sobota, 5 maja 2012

Reiki: mit założycielski i prawdziwa historia

Poniższy artykuł jest autorstwa Wojciecha Usarzewicza, na końcu tekstu podaję link źródłowy.
..................................................................................................

Reiki: mit założycielski i prawdziwa historia

Zostałem poproszony przez moją dobrą znajomą, Agnieszkę Cupak, o spisanie krótkiej historii metody Reiki, nie mogąc oprzeć się argumentowi, iż jest ona istotnym elementem procesu nauczania tej metody uzdrawiania duchowego, który nie może zostać pominięty. Wiedza o tym, jak Reiki powstało i ewoluowało, pozwala na ogarnięcie, co my tak naprawdę praktykujemy i gdzie, po ukończonym kursie, znajdujemy się w ruchu Reiki, jak określił tę reikową społeczność socjolog, dr Możdżyński. Co więcej, znajomość historii Reiki pozwala na porównanie tej oficjalnej wersji z tak zwaną “legendą Reiki”, która, wręcz w formie mitu, buduje pewne mistyczne podstawy dla tej metody, a która jednak nie do końca jest zgodna z prawdą.

Legenda Reiki

Zacznijmy może od pewnego punktu wyjścia, właśnie od legendy Reiki. Ten swoisty mit założycielski to raczej bardzo ogólny zarys historii, która funkcjonowała przez około 40-50 lat w międzynarodowym środowisku Reiki, a który to mit został w końcu naprostowany w drugiej połowie lat 90-tych XX wieku.
Legenda głosi, iż na przełomie XIX i XX wieku żył w Japonii katolicki ksiądz – Mikao Usui. Niektóre wersje legendy określają go jako zwykłego nauczyciela w szkole katolickiej, inne wersje wspominają o rektorze chrześcijańskiego uniwersytetu Doshisha. W czasie jednego ze swoich wykładów Usui miał dostać od uczniów pytanie – jak uzdrawiał Jezus? I jak dokonywał tych wszystkich cudów? W końcu, jak Ci uczniowie mogą podobnych cudów dokonywać? Nie będąc w stanie odpowiedzieć na to pytanie, Usui postanowił porzucić pracę na uczelni i wyruszyć na poszukwianie odpowiedzi.
Miał dalej podróżować do Chin, Indii, a także do Stanów Zjednoczonych, gdzie miał studiować teologię i uzyskać tytuł doktora. Świeżo upieczony dr Usui miał też studiować starożytne języki, by w końcu powrócić do Japonii i na górze Kurama, po 21 dniach postu, osiągnąć oświecenie. Wtedy to miało spłynąć na niego boskie światło, energia Reiki, którą w późniejszym czasie Usui zaczął stosować do uzdrawiania innych. Zaczął nie tylko uzdrawiać, ale i inicjować do tej sztuki. Między innymi inicjował pana Chujiro Hayashiego, którego miał mianować swoim następcą. Hayashi zaś wyszkolił panią Hawayo Takatę, która przeniosła Reiki do Stanów Zjednoczonych.
I tutaj kończy się różnica między legendą a faktami historycznymi. Niektóre wersje legendy podają czasem mniej, czasem więcej szczegółów z życia Usuiego. Różnice te wynikają zapewne, czego można się jedynie domyślać, z faktu, iż historia ta była przekazywana oralnie, z ust do ust, a dopiero w latach późniejszych, po śmierci Hawayo Takaty, została spisana przez różnych autorów, w różnej postaci. Tego typu pomieszania nie są jednak czymś nowym, a tym bardziej czymś unikalnym – często można się ich doszukać w przypadku współczesnych ścieżek ezoterycznych.

Prawdziwa historia Reiki

Tyle legendy, a jak było naprawdę? Tego zapewne już się nie dowiemy, jednak w oparciu o dostępne zapiski historyczne, relacje uczniów Usuiego, dokumenty z Uniwersytetu Chicago i Doshisha, a także kamień nagrobny na grobie Usuiego, możemy mniej więcej przedstawić prawdziwą historię Reiki.
Mikao Usui faktycznie żył, urodził się 15 sierpnia 1865 roku, zmarł 9 marca 1926 roku. Był buddystą, o czym poświadczyli członkowie Usui Reiki Ryoho Gakkai, oficjalnej organizacji Reiki założonej przez Usuiego. Miał żonę, Sadako Suzuki oraz dwójkę dzieci. Jako buddysta mieszkający w Japonii z pewnością był też powiązany z lokalną religią Shinto. Jak podają niektóre źródła, Usui był wykształconym człowiekiem w okresie, kiedy tradycja Japonii łączyła się z ideałami zachodu wprowadzanymi przez cesarza Meiji. Studiował medycynę, filozofię, religię, prawdopodobnie uzyskał doktorat z literatury. Jak podaje inskrypcja na grobie Usuiego, a także jak wynika z przekazów ustnych, Usui był wykształconym i ciepłym, choć skromnym człowiekiem. Nigdy nie odmawiał pomocy i mocno trzymał się ideałów Buddyzmu.
W 1892 roku zaraził się cholerą – w czasie choroby, z której wyzdrowiał, miał doświadczyć wizji Buddy Wairoczany i uzyskać od niego duchowe nauki.
Po wyzdrowieniu Usui udał się do mistrza Watanabe, ze szkoły Buddyzmu Shingon, w celu pobierania nauk. Nie było to dla niego problemem, bowiem już w dzieciństwie spędził kilka lat na studiowaniu nauk Buddyjskich. W czasie drugiej “tury” nauk miał się zetknąć z dużą ilością tekstów związanych z Buddyzmem, Taoizmem czy Shinto, studiując między innymi Tantry medyczne i nauki Buddy Medycyny. Nie ma dowodów na jego podróże po świecie. Na pewno nie był ani uczniem, ani wykładowcą na uniwersytecie Doshisha czy Chicago – obydwa uniwersytety potwierdziły pisemnie, że osoba Mikao Usuiego nie figuruje w archiwach.
W 1914 Usui roku udał się na 21-dniową medytację na górę Kurama i tam osiągnął Satori – co tłumaczy się nie tyle jako całkowite oświecenie, ale jako nagły wgląd. Wgląd między innymi w sztukę uzdrawiania za pomocą Reiki. Nowo uzyskaną zdolność, a właściwie metodę pracy z duchową energią, Usui nazwał Usui Shiki Ryoho Reiki – tłumaczymy to jako Metoda Uzdrawiania Duchowego wg. Usuiego. Słowo Reiki w Japonii już w tym okresie funkcjonowało, a z energii uznawanej jako Reiki korzystało wiele “szkół” i praktyków – przypominam, iż słowo “Reiki” w zamyśle określa nie tyle metodę, to samą energię. Usui przez lata zbierał elementy układanki, które, dzięki satori na górze Kurama, ułożyły się w końcu w całość.
Usui zaczął więc uzdrawiać. W 1921 roku otworzył klinikę Reiki w Harajuku. Słowo “klinika” należy rozumieć jako praktykę medyczną, taką jaką dziś lekarze zakładają prywatnie. Nie chodzi tutaj o wielki szpital, jak niektórzy chcieliby myśleć. W tym samym roku założył stowarzyszenie Usui Reiki Ryoho Gakkai, które istnieje do dziś, a które pielęgnuje klasyczne “Usui Reiki” na terenie Japonii. Po śmierci Usuiego rolę przewodniczącego organizacji przejął Juzaburo Ushida. W 1926 roku Usui zmarł. Do tego czasu nauczył “pierwszego stopnia Reiki” jednak aż 2000 osób. Około 40 osób osiągnęło stopień Okuden, a 17 osób zyskało tytuł Shinpiden i uprawnienia do nauczania.

Rozwój Reiki po Usuim

Jednym z uczniów Usuiego był oficer w służbie marynarki Japonii, Chujiro Hayashi. Wbrew legendzie Reiki, nie był on następcą Usuiego. Opuścił organizację Usui Reiki Ryoho Gakkai, by zacząć rozwijać Reiki we własnym zakresie. Hayashi jest zapewne osobą, która wprowadziła “układy dłoni” dla zabiegów Reiki, wykorzystując wiedzę medyczną do rozwijania tej metody. W latach 30-tych XX wieku Hayashiego odwiedziła Hawayo Takata, obywatelka Stanów Zjednoczonych pochodzenia japońskiego. Ciężko chora Takata została wyleczona przez Hayashiego poprzez zabiegi Reiki i udało się jej go namówić na to, by przekazał jej wiedzę z zakresu Reiki. Hayashi zgodził się, pomijając długi okres szkolenia pomiędzy poszczególnymi stopniami, dlatego Takata tak szybko została nauczycielem. Być może Hayashi zrobił tak dlatego, że spodziewał się wybuchu wojny i nie chciał, by Reiki utknęło w Japonii, nie wspominając o całkowitym zaniku. Dla przykładu, Usui Reiki Ryoho Gakkai zostało rozwiązane na czas II Wojny Światowej, a ponowne zawiązanie po wojnie nie zmieniło faktu, iż jest to organizacja hermetyczna, która momentami ma negatywny stosunek do Reiki zachodniego.
Takata została dostrojona do III stopnia, Shinpiden, a Hayashi powrócił do Japonii, gdzie, z bliżej niejasnych przyczyn, popełnił Seppuku. Hawayo Takata nie próżnowała – zaraz po wojnie zaczęła popularyzować Reiki na terenie USA – wpierw na terenie Hawajów, później zaś na terenie kontynentu. I tutaj dopiero pojawiła się legenda Reiki. Po wojnie amerykanie nie ufali japończykom, Takata musiała więc zmodyfikować system japoński w taki sposób, by był przystępniejszy dla zwykłych amerykanów. Takata stworzyła podział na zaledwie 3 stopnie Reiki. Usunęła elementy nauk buddyjskich i, w końcu, usunęła też tak zwane techniki dodatkowe – medytację Gassho, praktykę Reiji-Ho i inne. System Reiki został uproszczony. Takata, zapewne by przekonać większą ilość chętnych do Reiki, stworzyła też legendę Reiki – Usui stał się chrześcijaninem, który podróżował do oświeconej Ameryki, by pobierać nauki na cywilizowanym uniwersytecie. Ta wersja historii zaraz po wojnie była przystępniejsza i łatwiejsza do zaakceptowania dla nieufnych amerykanów. W końcu Takata twierdziła, że jest jedynym nauczycielem Reiki na świecie, bowiem wszyscy nauczyciele Japońscy mieli zginąć w czasie wojny – nie było to prawdą, choć Takata mogła o tym nie wiedzieć – choć wróciła po wojnie do Japonii i nauczała tam pierwszych dwóch stopni Reiki, nie ma dowodów na to, że spotkała kiedyś jakiegoś nauczyciela z organizacji Usuiego.
Takata na początku swojej działalności traktowała Reiki jako wiedzę przekazywaną w sposób oralny – nie zezwalała na robienie notatek czy nagrania w czasie kursów. Sam Usui spisał nawet podręcznik i pozwalał na robienie notatek. Z tej różnicy wynikł później problem wymieszanej wiedzy u uczniów Takaty, a także różnice w rysowaniu i czasem nawet nazewnictwie znaków Reiki. Mimo wszystko, to dzięki działalności Takaty Reiki przyjęło się na zachodzie. Wyszkoliła ona aż 22 nauczycieli Reiki. Odeszła w grudniu 1980 roku.

Reiki po Takacie

Wyszkoleni przez Takatę nauczyciele kilkukrotnie spotkali się później w celu ustalenia, czego tak naprawdę nauczała ich Takata – chciano ujednolicić te nauki, by móc przekazywać je dalej. Wtedy pojawiły się problemy związane z sukcesją. Innymi słowy, pojawiła się walka o przywództwo w ruchu Reiki, bowiem Takata nie określiła swojego następcy. Wtedy Barbara Weber Ray ogłosiła, że zawarła z Takatą umowę i to jej przysługuje tytuł Wielkiego Mistrza Reiki – tytuł, który tak przy okazji, nigdy nie istniał w klasycznym Usui Reiki, a pojawił się jakoby z powietrza – czy też, z czyjegoś ego. Oczywiście, nie wszyscy nauczyciele zgodzili się z przywództwem Ray, toteż nastąpił pierwszy rozłam. Ray stworzyła organizację The Radiance Technique i zarejestrowała znak handlowy “Autenthic Reiki”.
W 1983 stworzono istniejącą do dziś organizację Reiki Alliance – nauczyciele po Takacie, nie zgadzający się z rolą Weber Ray, chcieli również mieć własną organizację. Rolę lidera przyjęła tutaj Phyllis Ley Furumoto. Organizacja postawiła barierę finansową dla nowych nauczycieli – koszt inicjacji do 3-go stopnia Reiki wynosił aż 10 tysięcy dolarów. Organizacja ta do dzisiaj liczy sobie tę sumę za trzeci stopień. Nie spodobało się to niektórym nauczycielom, przez co nastąpił jeszcze jeden rozłam – Iris Ishikuro zaczęła rozwijać Reiki we własnym zakresie, obniżając cenę inicjacji do “trójki” z 10 tysięcy do 1000 dolarów (dziś trzeci stopień można zrobić jeszcze taniej). W latach 90-tych Furumoto próbowała zarejestrować nazwy “Reiki”, “Usui System” i “Usui Shiki Ryoho” dla własnej firmy, ale nie spodobało się to innym praktykom Reiki, przez co Furumoto wycofała się z tego pomysłu.
W latach 80-tych i 90-tych, w czasie walk między organizacjami, walk o sukcesję, wykształcił się również pewien ruch – ruch nauczycieli niezależnych. Byli to praktycy Reiki, którzy chcieli po prostu propagować tę metodę, bez wdawania się w politykę czy wewnętrzne konflikty. To głównie dzięki nauczycielom niezależnym Reiki jest dziś tak popularne i łatwo dostępne. W ten oto sposób Reiki przestało być jednolitym ruchem, a także przestało mieć konkretnych liderów.
Pod koniec lat 90-tych, niezależni nauczyciele – Walter Lubeck, William Lee Rand oraz Frank Petter, poświęcili się pracy na rzecz odkrycia prawdziwej historii Reiki. Po wielu latach badań i podróżach do Japonii, udało im się nakreślić to, co dziś nazywamy “prawdziwą historią Reiki”. Dzięki zbieraniu dokumentów, latach rozmów i poszukiwania “świadków”, nie tylko na nowo odkryli źródła Reiki, ale też wprowadzili do “zachodniego Reiki” zapomniane techniki dodatkowe, na przykład wspomniane już medytację Gassho czy technikę Reiji-Ho. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku Walter Lubeck wraz z Markiem Hosakiem rozwinęli też badania w zakresie poszukiwania starszych źródeł Reiki w tekstach buddyjskich, shintoistycznych i taoistycznych.
Dziś Reiki jest niezwykle popularne – olbrzymia ilość nauczycieli i skuteczność tej metody zarówno w praktykach uzdrawiania, jak i w zakresie rozwoju duchowego sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się na kurs tej metody. Dzięki działalności wielu nauczycieli, wewnętrzne konflikty i problemy z sukcesją ucichły.
Reiki w Polsce pojawiło się pod koniec lat 80-tych. Jan Peterko uzyskał swój stopień nauczycielski w 1989 roku i zaczął propagować tę metodę. Na początku lat 90-tych Reiki w Polsce popularyzowała również siostra Mariusza. Z biegiem czasu, w kraju nad Wisłą pojawiło się więcej nauczycieli, którzy swoje stopnie nauczycielskie uzyskali od praktyków z zagranicy. Tak oto przedstawia się, w wielkim skrócie oczywiście, historia metody Reiki. Jak widać, Usui Reiki, a dalej i Takata Reiki (znane też jako Reiki zachodnie) jest metodą stosunkowo młodą – ale skuteczną. Przypominam jednak, że Reiki nie wzięło się z powietrza – to, co dziś nazywamy Reiki, istnieje znacznie dłużej niż technika spopularyzowana przez Usuiego, ale o tym może innym razem.
Teraz trzeba odpowiedzieć na istotne dla wielu pytanie. Legenda Reiki o chrześcijaninie Usuim i podróżach do USA była nauczana przez wiele lat i do dziś wielu nauczycieli tę legendę popularyzuje, pomijając fakty z tej czy innej przyczyny. Czy fakt, że legenda Reiki różni się od prawdziwej historii tej metody, w jakiś sposób negatywnie wpływa na praktykę osób, które zostały nauczone legendy? Szybką odpowiedzią jest definitywne stwierdzenie – nie! Jeśli kursant został do Reiki dostrojony, to Reiki płynie i działa. To, jakiej wersji historii zostało się nauczonym tworzy jedynie bliznę na płaszczyźnie wiedzy, ale nie skuteczności praktyki.
Istotnym jest jednak bycie świadomym różnic między legendą a prawdziwą historią i nauczanie tej wersji, która opiera się o fakty, nie zaś o mit założycielski – świadczy to o wiedzy i profesjonalizmie praktyka. Legenda powinna pozostać ciekawostką dla socjologów, zaś kursantom warto przekazywać poprawną wiedzę i w końcu zaprzestać szerzenia mitu.
Wybrana bibliografia:
- Hosak M., Lubeck W., The Big Book of Reiki Symbols. Twin Lakes 2009.
- Lubeck W., Petter F., Rand W.L., The Spirit of Reiki, The Complete Handbook of the Reiki System.Twin Lakes 2009.
- Możdżyński, P. Duchowość ponowoczesna. Ruch Reiki w Polsce. Kraków 2004.
- Hayashi Ch.; Petter F.; Yamaguchi T.: The Hayashi Reiki Manual. Twin Lakes 2003.
- Petter, F. Reiki Fire. New Information about the Origins of the Reiki Power, A Complete Manual. Twin Lakes 2010.
- Petter, F. Reiki, The Legacy Of Dr. Usui. Rediscovered documents on the origins and developments of the Reiki system, as well as new aspects of the Reiki energy. Twin Lakes 2010.
....................................................
 http://ezokultus.eu/p/reiki-mit-zalozycielski-i-prawdziwa-historia/353

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Epitafium

Szamanka umarła
wypuściła z rąk 
swoje ptaki
i rozpuściła włosy 
na wiatr
uwolniła WSZYSTKO
wedle naszej nikczemnej definicji
wszystkiego

Serce Szamanki
zeszło wreszcie do podziemia 
uporządkować
chaos
bolesnego rytmu
ożywiło korzenie
uwolnionych skrzydeł

śpiewa teraz oczom
niewidzialną
pieśń
spełnionej Miłości
do snu

Szamanka nie istniała
nie istniała nigdy

była nadużyciem serca

przez chwilę 
pomiędzy Słowem
a Ciałem
doszło do tajemnej ugody

zmysły przystały na iluzje głosu
który płynął znikąd
ku niczemu
był bardziej Muzyką
niż Słowem

twarz Szamanki
w moich oczach
miała rysy nazbyt ludzkie
by mogła pogodzić pragnienia
i uspokoić
czas.

(Piotr Jan Kos "Szamanka zeszła z Gór"

Kochanie, Ty wiesz, i znasz słowa. Kiedy nadejdzie czas :)

niedziela, 8 kwietnia 2012

Szepty

Przeszliśmy przez piekło aby wrócić do raju. Teraz istniejemy w czyśćcu przypominania i uświadamiania. Odcinamy skrzydła aby wzlecieć wysoko.

Przeszłość odchodzi, pamięć zostaje. Przyszłość staje się bolesną tęsknotą. Teraźniejszość to oczyszczanie z niepewności. Złudzeń i iluzji.

Warto być, zawsze. Doświadczać, uczyć się z przeszłości by kształtować przyszłość.

piątek, 6 kwietnia 2012

Inskrypcja nagrobka Mikao Usui

Za pozwoleniem Wojciecha Usarzewicza ze strony:
Reikowisko  wklejam całość.

Na nagrobku Mikao Usuiego znajduje się inskrypcja, spisana przez pana Juzaburo Ushide, następcę Usuiego w organizacji Usui Reiki Ryoho Gakkai, w lutym 1927 roku. Inskrypcja opisuje działalność Usuiego i potencjalną, jak na tamte czasy, przyszłość tej metody. Jeśli ktoś się odpowiednio zagłębi w lekturę, to dostrzeże również istotę Reiki, a także przedmiot medytacji i własnej praktyki rozwojowej. Niniejsze tłumaczenie wykonałem na podstawie tłumaczenia Franka Arjavy Pettera (Reiki Fire, Lotus Press Shangri-La, 2010, s. 28-31).



“Ktoś kto ciężko studiuje (medytuje) i pracuje, by ulepszyć swe ciało i umysł, w celu stania się lepszym człowiekiem, nazywany jest człowiekiem wielkiego ducha. Ludzie, którzy używają wielkiego ducha dla dobra społeczeństwa, to znaczy, by uczyć ludzi właściwego postępowania i czynić dobro dla ogółu, nazywani są nauczycielami. Dr. Usui był takim nauczycielem. Nauczał Reiki kosmosu (uniwersalnej energii). Niezliczeni przychodzili do niego, prosili go, by ten nauczył ich wspaniałej drogi Reiki i by ich uzdrowił.
Dr. Usui urodził się pierwszego roku okresu Keio, nazywanego Keio Gunnen, 15 sierpnia (1864). Jego pierwsze imię brzmiało Mikao, a jego drugie imię brzmiało Gyoho (lub Kyoho). Urodził się w wiosce Yaho, w regionie Yamagata, w prefekturze Gifu. Imię jego przodka to Tsunetane Chiba. Jego ojcem był Uzaemon. Nazwisko panieńskie jego matki brzmiało Kawaai. Z tego co wiadomo, był utalentowanym i ciężko pracującym uczniem. Jako dorosły człowiek, podróżował do wielu zachodnich krajów i do Chin, by pobierać nauki (zachodnie kraje, z punktu widzenia Japonii), lecz po drodze przytrafiały mu się nieszczęścia. Nie zraził się jednak i wciąż się uczył.
Pewnego dnia, udał się na górę Kurama na 21 dni, by pościć i medytować. Pod koniec okresu medytacji, poczuł wspaniałą energię Reiki spływającą do czubka jego głowy, co doprowadziło do stworzenia systemu uzdrawiania Reiki. Wpierw użył Reiki na sobie, a potem na swej rodzinie. Ponieważ działało dobrze na różne schorzenia, postanowił podzielić się tą wiedzą ze społeczeństwem. Otworzył klinikę w Harajuku, Aoyama w Tokyo, 10 kwietnia, 10 roku okresu Taisho (1921). Nie tylko oferował zabiegi niezliczonym ludziom, z których niektórzy przybyli z bardzo daleka, ale też organizował warsztaty i dzielił się wiedzą. We wrześniu, 12 roku okresu Taisho (1923), niszczycielskie trzęsienie ziemi wstrząsnęło Tokyo. Tysiące zginęło, zostało rannych bądź chorych w wyniku trzęsienia. Dr. Usui cierpiał z tego powodu, lecz wprowadził Reiki do zniszczonego miasta i użył swoich uzdrowicielskich mocy, by pomóc tym, którzy przeżyli. Wkrótce, jego klinika stała się za mała by pomieścić wszystkich pacjentów, więc w lutym, 14 roku okresu Taisho (1925), zbudował nową klinikę w pobliżu Tokyo, w Nakano.
Jego sława rozeszła się szybko po Japonii, pojawiły się zaproszenia do odległych miast i wsi. Wpierw udał się do Kure, potem do prefektury Hiroshima, potem do Saga i Fukuyama.
W czasie swojego pobytu w Fukuyama, umarł na wylew, 9 marca, 15 roku okresu Taisho (1926). Miał 62 lata.
Dr. Usui miał żonę, Sadako; jej nazwisko panieńskie brzmiało Suzuki. Mieli syna i córkę. Syn, Fuji Usui, zajął się interesami ojca po jego śmierci.
Dr. Usui był ciepłym, prostym i skromnym człowiekiem. Był fizycznie zdrowy i odpowiednio zbudowany. Nigdy się nie popisywał i zawsze miał uśmiech na twarzy. Był również bardzo odważny w obliczu przeciwności. Był również bardzo ostrożnym człowiekiem. Miał wiele talentów. Lubił czytać, a jego wiedza z zakresu medycyny, psychologii, wróżbiarstwa i teologii religijnej z całego świata była rozległa. Jego zwyczaj czytania i gromadzenia informacji z pewnością pomógł utorować drogę w postrzeganiu i rozumieniu Reiki. Reiki nie tylko uzdrawia choroby, ale także wzmacnia nasze wrodzone umiejętności, równoważy ducha, sprawia, że ciało staje się zdrowe, a w rezultacie, Reiki pomaga osiągnąć szczęście. By nauczyć tego innych, powinieneś trzymać się pięciu reguł imperatora Meiji i rozmyślać nad nimi w swoim sercu.
(Reguły) Powinny być wypowiadane codziennie, raz o poranku i raz wieczorem.
Już dziś, nie złość się.
Już dziś, nie martw się.
Już dziś, bądź wdzięczny.
Już dziś, pracuj ciężko (medytuj).
Bądź dobry dla ludzi.
Ostatecznym celem tej praktyki jest zrozumienie starożytnego sekretu uzyskiwania szczęścia i odkrycie lekarstwa na wszystkie choroby. Jeśli trzymasz się tych reguł, osiągniesz przejrzysty umysł, niczym starożytni mędrcy. By zacząć szerzyć Reiki, musisz zacząć od miejsca Ci najbliższego (siebie samego), nie zaczynaj od czegoś odległego, jak filozofia czy logika.
Każdego ranka i wieczora siadaj cicho, z rękoma złożonymi w pozycji Ghasso lub Namaste. Powtarzaj reguły, bądź czysty i cichy. Pracuj nad swoim sercem i czyń rzeczy z ciszy w Tobie. Każdy może sięgnąć po Reiki, ponieważ ono zaczyna się w Tobie.
Paradygmaty filozoficzne zmieniają się na świecie. Jeśli Reiki może zostać rozprzestrzenione na świat, dotknie ono ludzkich serc i moralności społeczeństwa. Będzie pomocne dla wielu ludzi, i nie tylko uzdrowi choroby, ale też Ziemię jako całość. Ponad 2000 osób nauczyło się Reiki od Dr. Usuiego. Jeszcze więcej osób nauczyło się Reiki od jego następców i niosą Reiki dalej. Nawet teraz, po odejściu Dr. Usuiego, Reiki będzie się rozprzestrzeniać przez długi czas. Otrzymanie Reiki od Dr. Usuiego jest błogosławieństwem, jest nim też móc przekazywać Reiki dalej. Wielu uczniów Dr. Usuiego zebrało się tutaj, by postawić ten pomnik w świątyni Saihoji, w Toyotoma.
Zostałem poproszony o napisanie tych słów, by utrzymać wielką pracę Usuiego żywą. Jestem głęboko wdzięczny za jego pracę i chciałbym powiedzieć wszystkim jego uczniom, że jestem zaszczycony, mogąc spisać te słowa. Niech wielu zrozumie, jaką wspaniałą pracę wykonał Dr. Usui dla świata.”
- Tłumaczenie: Wojciech Usarzewicz, http://reikowisko.org

wtorek, 6 grudnia 2011

Zostać Mistrzem

W dzisiejszych czasach pojawiło się sporo różnych systemów skupiających się na rozwoju duchowym, często łączonych z metodami i technikami uzdrawiania. Systemy te korzystają z wiedzy i doświadczenia innych kultur, z mniejszym lub większym powodzeniem. Mamy, więc warsztaty i techniki „Twardej ścieżki” korzystające z technik pracy szamanów różnych tradycji. Mamy metody czerpiące z mądrości buddyzmu, taoizmu, zen, huny, jogi i wielu innych. Nie jest moim celem skupianie się tutaj nad problemem mieszania tych tradycji, bo to jest już indywidualna sprawa każdego. W zasadzie liczy się cel, a nie środki, jakie do niego prowadzą. A celem często jest szeroko rozumiane oświecenie i mistrzostwo, tu często zresztą rozumiane poprzez nauki zen czy Buddy.
Jednak czy tak naprawdę wystarczy nam zaliczyć kurs uzdrawiania Reiki, warsztaty twardej ścieżki czy kilka innych kursów prowadzących do rozwoju duchowego? Czy fakt, że na dyplomie ukończenia kursu napisano nam Mistrz, świadczy, że to mistrzostwo już osiągnęliśmy? Osobiście uważam, że nie, natomiast na pewno dostajemy narzędzie, które może nas do zamierzonego celu zaprowadzić.
Sama zajmuję się przede wszystkim pracą z systemem Reiki i na tym przykładzie się skupię, nie mniej podobnie jest tak w innych systemach oferowanych przez nauczycieli i trenerów rozwoju duchowego, jak i w indywidualnej pracy „samouków”.
Poziom i  energia jaką uzyskujemy podczas inicjacji na poszczególnych stopniach Reiki, a zwłaszcza na III stopniu – Shinpiden, to jedynie narzędzie, które daje nam możliwość wejścia na wyższy poziom duchowy, narzędzie pozwalające dążyć do oświecenia i mistrzostwa, w szerokim tego słowa znaczeniu.
Ale też jest to przede wszystkim bardzo ciężka praca nas samych nad sobą, a technika i wiedza jaką zdobywamy na konkretnej ścieżce może nam w tej pracy pomóc.
Mistrzem nie staniemy się poprzez inicjację czy uzyskanie dyplomu ukończenia kursu mistrzowskiego w danej ścieżce, ale poprzez pracę nad sobą, uświadamianie sobie siebie, własnych wzorców, a także praw rządzących światem. Jedność z naturą, medytacja, która pozwoli nam otworzyć się na własne wnętrze, duchowość i kontakt z duszą. Akceptację siebie takimi jakimi jesteśmy, wyciszenie emocji, szerokie postrzeganie siebie, innych i świata. Mistrz to osoba oświecona, świadoma, będąca ponad podziałami. Osiągnąć to może każdy z nas, niezależnie od posiadanych stopni Reiki, kursów uzdrawiania duchowego czy innych. Warto więc zachować dystans do siebie i innych, wykształcić w sobie empatię i duże pokłady tolerancji i zrozumienia, co wcale nie jest łatwe, ale i wbrew pozorom nie jest trudne.
Wybrany przez nas kurs, warsztat czy ścieżka daje nam pod tym względem bardzo dużo. Często staje się katalizatorem zmian. Jednak i na te zmiany trzeba być w pełni gotowym i przyjąć je. Dla przykładu w Reiki na poziomie III stopnia one już się dzieją niejako niezależnie od nas. W tym akurat systemie i na tym poziomie otwieramy się na potężne energie bardzo wysokich wibracji, a z chwilą kiedy podejmujemy decyzję o wejściu na ten poziom, energia zaczyna działać i dokonywać zmian w nas i wokół nas. Podobnie dzieje się w innych ścieżkach rozwoju duchowego.
Nie każda z tych zmian jest łatwa. Tym bardziej, że wiele z nich dzieje się na różnych płaszczyznach naszego świata. Poczynając od nas a kończąc na naszym otoczeniu. Nagle zaczynamy dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy dostrzec,  często obserwujemy zmiany w sobie dotyczące rożnych sfer życia, przede wszystkim życia duchowego. Szukamy nowych dróg, możliwości, szerzej i obiektywniej zaczynamy patrzeć na świat.
Najważniejsze  zmiany zachodzą w nas samych. Mogą wyjść na jaw rzeczy z przeszłości, które powodowały w nas ból, blokady. Pojawiają się też chwile trudne i bolesne, ale to droga do czegoś lepszego, wspaniałego dla nas. To jak droga do wolności.
Najważniejsze by po inicjacji, zaliczeniu kursu, odbyciu warsztatów nie osiadać na laurach i pławić się w posiadanym tytule Mistrza (czy innym analogicznym), ale aby skupić się na swoim wnętrzu, mieć odwagę zagłębić się w siebie. Zrobić w sobie i swoim życiu bardzo radykalne wielkie sprzątanie.
Nie patrzeć na świat z nieco wyższych półek, bo przecież my już wiemy, rozumiemy i mamy własną prawdę. To zresztą bardzo częsta pułapka w którą nas popycha nasze ego. Nagle stajemy się dla innych wzorem, nauczycielem, znajdują się osoby, które chłoną każde nasze słowo, a my nawet nie zauważamy kiedy osiadamy na laurach. Często też na tyle mocno utwierdzamy się we własnej słuszności postrzegania świata, także tego duchowego, że ścieżki innych po prostu uważamy za śmieszne, błędne czy zwyczajnie głupie, przynoszące więcej szkody, jak pożytku. A przecież dążąc do mistrzostwa i oświecenia wchodzimy na poziom ponad podziałami. Poziom akceptacji siebie i świata takim jakim jest. A jest taki, jakim tworzymy go wszyscy. Także z różnorodnością jego rozumienia i postrzegania. Tu nie ma już lepszych czy lepsiejszych prawd, bo każda jest równie prawdziwa, a słowa są tylko kodami do zrozumienia i pokazania czegoś, czego często nie da się w żaden sposób opisać. Nie mniej staramy się, bo w naturalny sposób chcemy się z innymi dzielić wiedzą i doświadczeniem, a także stajemy się drogowskazami dla innych.
Jeśli posługujemy się cytatami innych, które uważamy za wartościowe i coś ze sobą niosące, to zastosujmy taka mądrość najpierw do siebie, by nie były to jedynie puste słowa.
Ja sama swego czasu uległam kilka razy iluzji własnego mistrzostwa i własnej nieomylności, bo wszak dyplom Mistrza Reiki to już jest coś. Na szczęście udało mi się (z pomocą przyjaciół i bliskich, za co im bardo dziękuję) dostrzec pułapkę w jaką wpadłam i zacząć się z niej uwalniać. Dzięki temu nauczyłam się (i wciąż uczę), że moje postrzeganie świata jest tylko moje i najlepsze dla mnie, nie musi jednak takim być dla innych. Przy okazji uświadomiłam sobie, że dążenie do oświecenia, a przede wszystkim własny rozwój to praca na całe życie. Niby proste i oczywiste a jednak często zapomniane. Bo nie wystarczy coś przepracować w sobie raz, zaliczyć proces oczyszczania, zdobyć kolejna wiedzę. To dopiero początek drogi własnego mistrzostwa.

...........................................
Ilustracja:   Obraz "Odradzam sie do siebie",autorstwa Adrianny Karimy nauczycielki Vedic Art