna. Powiedziano tam tez, że woda jest najbardziej podatnym na wpływy żywiołem, zaś nasze ciała w niemal 90% składają się z wody. I całość opatrzono komentarzem: „Jeśli myśli mogą to zrobić z wodą, wyobraź sobie, co mogą zrobić z nami?”.
Ja sama w pierwszej chwili byłam przerażona, tym, co moje własne myśli czyniły ze mną i moim życiem przez wszystkie te lata. Moje własne postrzeganie siebie ukształtowało mnie taką, a nie inną. A może zamiast dalej płakać nad tym rozlanym mlekiem zmienić myśli?
Ja już wkroczyłam na drogę zmiany swych myśli. Odważyłam się wejść do króliczej nory. Nie wszystko, co w niej znajduje podoba mi się. Wiele jest bolesnych rzeczy, ale też wiele ciekawych, które odkrywam. Inne poznaje i dzięki temu zmieniam na lepsze.
Nie zatrzymuję się jednak. Szukam siebie i kreuję siebie. Chwilowo jestem jeszcze zagubioną Alicją w Krainie czarów, która mówi: „Kim ja właściwie jestem? Powiedz mi to naprzód: jeżeli będę chciała być tą osobą, to wrócę, a jeżeli nie, to zostanę na dole dopóki nie zmienię się w kogoś milszego”.
Ja już weszłam do Króliczej Nory. A Ty? Jak głęboko chcesz do niej wejść? Rozważ to przez chwilę. I załóż, że ta kwantowa kraina czarów może być prawdziwa. Czy tak jest w rzeczywistości spróbuj się sam(a) przekonać.
Pozdrawiam
Pięć duchowych zasad Reiki
Zasada nr 1 - "Właśnie dziś nie złość się".
Negatywne emocje obniżają Twój poziom energetyczny. Są one "zjadaczami" energii. Powodują zanieczyszczenie brudną energią czakr, zwłaszcza czakry splotu słonecznego, a w związku z tym choroby narządów wewnętrznych, jeśli tylko utrzymujemy te emocje w ciele i umyśle wystarczająco długo. Na dodatek ciągłe przeżywanie tego rodzaju emocji po prostu nie ma sensu. Nie znam na przykład przypadku, kiedy to złość spowodowała wyzdrowienie, zdobycie miłości życia, czy bogactwa.
Uważam, że nie warto pozwalać sobie na tego rodzaju złość. Jeśli często się gniewasz, zastanów się, znajdź przyczynę uczucia ciągłego zdenerwowania i w sposób pozytywny uwolnij się od niej.
Pamiętaj, złość szkodzi Tobie, nie warto pozwalać jej na istnienie w Twoim życiu. Naucz się nad nią panować. Zanim zaczniesz na kogoś krzyczeć, wykonaj 10 głębokich oddechów. Potem znowu 10. Nie zostawiaj pracy czy nauki na ostatnią chwilę - bądź systematyczny. Rozwiązuj problemy i konflikty na bieżąco, nie nawarstwią się wtedy a Ty będziesz spokojniejszy. Medytuj codziennie, a łatwiej Ci będzie przejść spokojnie przez życie. Ćwicz, a zredukujesz poziom stresu w umyśle i organizmie.
Zasada nr 2 - "Właśnie dziś nie martw się".
Zamartwianie się na zapas również marnuje energię. Mówi się, że 90% naszych zmartwień i obaw nie spełnia się.
Co to oznacza? Nie ma sensu się martwić. Pomyśl, czy martwiąc się wpłyniesz pozytywnie na rzeczywistość? Czy przyspieszysz bieg wydarzeń? Czy wygrasz w totolotka? Chyba nie. Raczej zmarnujesz czas, zniszczysz nerwy, zatrujesz tą emocją życie sobie i innym.
Zamartwianie się na zapas może oznaczać, że nie ufasz sobie i dobremu losowi i że nie jesteś zbyt dobrze osadzony w rzeczywistości, w teraźniejszości. Człowiek powinien żyć tu i teraz, a nie w przyszłości, która dopiero będzie, albo w przeszłości, która już minęła, i na którą wpłynąć się nie da. Tylko żyjąc tu i teraz masz szanse na lepsze jutro.
Martwiąc się niczemu nie zaradzisz, a wprost przeciwnie - sam odbierasz sobie siłę, którą mógłbyś spożytkować na odpowiednie, poprawiające Twój byt czy samopoczucie, działania. Niektórzy ludzie pewnie zdobyliby fortuny, gdyby czas, który poświęcają martwieniu się o przyszłość poświęcili na odpowiednie planowanie działań i ich wypełnianie, albo po prostu na naukę.
Zamartwiasz się przeszłością? Pomyśl - jej już nie ma. Jeśli zdarzyło się coś złego wybacz to sobie i innym. Nie podtrzymuj dawnych uraz czy poczucia wstydu. Uwolnij się od tego, a zyskasz spokój umysłu i energię. Powtarzaj w obu przypadkach: "Jestem zawsze tu i teraz. Zajmuję się tylko tym, co jest teraz. Ufam sobie, Bogu i dobremu losowi. Ufam dobru moich najbliższych".
Zasada nr 3 - "Właśnie dziś bądź wdzięczny".
Bądź wdzięczny swoim rodzicom za to, że Cię stworzyli i dzięki temu żyjesz i możesz spełniać swe marzenia.
Bądź wdzięczny Bogu za wszystko, co dobrego doświadczasz. Wyrażaj wdzięczność sobie za swoją pracę nad sobą.
Zasadę tę bardzo dobrze obrazują słowa zawarte w książce N.D.Walscha „Rozmowy z Bogiem”: Nie otrzymasz tego, o co prosisz i nie możesz mieć tego, czego pragniesz. A to dlatego, że twoja prośba jest stwierdzeniem braku. Mówiąc, że czegoś chcesz, przyczyniasz się do zaistnienia w twojej rzeczywistości dokładnie tego doświadczenia – chcenia.
Modlitwa prawidłowa jest, więc nie modlitwą błagalną, lecz dziękczynną.
Gdy dziękujesz Bogu zawczasu za to, czego z własnego wyboru pragniesz zaznać w swym doświadczeniu, przyznajesz, że w istocie ono już jest. Dziękczynienie kryje w sobie ogromną moc; stanowi potwierdzenie, że zanim zdążyłeś spytać, otrzymałeś ode mnie odpowiedź.
Toteż nie proś. Bądź wdzięczny.”
Okazuj też wdzięczność innym, słowo „dziękuję” nic nie kosztuje, a daje tak wiele.
Zasada nr 4 - "Właśnie dziś pracuj uczciwie"
Zawsze byłam zdania, że człowiek zaistniał po to, by się rozwijać i uczyć. Ni mówię tu tylko o zdobywaniu kolejnych stopni naukowych czy o osiąganiu kolejnych, coraz to wyższych stanowisk w pracy. Chodzi mi tu raczej o ciągłe doskonaleniu swojego umysłu i samego siebie, wypracowywanie w sobie wewnętrznej świadomości, poznawanie siebie. Wciąż pracuj nad tym, by Twoje życie odbywało się zgodnie z uniwersalnymi zasadami moralnymi i spełniania swe marzenia. Bądź uczciwy wobec siebie.
Ta zasada odnosi się też do pracy, jako takiej. Szanujmy ją i wykonujmy uczciwie. Przypomnij sobie, ile razy bywało tak, że nadużywało się czasu pracodawcy? Buszowanie po Internecie w celach prywatnych, plotki z koleżanką z za biurka, wychodzenie na papierosa, „wyskoczenie” po coś do jedzenia czy inny drobiazg, do pobliskiego sklepu. To czas pracodawcy, który powinno się poświęcić na wykonywanie swojej pracy.
Każdemu z nas zdarzył się też gorszy dzień, kiedy ogarniał nas „leń” i pracę wykonywało się nie solidnie. Nie oceniaj się i nie krytykuj za to. Przeszłości nie zmienisz, ale możesz zmienić przyszłość. Zacznij od tej chwili.
Zasada nr 5 - "Właśnie dziś okazuj szacunek".
Szanować należy siebie, innych, przyrodę. Nie jest mądrym ani wielkim ten, kto nie potrafi okazywać szacunku, kto uznaje innych za gorszych od siebie. Pamiętajcie: szanujcie, a będziecie szanowani.
..........................
Część z tych materiałów zaczerpnęłam ze skryptu mojej Mistrzyni Marty Prychały-Zarzyckiej
Negatywne emocje obniżają Twój poziom energetyczny. Są one "zjadaczami" energii. Powodują zanieczyszczenie brudną energią czakr, zwłaszcza czakry splotu słonecznego, a w związku z tym choroby narządów wewnętrznych, jeśli tylko utrzymujemy te emocje w ciele i umyśle wystarczająco długo. Na dodatek ciągłe przeżywanie tego rodzaju emocji po prostu nie ma sensu. Nie znam na przykład przypadku, kiedy to złość spowodowała wyzdrowienie, zdobycie miłości życia, czy bogactwa.
Uważam, że nie warto pozwalać sobie na tego rodzaju złość. Jeśli często się gniewasz, zastanów się, znajdź przyczynę uczucia ciągłego zdenerwowania i w sposób pozytywny uwolnij się od niej.
Pamiętaj, złość szkodzi Tobie, nie warto pozwalać jej na istnienie w Twoim życiu. Naucz się nad nią panować. Zanim zaczniesz na kogoś krzyczeć, wykonaj 10 głębokich oddechów. Potem znowu 10. Nie zostawiaj pracy czy nauki na ostatnią chwilę - bądź systematyczny. Rozwiązuj problemy i konflikty na bieżąco, nie nawarstwią się wtedy a Ty będziesz spokojniejszy. Medytuj codziennie, a łatwiej Ci będzie przejść spokojnie przez życie. Ćwicz, a zredukujesz poziom stresu w umyśle i organizmie.
Zasada nr 2 - "Właśnie dziś nie martw się".
Zamartwianie się na zapas również marnuje energię. Mówi się, że 90% naszych zmartwień i obaw nie spełnia się.
Co to oznacza? Nie ma sensu się martwić. Pomyśl, czy martwiąc się wpłyniesz pozytywnie na rzeczywistość? Czy przyspieszysz bieg wydarzeń? Czy wygrasz w totolotka? Chyba nie. Raczej zmarnujesz czas, zniszczysz nerwy, zatrujesz tą emocją życie sobie i innym.
Zamartwianie się na zapas może oznaczać, że nie ufasz sobie i dobremu losowi i że nie jesteś zbyt dobrze osadzony w rzeczywistości, w teraźniejszości. Człowiek powinien żyć tu i teraz, a nie w przyszłości, która dopiero będzie, albo w przeszłości, która już minęła, i na którą wpłynąć się nie da. Tylko żyjąc tu i teraz masz szanse na lepsze jutro.
Martwiąc się niczemu nie zaradzisz, a wprost przeciwnie - sam odbierasz sobie siłę, którą mógłbyś spożytkować na odpowiednie, poprawiające Twój byt czy samopoczucie, działania. Niektórzy ludzie pewnie zdobyliby fortuny, gdyby czas, który poświęcają martwieniu się o przyszłość poświęcili na odpowiednie planowanie działań i ich wypełnianie, albo po prostu na naukę.
Zamartwiasz się przeszłością? Pomyśl - jej już nie ma. Jeśli zdarzyło się coś złego wybacz to sobie i innym. Nie podtrzymuj dawnych uraz czy poczucia wstydu. Uwolnij się od tego, a zyskasz spokój umysłu i energię. Powtarzaj w obu przypadkach: "Jestem zawsze tu i teraz. Zajmuję się tylko tym, co jest teraz. Ufam sobie, Bogu i dobremu losowi. Ufam dobru moich najbliższych".
Zasada nr 3 - "Właśnie dziś bądź wdzięczny".
Bądź wdzięczny swoim rodzicom za to, że Cię stworzyli i dzięki temu żyjesz i możesz spełniać swe marzenia.
Bądź wdzięczny Bogu za wszystko, co dobrego doświadczasz. Wyrażaj wdzięczność sobie za swoją pracę nad sobą.
Zasadę tę bardzo dobrze obrazują słowa zawarte w książce N.D.Walscha „Rozmowy z Bogiem”: Nie otrzymasz tego, o co prosisz i nie możesz mieć tego, czego pragniesz. A to dlatego, że twoja prośba jest stwierdzeniem braku. Mówiąc, że czegoś chcesz, przyczyniasz się do zaistnienia w twojej rzeczywistości dokładnie tego doświadczenia – chcenia.
Modlitwa prawidłowa jest, więc nie modlitwą błagalną, lecz dziękczynną.
Gdy dziękujesz Bogu zawczasu za to, czego z własnego wyboru pragniesz zaznać w swym doświadczeniu, przyznajesz, że w istocie ono już jest. Dziękczynienie kryje w sobie ogromną moc; stanowi potwierdzenie, że zanim zdążyłeś spytać, otrzymałeś ode mnie odpowiedź.
Toteż nie proś. Bądź wdzięczny.”
Okazuj też wdzięczność innym, słowo „dziękuję” nic nie kosztuje, a daje tak wiele.
Zasada nr 4 - "Właśnie dziś pracuj uczciwie"
Zawsze byłam zdania, że człowiek zaistniał po to, by się rozwijać i uczyć. Ni mówię tu tylko o zdobywaniu kolejnych stopni naukowych czy o osiąganiu kolejnych, coraz to wyższych stanowisk w pracy. Chodzi mi tu raczej o ciągłe doskonaleniu swojego umysłu i samego siebie, wypracowywanie w sobie wewnętrznej świadomości, poznawanie siebie. Wciąż pracuj nad tym, by Twoje życie odbywało się zgodnie z uniwersalnymi zasadami moralnymi i spełniania swe marzenia. Bądź uczciwy wobec siebie.
Ta zasada odnosi się też do pracy, jako takiej. Szanujmy ją i wykonujmy uczciwie. Przypomnij sobie, ile razy bywało tak, że nadużywało się czasu pracodawcy? Buszowanie po Internecie w celach prywatnych, plotki z koleżanką z za biurka, wychodzenie na papierosa, „wyskoczenie” po coś do jedzenia czy inny drobiazg, do pobliskiego sklepu. To czas pracodawcy, który powinno się poświęcić na wykonywanie swojej pracy.
Każdemu z nas zdarzył się też gorszy dzień, kiedy ogarniał nas „leń” i pracę wykonywało się nie solidnie. Nie oceniaj się i nie krytykuj za to. Przeszłości nie zmienisz, ale możesz zmienić przyszłość. Zacznij od tej chwili.
Zasada nr 5 - "Właśnie dziś okazuj szacunek".
Szanować należy siebie, innych, przyrodę. Nie jest mądrym ani wielkim ten, kto nie potrafi okazywać szacunku, kto uznaje innych za gorszych od siebie. Pamiętajcie: szanujcie, a będziecie szanowani.
..........................
Część z tych materiałów zaczerpnęłam ze skryptu mojej Mistrzyni Marty Prychały-Zarzyckiej
Z Reiki co dnia
O tym, że reiki uzdrawia poprzez dotyk, wie juz chyba każdy. Także o tym, ze pomaga w medytacji, w wyciszeniu się i utrzymaniu pogody ducha, też.
Jednak Reiki to nie tylko uzdrawianie energetyczne.
To jak i gdzie mozna zastosować reiki zależy tylko od naszej kreatywności (tego między innymi nauczył mnie mój Mistrz II stopnia, zachęcał też do eksperymentów z reiki, za co mu jestem wdzięczna, bo odkryłam wiele nowych możliwości zastosowania tej energii).
Reiki oprócz tego, ze jest fantastycznym narzędziem zawsze pod ręką :D, pomocnym jako pierwsza pomoc w nagłych dolegliwościach, jak i pomco w większych, sprawdza się w życiu codziennym w innych dziedzinach.
O zastosowaniu na rośliny i zwierzęta juz pisałam w innym temacie, więc tu powtarzać nie będę.
Ale reiki jest też cudownym poprawiaczem smaku potraw. Wystarczy chwilę potrzymać łapki nad kawą, herbatą czy innym napojem, oraz nad wszelkimi potrawami, a jakość smaku zddecydowanie się poprawia. Robiąc reiki pożywieniu dostarczamy reż do organizmu nie tylko smaczne ale i zdrowe jedzenie.
Ładowanie baterii a nawet akumultaorów to kolejna mozliwosć zastosowania reiki. Ja sama czasem jak mi bateria siadzie to podładuję ją odrobinę, tak by zrobić jeszcze to Jedno zdjęcie, posłuchać jeszcze tej Jednej piosenki, zanim kupie nową baterię :) Działa, serio, sprawdzone.
Reiki mozna też słać z intencją czegoś w przyszłość i... przeszłosć. Tak, tak. Można. Bardziej nawet po 2 stopniu, bo tam mamy dodatkowe narzędzia w postaci znaków, a wtedy tylko my sami ograniczamy się w stosowaniu reiki.
Poprzez reiki mozemy tworzyc wokół siebie barierę ochronną, odbijającą złe energie, mozemy z nich oczyszczać swoje mieszkania i... swoje życie. Naprawiać zwiazki, lub pozbywać się z życia tego co zbędne.
Możemy energetyzować siebie, pożywienie, napoje, poprawiać jakość i smak wody i jedzenia, cieszyć się bujnymi kwiatami, leczyć, ładować baterie, ułatwiać umierajacym przejście na drugą stronę, egzorcyzmować, uzdrawia ć ciało i duszę, rozśmieszać (mój syn potrafi po reiki dostać ataku śmiechu), koić nerwy, łagodzić stres, naprawiać i ulepszać relacje z innymi, naprawiać drobne usterki (tak tak, czasem wystarczy zrobić zabieg reiki na komputer, lub inny domowy spzręt, a "ruszy" i jeszcze da rade ;) ).
Pomaga tez w koncentracji a tym samym ułatwia naukę i zdawanie egzaminów.
Reiki z powodzeniem mozna stosować w każdej dziedzinie życia. Dlatego podobnie jak Mój Mistrz z II stopnia zachęcam do eksperymentowania z energią reiki i cieszenia się nią w każdej chwili naszego życia.
Pozdrawiam.
Jednak Reiki to nie tylko uzdrawianie energetyczne.
To jak i gdzie mozna zastosować reiki zależy tylko od naszej kreatywności (tego między innymi nauczył mnie mój Mistrz II stopnia, zachęcał też do eksperymentów z reiki, za co mu jestem wdzięczna, bo odkryłam wiele nowych możliwości zastosowania tej energii).
Reiki oprócz tego, ze jest fantastycznym narzędziem zawsze pod ręką :D, pomocnym jako pierwsza pomoc w nagłych dolegliwościach, jak i pomco w większych, sprawdza się w życiu codziennym w innych dziedzinach.
O zastosowaniu na rośliny i zwierzęta juz pisałam w innym temacie, więc tu powtarzać nie będę.
Ale reiki jest też cudownym poprawiaczem smaku potraw. Wystarczy chwilę potrzymać łapki nad kawą, herbatą czy innym napojem, oraz nad wszelkimi potrawami, a jakość smaku zddecydowanie się poprawia. Robiąc reiki pożywieniu dostarczamy reż do organizmu nie tylko smaczne ale i zdrowe jedzenie.
Ładowanie baterii a nawet akumultaorów to kolejna mozliwosć zastosowania reiki. Ja sama czasem jak mi bateria siadzie to podładuję ją odrobinę, tak by zrobić jeszcze to Jedno zdjęcie, posłuchać jeszcze tej Jednej piosenki, zanim kupie nową baterię :) Działa, serio, sprawdzone.
Reiki mozna też słać z intencją czegoś w przyszłość i... przeszłosć. Tak, tak. Można. Bardziej nawet po 2 stopniu, bo tam mamy dodatkowe narzędzia w postaci znaków, a wtedy tylko my sami ograniczamy się w stosowaniu reiki.
Poprzez reiki mozemy tworzyc wokół siebie barierę ochronną, odbijającą złe energie, mozemy z nich oczyszczać swoje mieszkania i... swoje życie. Naprawiać zwiazki, lub pozbywać się z życia tego co zbędne.
Możemy energetyzować siebie, pożywienie, napoje, poprawiać jakość i smak wody i jedzenia, cieszyć się bujnymi kwiatami, leczyć, ładować baterie, ułatwiać umierajacym przejście na drugą stronę, egzorcyzmować, uzdrawia ć ciało i duszę, rozśmieszać (mój syn potrafi po reiki dostać ataku śmiechu), koić nerwy, łagodzić stres, naprawiać i ulepszać relacje z innymi, naprawiać drobne usterki (tak tak, czasem wystarczy zrobić zabieg reiki na komputer, lub inny domowy spzręt, a "ruszy" i jeszcze da rade ;) ).
Pomaga tez w koncentracji a tym samym ułatwia naukę i zdawanie egzaminów.
Reiki z powodzeniem mozna stosować w każdej dziedzinie życia. Dlatego podobnie jak Mój Mistrz z II stopnia zachęcam do eksperymentowania z energią reiki i cieszenia się nią w każdej chwili naszego życia.
Pozdrawiam.
O znakach słów kilka
O znakach reiki sporo się słyszy, zwłaszcza oosby po I stopniu reiki bywają tych znaków ciekawe.
Tymczasem znaki reiki, otrzymuje się dopiero na II i III stopniu Reiki (Oku Den i Shinpi Den) i ma to swoje uzasadnienie.
Znaków reiki jest 4. Trzy z tych znaków otrzymuje się na II stopniu (Oku Den) a jeden, tzw Mistrzowski Znak, na III stopniu (Shnipi Den).
Są to podstawowe znaki reiki, dodatkowe narzędzia, które wspomagają pracę z reiki. Każdy z nich słuzy też do czegoś innego. Jednak dopiero po dostrojeniu do wibracji reiki, jaką otrzymujemy przy inicjacji II stopnia, jesteśmy w stanie bezpiecznie stosować znaki. Ma to zwiazek z wibracją znaków i umeijetnością ich stosowania.
Osoby nie dostrojone do tych wibracji ze znaków nie będą miały większego pożytku, ponieważ znaki te nie zadziałają.
Kiedyś znaków uczyło się na II i III stopniu, rysujac je na piasku. W ten sposób znaki były zachowane jedynie w sercach ucznia, nie wychodziły poza system reiki, do którego należą. Obecnie znaki te otrzymujemy w skryptach lub jak niektórzy mistrzowie to czynią na karteczkach.
Co więcej mozna je znaleźć w sieci, kupić w formie ozdoby (kolczyki i wisiorki), znaleźć jako tapetę na pulpit itd.
Umieszcza się je na okładkach książek o reiki (czasem w ich negacji, ale to osobna historia).
Dostęp do znaków stał się powszechny, co nie znaczy, ze każdy moze sobie ze znaków korzystać dowolnie.
Warto się kilka razy zastanowić zanim sięgnie się po znak, bez przygotwania do tego, jakie daje II i III stopień reiki.
Dlatego doradzam ostrożność, a nie brawurowe chojrakowanie. A wiem, ze niektórzy lubią sobie poeksperymentować i uczyc się na własnych błędach.
;)
Mówiac o znakach wypada też powiedizeć inną ważną rzecz. Jak juz wspomniałąm, w reiki mamy 4 znaki, otrzymywane na II i III stopniu reiki. To są tylko cztery znaki.
Tymczasem wielu mistrzów reiki, którzy łaczą sobie reiki z innymi technikami, pzrekazuje uczniom inne znaki, z czego wiele juz na I stopniu.
Wiem od osób, ktróe takie znaki otrzymały, a takze z własnego doświadczenia (ja sama dostałąm na I stopniu 8 znaków, z czego, zaden nie anleżał do systemu reiki, za to były to mniej znane symbole z innych kultur), ze nie koniecznie takie znaki muszą być dobre.
Czasem powoduja spory zamęt energetyczny u osoby inicjowanej, albo sprawiają problemy w pracy z energią. Dzieje się tak często kiedy np dany symbol zostanie przekazany w negacji (np w lustrzanym odbiciu oryginału) i wówczas niewspółgra z energią reiki.
Fakt, ze reiki mozna łaczyć z wieloma technikami i symbolami, nie znaczy że z każdym będzie współgrała. Znaki z natury negatywne i szkodzące, a niestety zdarzaja się takie w przekazywanych uczniom, wprowadzają dysharmonię w pracy z reiki.
Pamiętajmy, czyste tradycyjne Usui Reiki to trzy stopnie i 4 znaki otrzymywane od 2 stopnia i dalej.
Podobnie jak różne systemy reiki. Mozna je łaczyć, ale np Kundalini REiki to nic innego jak Reiki plus Praca z Kundalini. Dziś znamy to jako nowy system reiki, często za dodatkową opłatę.
Reiki to reiki. Działą choc jest proste. Po co to ulepszać i dorabiać ideologię?
Ja nie ukrywam, ze stosuję tzw Runoreiki, czyli łączę sobie Runy i Reiki. Ale robię to nie jako nowy system reiki. Ale łaczenie dwóch technik. Podobnie jak łączy się Reiki z Litoterapią. Dwa systemy wspomagajace się na wzajem. ale nie nowy system jednej z tych technik.
Nie dajmy się zwariować nowościami. A juz na pewno nie wierzmy w to, ze jakieś reiki jest lepsze od tradycyjnego reiki.
To tylko twór stworzony na bazie dwóch - lub kilku- systemów uzdrawiania i połaczonych w nazwę Jakieś Tam reiki.
Tymczasem znaki reiki, otrzymuje się dopiero na II i III stopniu Reiki (Oku Den i Shinpi Den) i ma to swoje uzasadnienie.
Znaków reiki jest 4. Trzy z tych znaków otrzymuje się na II stopniu (Oku Den) a jeden, tzw Mistrzowski Znak, na III stopniu (Shnipi Den).
Są to podstawowe znaki reiki, dodatkowe narzędzia, które wspomagają pracę z reiki. Każdy z nich słuzy też do czegoś innego. Jednak dopiero po dostrojeniu do wibracji reiki, jaką otrzymujemy przy inicjacji II stopnia, jesteśmy w stanie bezpiecznie stosować znaki. Ma to zwiazek z wibracją znaków i umeijetnością ich stosowania.
Osoby nie dostrojone do tych wibracji ze znaków nie będą miały większego pożytku, ponieważ znaki te nie zadziałają.
Kiedyś znaków uczyło się na II i III stopniu, rysujac je na piasku. W ten sposób znaki były zachowane jedynie w sercach ucznia, nie wychodziły poza system reiki, do którego należą. Obecnie znaki te otrzymujemy w skryptach lub jak niektórzy mistrzowie to czynią na karteczkach.
Co więcej mozna je znaleźć w sieci, kupić w formie ozdoby (kolczyki i wisiorki), znaleźć jako tapetę na pulpit itd.
Umieszcza się je na okładkach książek o reiki (czasem w ich negacji, ale to osobna historia).
Dostęp do znaków stał się powszechny, co nie znaczy, ze każdy moze sobie ze znaków korzystać dowolnie.
Warto się kilka razy zastanowić zanim sięgnie się po znak, bez przygotwania do tego, jakie daje II i III stopień reiki.
Dlatego doradzam ostrożność, a nie brawurowe chojrakowanie. A wiem, ze niektórzy lubią sobie poeksperymentować i uczyc się na własnych błędach.
;)
Mówiac o znakach wypada też powiedizeć inną ważną rzecz. Jak juz wspomniałąm, w reiki mamy 4 znaki, otrzymywane na II i III stopniu reiki. To są tylko cztery znaki.
Tymczasem wielu mistrzów reiki, którzy łaczą sobie reiki z innymi technikami, pzrekazuje uczniom inne znaki, z czego wiele juz na I stopniu.
Wiem od osób, ktróe takie znaki otrzymały, a takze z własnego doświadczenia (ja sama dostałąm na I stopniu 8 znaków, z czego, zaden nie anleżał do systemu reiki, za to były to mniej znane symbole z innych kultur), ze nie koniecznie takie znaki muszą być dobre.
Czasem powoduja spory zamęt energetyczny u osoby inicjowanej, albo sprawiają problemy w pracy z energią. Dzieje się tak często kiedy np dany symbol zostanie przekazany w negacji (np w lustrzanym odbiciu oryginału) i wówczas niewspółgra z energią reiki.
Fakt, ze reiki mozna łaczyć z wieloma technikami i symbolami, nie znaczy że z każdym będzie współgrała. Znaki z natury negatywne i szkodzące, a niestety zdarzaja się takie w przekazywanych uczniom, wprowadzają dysharmonię w pracy z reiki.
Pamiętajmy, czyste tradycyjne Usui Reiki to trzy stopnie i 4 znaki otrzymywane od 2 stopnia i dalej.
Podobnie jak różne systemy reiki. Mozna je łaczyć, ale np Kundalini REiki to nic innego jak Reiki plus Praca z Kundalini. Dziś znamy to jako nowy system reiki, często za dodatkową opłatę.
Reiki to reiki. Działą choc jest proste. Po co to ulepszać i dorabiać ideologię?
Ja nie ukrywam, ze stosuję tzw Runoreiki, czyli łączę sobie Runy i Reiki. Ale robię to nie jako nowy system reiki. Ale łaczenie dwóch technik. Podobnie jak łączy się Reiki z Litoterapią. Dwa systemy wspomagajace się na wzajem. ale nie nowy system jednej z tych technik.
Nie dajmy się zwariować nowościami. A juz na pewno nie wierzmy w to, ze jakieś reiki jest lepsze od tradycyjnego reiki.
To tylko twór stworzony na bazie dwóch - lub kilku- systemów uzdrawiania i połaczonych w nazwę Jakieś Tam reiki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)