- Przecież nie chciałam aby tak się stało. Miało być zupełnie inaczej. - Sąsiadka Yaquitti zaczynała unosić głos. Szamanka pozwoliła, by potok gorzkich narzekań wylał się z niej.
- Sama widzisz - kontynuowała Sąsiadka. - To nie moja wina!Więc ja możesz mówić o odpowiedzialności? O mojej odpowiedzialności i ponoszeniu jej konsekwencji?! - Dokończyła z wyrzutem.
- Pamiętasz, jak stłukłaś w łazience flakon francuskich perfum?
- Pamiętam... To były bardzo drogie per...
- Nie ma znaczenia ile kosztowały. - Przerwał Szamanka. - Konsekwencje tego zdarzenia czuć było w całym domu kilka tygodni. Tak samo jest tym razem. cale to zdarzenie, to twój rozbity flakon perfum.
Szepcząca
........................
Obraz: "Francuskie perfumy" Eugenia Abramson
niedziela, 9 marca 2014
Opowieści Szamanki - Yaquuitti
Yaquitti wraz ze znajomą siedziały w kawiarni przy parku. Był ciepły i słoneczny dzień, toteż obie kobiety piły mrożoną kawę w kawiarnianym ogródku i rozkoszowały się promieniami słońca.
- Jak wygląda miłość, jaka jest? - Zapytała w pewnym momencie dziewczyna.
- Widzisz to starsze małżeństwo? - Szamanka wskazała na dwoje ludzi w parku. Mężczyzna pchał wózek inwalidzki, w którym siedziała starsza kobieta.
- Taak. - Mruknęła znajoma .
- Od 10 lat ten mężczyzna opiekuje się żoną po wypadku. Myje ją, karmi, podaje leki a nawet zmienia jej pieluchy. Wieczorami siada obok i czyta jej książki, które tak uwielbia. Zasypia trzymając ją w ramionach.
- Ale ona jest jakaś obojętna, nie wie, o tym chyba.
- Wydaje mi się, że wie. I spójrz jak on na nią patrzy. - Wskazała. Mężczyzna poprawiał koc otulający jedną nogę kobiety. - Tak właśnie wygląda miłość. - Dodała Szamanka
.
- Jak wygląda miłość, jaka jest? - Zapytała w pewnym momencie dziewczyna.
- Widzisz to starsze małżeństwo? - Szamanka wskazała na dwoje ludzi w parku. Mężczyzna pchał wózek inwalidzki, w którym siedziała starsza kobieta.
- Taak. - Mruknęła znajoma .
- Od 10 lat ten mężczyzna opiekuje się żoną po wypadku. Myje ją, karmi, podaje leki a nawet zmienia jej pieluchy. Wieczorami siada obok i czyta jej książki, które tak uwielbia. Zasypia trzymając ją w ramionach.
- Ale ona jest jakaś obojętna, nie wie, o tym chyba.
- Wydaje mi się, że wie. I spójrz jak on na nią patrzy. - Wskazała. Mężczyzna poprawiał koc otulający jedną nogę kobiety. - Tak właśnie wygląda miłość. - Dodała Szamanka
.
Wilcze Szepty - Yaquitti
Kobieta o smutnych oczach siedziała skulona w fotelu Szamanki.
- Mam dość - powiedziała cicho. - Nic mi się nie układa. Co ja komu zrobiłam złego, że mnie tak życie doświadcza?
- Sama decydujesz o swoim życiu i losie. - Yaquitti postawiła przed swoim gościem kubek imbirowej herbaty.
- Nie prawda! - Uniosła nieco głos. - Czy ktoś chciałby takiego życia?! Czy chciałam dla siebie zdrady i odejścia męża? A może chciałam likwidacji zakładu pracy?!
- Nie. - Szamanka spokojnie dolała herbaty z imbryka. - Nie planowałaś. Jednak masz wpływ na to, jak zareagujesz na te sytuacje. Co zrobisz. Jakich dokonasz wyborów. Twój były mąż zdradzał cię jeszcze przed ślubem, oszukiwał i kłamał, jednak zaufałaś jego obietnicom poprawy i wyszłaś za niego. Twój pracodawca od kilku miesięcy spóźniał się z wypłatami, a i sama opowiadałaś o problemach firmy. Mimo to nie szukałaś pracy, nie robiłaś rozeznania w nowych ofertach. Dokonałaś takich, a nie innych wyborów i wzięłaś za nie odpowiedzialność. Ponosisz też tego konsekwencje.
- To co teraz mam zrobić? Co mi Twoje Duchy radzą? - Spytała cicho Kobieta.
Szamanka poklepała szary łeb swego Wilka i podeszła do półki z książkami. Wyjęła jedną z nich i podała skulonej w fotelu postaci.
- "Praca marzeń. Poradnik dla szukających pracy." - Przeczytała tytuł Kobieta i nieznacznie się uśmiechnęła. - Od tego zacznę. - Dodała otwierając książkę
Szepcząca
- Mam dość - powiedziała cicho. - Nic mi się nie układa. Co ja komu zrobiłam złego, że mnie tak życie doświadcza?
- Sama decydujesz o swoim życiu i losie. - Yaquitti postawiła przed swoim gościem kubek imbirowej herbaty.
- Nie prawda! - Uniosła nieco głos. - Czy ktoś chciałby takiego życia?! Czy chciałam dla siebie zdrady i odejścia męża? A może chciałam likwidacji zakładu pracy?!
- Nie. - Szamanka spokojnie dolała herbaty z imbryka. - Nie planowałaś. Jednak masz wpływ na to, jak zareagujesz na te sytuacje. Co zrobisz. Jakich dokonasz wyborów. Twój były mąż zdradzał cię jeszcze przed ślubem, oszukiwał i kłamał, jednak zaufałaś jego obietnicom poprawy i wyszłaś za niego. Twój pracodawca od kilku miesięcy spóźniał się z wypłatami, a i sama opowiadałaś o problemach firmy. Mimo to nie szukałaś pracy, nie robiłaś rozeznania w nowych ofertach. Dokonałaś takich, a nie innych wyborów i wzięłaś za nie odpowiedzialność. Ponosisz też tego konsekwencje.
- To co teraz mam zrobić? Co mi Twoje Duchy radzą? - Spytała cicho Kobieta.
Szamanka poklepała szary łeb swego Wilka i podeszła do półki z książkami. Wyjęła jedną z nich i podała skulonej w fotelu postaci.
- "Praca marzeń. Poradnik dla szukających pracy." - Przeczytała tytuł Kobieta i nieznacznie się uśmiechnęła. - Od tego zacznę. - Dodała otwierając książkę
Szepcząca
sobota, 22 lutego 2014
środa, 19 lutego 2014
Rzeka
Szamanka siedziała wsparta plecami o swoją białą niedźwiedzicę. Tuż obok leniwie płynęła rzeka, odbijając od swej tafli miliony srebrzystych iskier słońca. Rozłorzyste Wierzby Szepczące dawały kojący cień. Zwisającymi gałęziami pieściły leniwe fale wody.
Wokół Yaquitti siedzieli Wędrowcy poszukujący światła i prawdy. Słuchali opowieści Szamanki, która snuła przed nimi piękne baśnie, legendy, przypowieści z morałem. Układała w słowa mądrości przodków, wydobywając metafory z samych korzeni świata.
Wielu słuchaczy zapisywało pilnie jej słowa, inni notowali jedynie morały, każdy chciał zabrać ich ze sobą jak najwięcej, nie uronić ani litery.
W stosowny czas przed Zachodem Słońca Yaquitti wstała i ruszyła powoli w stronę domu. Mimo próśb zebranych o jeszcze jedną opowieść, postawiła na swoi.
- Dlaczego jesteś taka uparta i nie chcesz uraczyć nas jeszcze jedną baśnią? Spytał z wyrzutem jeden z Wędrowców.
- Ponieważ wówczas nikt z Was nie doświadczy piękna prawdy, którą tak pilnie notowaliście z moich słów. - Odpowiedziała przystając.
Wędrowcy spojrzeli po sobie szukając zrozumienia w twarzach pozostałych.
Szamanka zatoczyła dłonią wokół.
- Spójrzcie na Rzekę, jej piękno w zachodzącym słońcu. Poznaliście ją dziś ze słów, a ona cały czas płynęła obok. Czy uzbrojeni w mądrość przodków zapisaną w zeszytach, potraficie stać się jej udziałem? - Dodała i oddaliła się z niedźwiedzicą w stronę domu.
Szepcząca
...............................
Ilustracja: "Duchy przodków" Autor: Willow Arlenea
Wokół Yaquitti siedzieli Wędrowcy poszukujący światła i prawdy. Słuchali opowieści Szamanki, która snuła przed nimi piękne baśnie, legendy, przypowieści z morałem. Układała w słowa mądrości przodków, wydobywając metafory z samych korzeni świata.
Wielu słuchaczy zapisywało pilnie jej słowa, inni notowali jedynie morały, każdy chciał zabrać ich ze sobą jak najwięcej, nie uronić ani litery.
W stosowny czas przed Zachodem Słońca Yaquitti wstała i ruszyła powoli w stronę domu. Mimo próśb zebranych o jeszcze jedną opowieść, postawiła na swoi.
- Dlaczego jesteś taka uparta i nie chcesz uraczyć nas jeszcze jedną baśnią? Spytał z wyrzutem jeden z Wędrowców.
- Ponieważ wówczas nikt z Was nie doświadczy piękna prawdy, którą tak pilnie notowaliście z moich słów. - Odpowiedziała przystając.
Wędrowcy spojrzeli po sobie szukając zrozumienia w twarzach pozostałych.
Szamanka zatoczyła dłonią wokół.
- Spójrzcie na Rzekę, jej piękno w zachodzącym słońcu. Poznaliście ją dziś ze słów, a ona cały czas płynęła obok. Czy uzbrojeni w mądrość przodków zapisaną w zeszytach, potraficie stać się jej udziałem? - Dodała i oddaliła się z niedźwiedzicą w stronę domu.
Szepcząca
...............................
Ilustracja: "Duchy przodków" Autor: Willow Arlenea
poniedziałek, 17 lutego 2014
Burza
Szukający Prawdy już z daleka usłyszał brzdęk tłuczonego szkła. Jednak dopiero kiedy dotarł na podwórko domku Szamanki ujrzał awanturę. Nad dachem zebrały się ciężkie, burzowe chmury. Z wnętrza dochodziły odgłosy głośnej rozmowy, przechodzącej w kłótnię.
Biały Smok po swojemu wylegiwał się na trawie. Tam wciąż świeciło słońce, gdyż chmury wisiały tylko nad domem.
- Co tam się dzieje? – Spytał zdumiony przybysz.
- Yaquitti ma zły dzień. – Mruknął od niechcenia Smok
- Jak to zły dzień? Szamani nie mają złych dni. – Zauważył.
- Tam gdzie jest Yang musi zaistnieć też Yin, Za światłem podąża mrok, a za nim przychodzi światło. Takie prawo równowagi.
- A Anioł? On też ma zły dzień? – Dopytywał już tylko z ciekawości?
- Nie sądzę, ale podoba mu się doświadczenie chwili gdy mija burza i nastaje słoneczny świt. Lubi się z nią godzić.
Szepcząca
....................
Obraz: "Duch Burzy" Elliott Dangerfield
Biały Smok po swojemu wylegiwał się na trawie. Tam wciąż świeciło słońce, gdyż chmury wisiały tylko nad domem.
- Co tam się dzieje? – Spytał zdumiony przybysz.
- Yaquitti ma zły dzień. – Mruknął od niechcenia Smok
- Jak to zły dzień? Szamani nie mają złych dni. – Zauważył.
- Tam gdzie jest Yang musi zaistnieć też Yin, Za światłem podąża mrok, a za nim przychodzi światło. Takie prawo równowagi.
- A Anioł? On też ma zły dzień? – Dopytywał już tylko z ciekawości?
- Nie sądzę, ale podoba mu się doświadczenie chwili gdy mija burza i nastaje słoneczny świt. Lubi się z nią godzić.
Szepcząca
....................
Obraz: "Duch Burzy" Elliott Dangerfield
niedziela, 16 lutego 2014
Przedwiosenne porządki
Przed domem Szamanki siedział wilk i strzygł uszami. Tuż obok leniwie wyciągnęła się biała niedźwiedzica. Z otwartych na oścież drzwi co chwilę wylatywały tumany kurzu. W szeroko rozwartych oknach widać było wietrzące się kołdry, koce i poduszki. Z wnętrza domu dochodziły odgłosy sprzątania i zapachy środków czystości.
Przybysz stał na podwórku przed domem nieco zdezorientowany.
- Przedwiosenne porządki. - Rzucił od niechcenia wyjaśnienie biały smok, wygrzewający się na dachu.
- Porządki?1 - Zdumiał się Przybysz. - Myślałem, że Yaquitti już nie musi...
- Nie musi. Ale chce. - Powiedział czarnoskrzydły anioł, zeskakując z murku i gasząc papierosa. Zbliżył się do Przybysza i spojrzał mu głęboko w oczy. - Każdy powinien od czasu do czasu posprzątać i odkurzyć w swoim wnętrzu. - Dodał i odszedł w stronę domu.
Szepcząca
Obraz: Wojciech Siudmak "Materia"
Przybysz stał na podwórku przed domem nieco zdezorientowany.
- Przedwiosenne porządki. - Rzucił od niechcenia wyjaśnienie biały smok, wygrzewający się na dachu.
- Porządki?1 - Zdumiał się Przybysz. - Myślałem, że Yaquitti już nie musi...
- Nie musi. Ale chce. - Powiedział czarnoskrzydły anioł, zeskakując z murku i gasząc papierosa. Zbliżył się do Przybysza i spojrzał mu głęboko w oczy. - Każdy powinien od czasu do czasu posprzątać i odkurzyć w swoim wnętrzu. - Dodał i odszedł w stronę domu.
Szepcząca
Obraz: Wojciech Siudmak "Materia"
Subskrybuj:
Posty (Atom)




