poniedziałek, 17 września 2012

Blisko czy daleko, czyli o inicjacjach Reiki na odległość

Inicjacja na odległość wzbudza wiele kontrowersji i burzliwych dyskusji nie tylko w  środowiskach Reiki. Jedni nauczyciele uważają, że można i ogłaszają się na internecie oraz w czasopismach tematycznych jako udzielający inicjacji reiki na odległość. Drudzy są temu stanowczo przeciwni twierdząc, że dostrojenie do reiki może odbyć się tylko w bezpośrednim kontakcie uczeń - nauczyciel. Doprowadza to czasem do niepotrzebnych debat między samymi reikowcami, nie tylko nauczycielami ale także osobami po I, II czy III stopniu, które odbyły inicjację w taki lub taki sposób.
Jak więc to jest z tymi inicjacjami na odległość?


Zacznijmy od tego czym jest sama inicjacja Reiki, bo i wokół tego narosło wiele kontrowersji. Otóż inicjacja do Reiki jest niczym innym, jak zapoczątkowaniem procesu dostrojenia ucznia do wibracji tej energii, tak by mógł on sam w każdej chwili korzystać z jej dobrodziejstw. Nauczyciel z pomocą symboli otrzymanych na stopniach Okuden i Shinpinden inicjuje ten proces ale tak naprawdę dostrojenia dokonuje sama energia. Pełne dostrojenie oraz oczyszczanie następuje w kolejnych dniach i w pełni kończy sie po okresie oczyszczania, kiedy to nasz organizm dostosowuje się do wyższych wibracji Reiki. Umownie mówimy o 21 dniach po inicjacji, jednak ten okres może być krótszy lub dłuższy i jest to zależne od indywidualnej kondycji fizycznej i emocjonalnej adepta.
Bez względu na to jak długo trwa okres oczyszczania (zwykle najdłużej po III stopniu) energia reiki dostraja nas do wibracji, które umożliwiają nam prace i dowolne korzystanie z jej dobrodziejstw.

Pamiętając o tym, że od II stopnia Reiki, gdy otrzymujemy trzy z czterech symboli tego systemu, możemy przesyłać energię Reiki w czasie i przestrzeni. Uczy się tego na seminarium Okuden, podkreślając, że teraz nie mamy w zasadzie żadnych ograniczeń by dotrzeć do kogoś z energią Reiki. Często też można spotkac się z sytuacjami, że grupy reikowców umawiają się na wspólne przekazy Reiki w miejsca dotknięte katastrofami, dla proszących o wsparcie w uzdrawianiu czy też podczas przekazów dla Ziemii lub w innych intencjach. Nikt nie kwestionuje tutaj skuteczności i działania Reiki w czasoprzestrzeni. Dlaczego, więc kwestionuje się inicjowanie na odległość?
Być może dlatego, że podczas bezpośredniego kontaktu z nauczycielem, uczeń ma szansę na zdobycie większej wiedzy i doświadczenia, tym bardziej, że podczas seminariów Reiki poznaje się nie tylko to, czym jest ta energia i jak działa, ale też uczy się (zwłaszcza na I stopniu) jak z tą energią pracować, jak przykładać dłonie, jakie można mieć podczas tego odczucia. Bezpośredni kontakt z nauczycielem na bieżąco koryguje pewne błędy a także weryfikuje indywidualne odczucia podczas inicjacji oraz zabiegów reiki.
Jest też kwestia bezpieczeństwa.
Nauczyciele Reiki, którzy inicjują do poszczególnych stopni zwykle bardzo dokładnie zabezpieczają pomieszczenie (lub miejsce), gdzie będzie dokonana inicjacja do reiki. Oczyszczają ją z negatywnych energii, zabezpieczają przed tym by podczas inicjacji takie energie (lub istoty duchowe) nie zakłóciły prawidłowego przebiegu dostrojenia do reiki. Nie jest to w pełni możliwe podczas inicjowania na odległość.
Nie mniej są osoby inicjowane na odległość i to skutecznie. Z powodzeniem stosują one Reiki, a ci, którzy pracują z tą energią nie zauważają różnic w działaniu Reiki. Z tego wniosek, że taka inicjacja jest możliwa. Tym bardziej, że skoro możliwe jest przesyłanie Reiki w czasoprzestrzeni, to i inicjowanie może być skuteczne. Pod warunkiem oczywiście, że osoba, która inicjuje wie jak i ma uprawnienia nauczycielskie. A to zawsze warto sprawdzić, gdyż w dobie internetu zdarzają się naciągacze i oszuści, którzy zapewniają o skutecznych inicjacjach na odległość, a nawet wysyłają pocztą certyfikaty i dyplomy świadczące o ukończonym kursie Reiki.
Lepiej się upewnić, że osoba, która ma nas wprowadzić w arkana tej metody energoterapii na pewno zna się  na tym i potrafi zainicjować proces dostrajania.
Kiedy na odległość a kiedy bezpośrednio?
Osobiście doradzam bezpośredni kontakt z nauczycielem, najlepiej na indywidualnych lub bardzo kameralnych seminariach. Zwłaszcza przy inicjacjach na I stopień, kiedy mamy do czynienia aż z czterema dostrojeniami do reiki, więcej niż dwie osoby nie daje pożądanych efektów. Nauczyciel bowiem w musiałby poświęcić zbyt wiele czasu na same inicjacje, kosztem czasu poświęconego adeptom na naukę o Reiki i ćwiczenia praktyczne.
Jednakże w wyjątkowych sytuacjach można skorzystać z inicjacji Reiki na odległość. W indywidualnych przypadkach, gdy ktoś nie może dojechać do nauczyciela, bo na przykład opiekuje się chorą osobą, lub małym dzieckiem, albo sam jest na tyle chory, że nawet krótka podróż jest niemożliwa, jak najbardziej warto skorzystać z możliwości inicjacji na odległość. Wtedy jednak trzeba wcześniej ustalić z nauczycielem termin takiej inicjacji, dokładnie zapytać jak ona będzie przebiegać, jakie mogą pojawić się odczucia, jak się należy do takiej inicjacji przygotować. Wcześniej też należy zapytać, czy nauczyciel po inicjacjach będzie dla nas dostępny, np poprzez komunikator internetowy czy telefon, tak aby poza inicjacją zdołał przekazać nam wiedzę i ukierunkować na praktyczną stronę Reiki.
Jeśli nauczyciel ma dla nas czas tylko do samej inicjacji i ogranicza się do wysłania nam skryptu o Reiki, lepiej zrezygnować i poszukać kogoś innego.
Warto też w późniejszym terminie, jeśli ustaną przeszkody do kontaktu bezpośredniego z nauczycielem umówić się na bezpośrednią reinicjację do Reiki. Nie jest to konieczne nie mniej ciekawe i warte przeżycia doświadczenie. Tym bardziej, że wiele osób, zarówno nauczycieli, jak i uczniów, traktuje inicjację w bardzo wzniosły, a nawet rytualny sposób. Czego na pewno nie osiągnie się podczas inicjacji na odległość - często przed monitorem komputera.
Oczywiście takie wejście na ścieżkę Reiki jest bardzo ważnym i wzniosłym momentem naszego życia, które warto celebrować. Niesie za sobą wiele zmian, na lepsze.
Nie mniej są sytuacje, kiedy pragniemy wejść na tę nową ścieżkę życia, ale nie mamy możliwości dotarcia do nauczyciela. W tych wypadkach zostaje nam inicjacja na odległość.

Na koniec wspomnę jeszcze o moich doświadczeniach w inicjacjach na odległość. Nie lubię ich, właśnie z uwagi na brak tej wzniosłości i celebracji, ale też dlatego, że trudniej jest zabezpieczyć adepta i jego otoczenie przed negatywnymi energiami, co nie znaczy, że nie niemożliwe. W wyjątkowych sytuacjach mogę się jednak zgodzić na taką inicjację do I i ewentualnie II stopnia, ponieważ uważam, że najważniejsze jest by osoba chcąca wejść na drogę Reiki, miała taką możliwość. W ten czy inny sposób.

piątek, 7 września 2012

I Jeszcze Szamanka :)

Dotykam Cię mgłą
         Zapach towarzyszy mi zawsze
Jak wspomnienie tańca


Pod skrzydłami niewidzialności
ukrywam twarz
tuląc się do twoich ramion

Jesienią wchodzę w Nowie
niewidoczna dla świata
dostrzegam siebie


schodzę z gór
              wychodze z lasów
                        wynurzam się z rzek


Z naręczem letnich ziół
wracam do domu

Z cyklu JA SZAMANKA

od wczoraj do dzisiaj
                      minęło jutro

Ja Szamanka spakowałam
                świat życia do walizki


Dokonywałam w życiu
                  różnych wyborów
słusznych i błędnych
      ostatecznie wszystkie
okazały się wlaściwe


Schodzę w doliny
niosąc opadłe igły modrzewi
las milknie
                  jedynie kruki
tęsknie kraczą
             we włosach mam wpięte ich pióra


Blada twarz Luny
      Okrywa się lisią czapą
W nocy odczuje chłód
         pierwszy od miesięcy
Z nowym płatkiem śniegu
stane się rzeką
rwącą pod lodem


Ja Szamanka - Ukryta
za mgłą listopada


Nadchodzi czas umierania
umiera Kosmos wokół
śmierć dosięga liści
                              i Słońca

Odnoszę morskie bryzy
oraz wszystkie orgazmy
           na zakurzony strych
obudzę je wiosną
             na zmartwychwstanie Gaji


Ja Szamanka - Zasypiam

Zawijam się w kokon Czasu Umierania
na jednym z kraterów Księżyca
      To dobre miejsce
na przepoczwarzanie

Życie tętni pod powierzchnią skóry
        Reszta jest Uśpieniem

xxx

Szamani bez plemienia
sa jak wiatr w pustych jutrach
szarpią butwiejącą skórą
tylko duchy istnieję

konstelacja Małej Niedźwiedzicy
opuszcza gwiezdne stado
zostawia po sobie wrzawę
i znika na inne niebo

Szamanka czeka.
obserwuje gwiazdozbiory
z oddali.
przemieszczają się i spalają
we własnych popiołach.
Ona wie, że ludzie
to małe Słońca.

Plemię zostaje w Jurtach.
Jest zmienne.
Człowiek odchodzi
robiąc miejsce człowiekowi.
Plemię przetrwa silniejsze

Szamanka zbiera kości czasu
Składa szkielety. Śpiewa
przywołuje umarłą Historię
tworząc drogowskazy dla Wilków.

Jest brzemienna w Słowa
                       

(Z cyklu "JA SZAMANKA")

sobota, 1 września 2012

Ja Szamanka




Zawieszam na czas nieokreślony
do "Nie wiem"
                           Moją nieśmiertelność.

Skaczę. Spadam. Upadam w ciszę.
                                 Rodzę się z krzyku wody.
Ciemność bez słów przeraża.

Sądziłam, ze wiem czym jest
                                         Śmierć
Teraz poznaję, czym jest
                                        Życie.

W sadach rodzą się owoce.
Owoce umierają w sadach.
Trwam do granic materii.
Fizyczna. Eteryczna.

W nocy przychodzą Wilki.
Gryzą na proch moje kości.
odradzam je z gałęzi Wierzby,
                           nie za życiem płaczącej.

Potrafię juz tańczyć w deszczu.

Nadano mi imię.
Jestem - Ja Szamanka.

W torebce nosze Wszechświat.
Mój naszyjnik skrywa
                            miłość Anioła.

Przyszłam by Ciebie odnaleźć.
Zgubić siebie. Uwolnić ciszę.
                              Odejść w niepamięć.

Nie Zmartwychwstanę.

Do Ciebie tańczę tęsknię.
Zawieszona krążę do
                            ostatniego
                                          postoju.
Życie za śmierć.
Przy Tobie zmartwychwstanę.

Ja Szamanka. W oczach
                   pokażę Wam szaleństwo żywiołów.
Napoję spojrzeniem
                   spragnionych.

Nie mam granic.
Tańczę na Wilczych Śladach.

Ja Szamanka. Wierzba Biała.
Rozpuszczam włosy w Księżycu.
                                           Milczę.

Obserwuję przechodniów
                        oczami duchów.

Zasiewam lawendę
dla Twego spokojnego snu.
Zasiewam w sobie ziarno.
                                    Zbieram piołun.

Otulę Cię skrzydłami, byś też poczuł materię.
Dotkniesz mych piersi nagich
ucząc się zapachu lasu.
Igliwie świerku we włosach.

Miłości uczyłam się od Aniołów.
Skrzydlatych władców przestworzy.
Niektóre miały krucze skrzydła.
Z ich piór wróżę śmierć
                                   - Początek życia.

Na moich ustach zamieszkała Burza.
Uderza błyskiem
                            w iluzje.
Oświetlam Ci drogę. Do domu.

Wilki uczą mnie socjologii.
W sowim locie ujawniam
                                     moc
                                        Błękitnej Pełni

Ja Szamanka.
                    Dzika.
                            Objawiona.
                                             Nieświęta.

Ja Szamanka. Nieśmiertelne Źródło

środa, 1 sierpnia 2012

Kokosowe cuda

Od dawna stosuję w kuchni i kosmetyce olej kokosowy. Niedawno sięgnęłam też po książkę "Cud oleju kokosowego" autorstwa Fife Bruce, do przeczytania, której zachęcam wszystkich dbających o zdrowie i urodę.
Specyfik to przydatny w każdym domu, nie tylko w kuchni. Pomyślałam, że warto i tu wspomnieć o oleju kokosowym.
Stosuję go już od kilku lat. Jeszcze kiedy syn był niemowlakiem i miał problemy z suchą skórą, sięgałam po olej kokosowy. Teraz sięga po niego sam, smarując buzię przed wyjściem. Cerę ma śliczną.


Ja sama używam go zamiast balsamu do skóry i na skórę narzekać nie mogę, mimo swoich 40 lat. Przyjaciółka z kolei z dobrym skutkiem wcierała go w przesuszone włosy. Efektu można jej tylko pozazdrościć. Skorę zresztą także oliwkuje kokosowym specyfikiem.


A co o oleju kokosowym mówią eksperci?
Ma on opinie jednego z najzdrowszych olei na świecie. Stosowany w kuchni sprawia, że potrawy są delikatne i soczyste, a jednocześnie dietetyczne. Wynika to z tego, że olej kokosowy nie wchłania się w potrawy, jak większość innych olei.
Jest też świetnym środkiem kosmetyczno leczniczym na problemy ze skórą. Łuszczącą się i swędzącą skórę nawilżymy i odżywimy tym olejem.
Ja dodaję często łyżkę tego oleju do ciepłej kąpieli ziołowej. Pod wpływem ciepła pory skóry sie rozszerzają i odżywczy balsam wnika dobrze. Taka kąpiel ma też ten plus, że olej równomiernie jest rozprowadzony na ciało, także na plecy, gdzie często nie da się samemu sięgnąć.

A oto jakie Olej Kokosowy ma właściwości:

- wspiera leczenie tarczycy
- wspiera system odpornościowy
- poprawia prace serca,
- wspomaga metabolizm w tym odchudzanie się
- zawiera wiele unikalnych składników odżywczych, których nie znajdziemy w innych olejach
- antybakteryjne
- antygrzybiczne
- antyseptyczne, wspomaga gojenie się ran, leczy egzemy
- antywirusowe
- odżywcze
- antyzmarszczkowe (tak, tak drogie Panie, ten olej spowalnia starzenie się skóry i wygładza  już istniejące zmarszczki, bowiem zawiera naturalne antyoksydanty zwalczające wolne rodniki)
- likwiduje łupież,
- wzmacnia włosy
- i wiele wiele innych


Olej ten sprawdza się bardzo w poważniejszych problemach zdrowotnych, skutecznie lecząc egzemy, łuszczycę typu II, owrzodzenia skóry, łysienie plackowate, opryszczkę, trądzik, kaszel, przeziębienia, syfilis, gorączkę, kamienie nerkowe, problemy trawienne, osteoporozę, łagodzi bóle zębów, bóle miesiączkowe, podnosi odporność organizmu i pomaga na wiele innych dolegliwości.

Kupując olej kokosowy warto wydać parę złotych więcej i zainwestować w naturalny, organiczny olej kokosowy, gdyż na rynku są też tańsze ale mieszane oleje, sprzedawane pod nazwą Olej Kokosowy. 
W naturalnych warunkach ma on konsystencję białego masła, wygląda trochę jak smalec. Powyżej 25 st C staje się płynny.
Najlepiej przechowywać go w lodówce, lub chłodnym i ciemnym miejscu, unikać zaś zostawiania go na słońcu. I mieć pod ręką tak w kuchni, jak i w łazience, a nawet apteczce domowej.

A obok oleju kokosowego warto do diety wprowadzić też miąższ i sok (mleczko) kokosowy, które mają podobne właściwości odżywcze i lecznicze. Jednak nie należy zjadać jednorazowo dużych ilości miąższu kokosowego, raczej rozdzielić sobie go na kilka porcji. Sok zaś schłodzony czy wymieszany z innymi sokami, stanowi doskonały trunek nie tylko na upalne dni. I nadaje się też do drinków .

Książkę "Cud oleju kokosowego" Fife Bruca można nabyć na stronie wydawnictwa Studio Astropsychologii ( http://www.talizman.pl/cud-oleju-kokosowego-p-6168.html)

niedziela, 29 lipca 2012

Powolanie i inicjacja szamańskie

Powołanie i inicjacja szamańska to proces, w trakcie którego wybrana przez duchy osoba staje się pośrednikiem między światem materialnym a niematerialnym. W tym czasie przechodzi szereg prób, doświadcza wielu stanów tak emocjonalnych, jak i fizycznych. Uczy się uzdrawiania, praktyk związanych ze swoją ścieżką, rytuałów oraz wielu innych umiejętności koniecznych na szamańskiej ścieżce.

Szamanizm, jest systemem praktyk duchowych, wierzeniowych, który wyrósł na gruncie animizmu i jest z nim ściśle powiązany.
Animizm jest pojęciem bardzo szerokim, wywodzi się od łacińskiego słowa anima, znaczącego duch, dusza. Nie jest jednolitym systemem religijnym, ale grupą praktyk i wierzeń różnych kultur animistycznych. Zakłada, że wszystko co istnieje ma swoje odbicie w świecie duchowym, wszystko ma swego ducha. Nie tylko ludzie, zwierzęta, rośliny, przedmioty, choroby ale też zjawiska bardziej abstrakcyjne, jak miłość, czas, nienawiść, tęsknota, itd. Jest to najstarsza znana forma religijna.

Między światem naszym, a duchowym istnieje pewna granica, ale pamiętać trzeba, że ten świat duchowy, według animizmu nie jest światem lepszym czy gorszym od naszego, a równie rozmaitym i dualistycznym jak nasz. Szamani są zaś osobami, które pośredniczą między naszym a tamtym światem To oni są wybrani do kontaktu z duchami, z ich pomocą uzdrawiają, doradzają, zaglądają w przyszłość.

Szamanem jednak nie można zostać tylko dlatego, że się chce wykonywać takie, a nie inne zadania i posługi. Szaman, aby móc pełnić swoje funkcje, musi komunikować się ze światem duchów, a ta komunikacja winna mieć charakter dwustronny. Stąd tak ważne jest powołanie kogoś na pośrednika, wskazanie przez duchy, czy naznaczenie przez duchy. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że samo korzystanie z pewnych technik szamańskich, obecnie bardzo popularnych, jak np. szałasy potów, groby wojownika, chodzenie po ogniu, rytuały ayahuaski, nie są zarezerwowane tylko dla szamanów. Są to bardzo ciekawe praktyki powszechnie dostępne dla każdego zainteresowanego. Jednak przejście i praktyka takich technik nie czyni jeszcze z nikogo szamana. Do tego konieczne jest powołanie.
Najczęściej mamy do czynienia z kilkoma rodzajami powołania, często uzależnionymi od tradycji i kultury, w jakiej kandydat na szamana przyszedł na świat. Po pierwsze urodzenie się w rodzie o tradycjach szamańskich może wskazywać na to, że w przyszłości zostanie się szamanem. Kolejna rzecz to urodzenie się z jakimś znamieniem lub zdeformowaną częścią ciała, wskazuje to na inność szamana, jako tego, który kroczy między światami. W tym wypadku oczywiście są jeszcze inne wyznaczniki tego, że zostało się wybranym przez duchy, gdyż nie każdy, kto nosi jakieś znamię automatycznie staje się szamanem. Tutaj też dużą rolę odgrywa kultura, z której pochodzi szaman. Np. pewien buriacki szaman urodził się z rozdwojonym kciukiem, co w tamtejszej tradycji wskazywało, ze ma on dodatkowa szamańską kość, ta zaś jest siedzibą jego mocy i siły. Selpukowie z Syberii z kolei wierzą, że w kciuku mieszka dusza, tak więc taki znak jednoznacznie wskazuje na powołanie szamańskie. W wielu tradycyjnych kulturach animistycznych znakiem powołania jest też rażenie piorunem.

Kolejną charakterystyczną formą powołania jest nagła choroba lub wizja. Takich powołań jest najwięcej, zwłaszcza w miejscach gdzie animizm od dawna nie jest ścieżką dominującą.

Tu warto zatrzymać się na chwilę właśnie przy chorobie szamańskiej, która w naszej kulturze często mylona jest z choroba psychiczną (głownie ze schizofrenią). Powołanie szamańskie wiąże się bowiem z szeregiem wizji, słyszeniem głosów, widzeniem tego, czego nikt inny nie widzi, poczucie silnego nakazu wewnętrznego do robienia (lub nie ronienia) jakiś rzeczy, innym odczuwaniem, itd, itp. Często towarzyszy temu chęć odizolowania się od otoczenia. Jednak są wyraźne różnice między chorobą szamańską a chorobą psychiczną. Po pierwsze w chorobie szamańskiej dominują wizje wzrokowo słuchowe duchów czy bogów udzielających informacji i prowadzących osobę, natomiast w chorobie psychicznej są to najczęściej omamy słuchowe, słyszenie szeptów w tle, nakładanych na siebie jak fale radiowe, najczęściej też mające charakter groźby, negatywnych skojarzeń, przestróg przed apokaliptycznymi wizjami. Natomiast przy powołaniu szamańskim te wizje mają charakter raczej pozytywny, duchy udzielają dobrych rad, prowadzą w stronę rodziny, pomaganiu innym. W schizofrenii często będą to wizje obcych, demonów, które chcą zrobić krzywdę. Choroba szamańska powoduje pozytywny efekt, wzmacnia poczucie własnej wartości, wzrost samooceny, wewnętrznej siły. Natomiast choroba psychiczna doprowadza do dezintegracji osobowości, depresji i lęków.

Trzeba jednak zaznaczyć, że w chorobach szamańskich, a także w transach wizyjnych pojawia się wiele dość drastycznych wizji i doświadczeń, często odczuwalnych także psychosomatycznie. Jest to już proces inicjacyjny, po przejściu którego powołany staje się szamanem. W trakcie inicjacji przyszły szaman zwykle prowadzony jest przez duchy przez różne światy, otrzymuje zadania do wykonania, bywa, że jego ciało poddawane jest drastycznym zabiegom, jak ćwiartowanie, rozpuszczanie, rozrywanie, a następnie ponowne zespalanie. Dzieje się to oczywiście w świecie duchowym, ale wielu powołanych odczuwa to jako bóle psychosomatyczne na poziomie fizycznym. Taka forma inicjacji wzmacnia wewnętrzną siłę szaman, sprawia, że niszczy się starą osobowość, matryce, lęki i ograniczenia, a tworzy się zupełnie nową szamańską. Stąd właśnie rozczłonkowanie i ponowne zespolenie ciała. Szaman też dostaje wtedy pewne dary, które pozwolą mu wypełniać swoje powołanie. Mogą to być słowa mocy, przeznaczone tylko dla niego, a pomocne w uzdrawianiu, albo pewne tajemnice rodowe, przekazywane przez duchy przodków, itd. Itp.

Jednak taka inicjacja szamańska odbywa się nie tylko na poziomie mentalnym, ale i na poziomie fizycznym. Tu mamy już do czynienia z rytuałami charakterystycznymi dla danej kultury i społeczności. Często się to wiąże z pewnymi próbami, którym poddawany jest szaman. Każda z nich uczy go czegoś i wzmacnia go. Dla przykładu Don Oscar Miro-Queseda inkaski szaman w czasie swej inicjacji został poddany ceremonii pogrzebania, a dziś mówi o niej: „aż tak drastycznych metod trzeba czasem użyć, aby uwolnić człowieka od ciężaru wszystkiego, co nagromadził.”

Proces inicjacji jest często długotrwały i różnorodny. Obok rytuałów, wizji, transów i podróży do innych światów, szaman uczy się być szamanem, uzdrawiać, kontaktować z duchami. Poznaje siebie, zwalcza swoje słabości, odrzuca dawne życie i staje się nową osoba. Staje się szamanem.

Szamanem może zostać każdy. Każdy powołany przez duchy. Ważne jest by mieć świadomość tego, że nie jest to droga łatwa, prowadząca do oświecenia i rozwoju duchowego w rozumieniu dzisiejszej ezoteryki i ruchów new age. To powołanie do pełnienia pewnej roli w swojej społeczności, praca z duchami, postrzeganie świata, jako miejsca zamieszkanego nie tylko przez nas ale i istoty świata duchowego. Podsumowaniem niech staną się słowa Galsana Tschinaga poety, przywódcy i szamana Tuwińców (Ałtaj): „Szamanizm to suma wielości. Szaman musi potrafić wszystko. (…). Ostatecznie jest to człowiek, który wydobywa z głębi siebie swego wewnętrznego szamana i wystawia go na widowisko. Musi się wciąż od nowa konstruować”.

Bibliografia:

Peter Vitebsky „Szaman. Magia, tradycja, rzeczywistość”, Wyd. Świat Książki, Warszawa 1996.

Andrzej Szyjewski „Szamanizm”, Wyd.WAM, Rok wydania: 2005
Mihaly Hoppal „Szamani Euroazjatyccy”, Wyd. ISKRY, 2009 rok
Gesko von Lupke „Dawna mądrośc na nowe czasy. Rozmowy z uzdrawiaczami i szmanami XXI wieku”, Wyd. Czarna Owca 2009



O inicjacji i powołaniu szamanskim można też posluchać w audycji nagranej na spotkaniu kwietniowej EzoChaty (poniżej podaje link do audycji)

http://ezokultus.eu/...-edukacyjna/347