środa, 4 maja 2011

Szamanizm - z czym się to je?


Ostatnio zapanowała swoista moda na szamanizm, ale o tym pisałam w innym poście.
Dziś postaram się krótko przybliżyć Wam, czym jest szamanizm
Sama nazwa Szamanizm ma dwa źródłosłowy. Pierwszy pochodzi z syberyjskiego języka Tunguzji (niektórzy wywodzą je od syberyjskiego ludu Ewenków)  i oznacza uzdrawianie. Wzięła się od słowa szaman, co w języku tunguskim znaczy dokładnie: „ten, który jest podekscytowany, poruszony” a stanowi to aluzję to szamańskich tańców pełnych podrygiwania, drgania.
Druga etymologią słowa szamanizm jest źródłosłów Palijski (Indie) od śamana, znaczącego tyle, co gorąc i wiedza, i też łączy się z praktykami tamtejszych uzdrowicieli i magów. Powszechnie przyjmuje się też źródło sanskryckie od słowa saman – ascetyczny.
Czym, wiec jest szamanizm?
To najstarsza tradycja światopoglądowo religijna, sięgająca ponad 40 tysięcy lat wstecz, aż do paleolitu. Jej podstawą jest wiara w istnienie duchów i duszy oraz wszelkich innych bytów. Nie jest to jednak religia, choć w poszczególnych kulturach ściśle wiązała się też z wiarą w Bóstwa. Jest to raczej religijna forma postrzegania świata, z której zresztą wyrosły wszystkie obecnie znane nam religie.
Jednak nie można powiedzieć, ze szamanizm jest obecnie religią, choć wiele osób właśnie tak to postrzega.
Ten nurt wiąże się ściśle z animizmem. Najkrócej mówiąc animizm to wiara w to, ze wszystko ma swojego ducha (duszę).
Kim zatem jest Szaman? Szamani są jednocześnie lekarzami, kapłanami, mistykami, doradcami, przede wszystkim łącznikami ze światem niewidzialnym, z duchami przodków, istotami subtelnymi.
Obecnie, z uwagi na duże zainteresowanie szamanizmem, wiele technik i metod uzdrawiania i rozwoju duchowego podciąga się pod szamanizm, jednak tradycyjnie szamanem mogła zostać jedynie osoba powołana przez duchy. W różnych kulturach różnie się to odbywało, ale to zawsze duchy wskazywały nowego szamana. Starszy uczył go wówczas i przygotowywał do roli, jaką przyjdzie mu pełnić w swoim plemieniu (swej społeczności). Do dziś w społecznościach szamańskich jest to tradycja bardzo restrykcyjnie przestrzegana.
Powołanie szamańskie łączy się z inicjacją szamańską. Polega ona na całkowitym zniszczeniu dotychczasowej osobowości, przekazaniu szamańskich mocy, jako część nowej osobowości. Takiej inicjacji często towarzyszy szereg zjawisk i wydarzeń. Od szamańskiej śmierci (także na płaszczyźnie fizycznej, np. śmierć kliniczna) poprzez różne znaki, sygnały (na Syberii za Szamana uznaje się często osobę rażoną piorunem), indywidualne odczucia inicjowanego szamana. W takim procesie odbywa się transformacja szamana, połączenie z jego totemem, nauka. I co trzeba tu zaznaczyć, taka inicjacja najczęściej jest bolesna także na gruncie fizycznym, gdyż to co się dzieje z szamanem po drugiej stronie, w pełni realnie odczuwane jest fizycznie w świecie materii.
Bardzo ciekawie pisze o tym Peter Witebski w „Szamanie” gdzie opisuje proces ćwiartowania, pożerania i tym podobne.  W takich wizjach duch (np. duch totemiczny) łączy się z szamanem poprzez pożarcie go, lub odgryzienie kawałka ciała. To symboliczne złączenie się ducha z szamanem.
Mówiąc o szamanizmie nie sposób nie wspomnieć o mocach szamańskich, zwierzętach mocy i axis mundii.
Moce szamańskie mogą być wrodzone lub zdobyte (poprzez zadania, jakie szaman wykonuje w czasie podróży wizyjnych i transów szamańskich). Często jest to dziedziczne. A czasem można je kupić. W niektórych kulturach duchy na to pozwalają.I jest to tez określony rytuał zdobycia mocy.
Wśród plemion indiańskich zdarza się też, że czarownik ukradnie moc szamana. W książce „Indiański uzdrowiciel” Medicine Grizzlybear Lake wspomina o mocach uzdrawiania, mocach duchowych, a wszystko jest niejako specjalizowaniem się szamana w konkretnej metodzie. Np szaman duchowy pracuje z dużą ilością duchów, trans-doktor wchodzi w odmienne stany świadomości by poznać przyczynę choroby, a uzdrawiający rękami lub wysysający pomaga według tego,  na co wskazuje nazwa. Wszyscy zaś łączą w sobie te moce i umiejętności, z tym, że jedni specjalizują się w takich, inni w innych praktykach i technikach pracy.
Źródłem mocy szamańskich są też miejsca, pieśni i zwierzęta mocy, które wspomagają szamanów, uczą lub prowadzą poprzez światy subtelne.
Zwierzęta mocy to duchy gatunkowe danych zwierząt, które  wspomagają pracę szamana. Przychodzą i odchodzą, kiedy zajdzie potrzeba. Każde z nich czegoś uczy, w czymś pomaga. Szczególnym rodzajem zwierzęcia mocy jest Totem. To także duch zwierzęcia mocy (może być duch rośliny mocy lub żywiołu), jednak w tym wypadku zawsze pochodzi on z ziemi szamana i jest z nim związany na zawsze. Tak, wiec na naszych ziemiach totemem nie będzie nigdy krokodyl, tygrys czy jaguar, ale mogą być one przewodnikami, jako zwierzęta mocy. Za to nasze rodzime gatunki (także te wymarłe, jak Tur) jak najbardziej mogą być totemem.
A czym jest Axis mundii dla szamana? Jest to inaczej oś świata, wokół której kręci się nasza planeta. Jest reprezentowana przez drzewo, kolumnę, kostur maga, itd. To już zależy od kultury. Dla szamana są to też drzwi do światów wewnętrznych, te zaś dzieli się najczęściej (to też zależy od tradycji i kultury) na dolny, górny i środkowy. Niektórzy przypisują je do astralnego wymiaru, jako świata dolnego, fizycznego, jako świata środkowego i wymiaru duchowego, jako świata górnego.
Dla szamanów wejściem do tych wymiarów jest właśnie axis mundii, jako przejście przez środek. Zwykle to jest dziura w ziemi, jutra, dziupla, wejście pod ogniskiem w wigwamie potów. To symboliczny punkt wejścia, brama. Często mająca odpowiednik w świecie fizycznym. Bardzo ciekawie opisuje to Eugeniusz Fajdasz w książce „Kosmos mistyczny”, gdzie przedstawia swoiste mapy światów szamańskich.
Na koniec warto wspomnieć tez o transach i wizjach. To stan tak zwanego szamańskiego stanu świadomości, w którym szaman wchodzi w inne światy, poszukuje mocy, wizji, odpowiedzi na pytania, a najczęściej szuka przyczyn choroby. Czasem z duchem choroby walczy, czasem od innych duchów się uczy.
Stan taki osiąga się poprzez medytację, bębny a także kontakt z roślinami mocy, jest to już uzależnione od kultury i tradycji.
O szamanizmie można mówić jeszcze długo i dużo, bo w kilku słowach trudno jest przybliżyć dokładnie tę drogę. Drogę, z której dziś korzysta wiele szkół duchowych, wprowadzając do swoich praktyk pewne elementy z różnych szamańskich tradycji, jak np. gra na bębnach, czy praca ze zwierzętami mocy.
Ta fascynacja tradycjami szamańskimi widoczna jest też w nurtach New age, choćby w coraz bardziej popularnych karatach uzdrawiającej mocy, gdzie do wróżenia i doradztwa wykorzystano wizerunki zwierząt mocy. Także w tworzeniu totemicznych horoskopów, czy amuletów. Warsztaty neoszamńskie oferują szereg technik pozwalających poznać siebie samego i przekroczyć granicę własnych możliwości. Najbardziej znane to chyba szałas (wigwam potów) i grób wojownika (to ostatnie wywodzi się z tradycji wojowników indiańskich, ale włączone zostało do praktyk neoszamańskich).
Dobrze, ze szamanizm znowu staje się popularny, duchy znów przemawiają do nas, nie ograniczając się tylko do powołanych szamanów, a linie przekazu znowu zostają odnawiane. Nie mniej, kiedy sięgamy po techniki i metody szamańskiej pracy, nie zapominajmy, że to pradawna tradycja, tysiące lat wiedzy i praktyki sięgające do korzeni nas wszystkich. Warto się czasem im pokłonić, tak jak i szamanom, którzy wciąż pielęgnują starą tradycję swoich plemion.
Pozdrawiam

……………………….
Źródła bibliograficzne:
  1. Peter Vitebsky „Szaman. Magia, tradycja, rzeczywistość”, Wyd. Świat Książki, Warszawa 1996.
  2. Andrzej Szyjewski „Szamanizm”, Wyd.WAM, Rok wydania: 2005
  3. Medicine Grizzlybear Lake, „Indiański uzdrowiciel”, Wyd. KOS, Katowice 2004
  4. Jerzy Wasilewski Podróże do piekieł”, Warszawa, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1979
  5. Eugeniusz Fajdysz "Kosmos Mistyczny", Wyd. INNE 1999

wtorek, 3 maja 2011

Anomalia?

Natura potrafi zaskoczyć nas na każdym kroku.
3 Maja to dla nas czas nie tylko obchodów rocznicy uchwalenia pierwszej Konstytucji Europejskiej, ale też czas majówek. Te zwykle kojarzą się z piknikami na łonie natury.


W tym roku Matka Gaja przypomniała nam o swojej sile i mocy. Przypomniała, że Jest i domaga się szacunku.




Poranek 3 Maja 2011 - Dzierżoniów

...............................................................................................................................

A tak wygląda świat po zimowej bitwie: 4 Maja 2011

Parki i skwery o poranku, pełne są poległych i rannych na służbie Gai.





Moja ukochana Wierzba w Parku. Ile razy wołała mnie, gdy spacerowałam z synem po parku. Pod jej gałęziami wyznawałam miłość i przyjmowałam wyznanie miłosne.



Umierając zgniotła pobliska Czeremchę, która jeszcze kwietniowo odurzała zapachem.



Mimo wszystko pejzaż zimowo letni ma swój urok.


Anomalia?

Natura potrafi zaskoczyć nas na każdym kroku.
3 Maja to dla nas czas nie tylko obchodów rocznicy uchwalenia pierwszej Konstytucji Europejskiej, ale też czas majówek. Te zwykle kojarzą się z piknikami na łonie natury.


W tym roku Matka Gaja przypomniała nam o swojej sile i mocy. Przypomniała, że Jest i domaga się szacunku.




Poranek 3 Maja 2011 - Dzierżoniów

...............................................................................................................................

A tak wygląda świat po zimowej bitwie: 4 Maja 2011

Parki i skwery o poranku, pełne są poległych i rannych na służbie Gai.





Moja ukochana Wierzba w Parku. Ile razy wołała mnie, gdy spacerowałam z synem po parku. Pod jej gałęziami wyznawałam miłość i przyjmowałam wyznanie miłosne.



Umierając zgniotła pobliska Czeremchę, która jeszcze kwietniowo odurzała zapachem.



Mimo wszystko pejzaż zimowo letni ma swój urok.


poniedziałek, 2 maja 2011

Święty Bęben Szamański. Atilla Hefner

Rytm, w jakim przemierzam świat.



Warto pzreczytać: Szamanizm



Dla tych, co chcą poszerzyć swoja wiedzę o szamanizmie lub po prostu poznać czym on jest bliżej, chcę zaproponować kilka książek

Najlepszymi chyba na rynku książkami są: "Szamanizm" Andrzeja Szyjewskiego oraz pod tym samym tytułem Peter Vitebsky oraz trzecia Robert Palusiński "Szamanizm w praktyce"
O praktykach neoszamańskich traktuje
"Droga szamana" Michaela Harnera. Polecam też ciekawą pozycję "Kosmos Mistyczny" Eugeniusza Fajdysza.
Ostatnio czytam i też już polecę autobiograficzną książkę o poszukiwaniu mocy i wizji, stawaniu się szamanem i o uzdrawiającej mocy i takich praktykach "Indiański Uzdrowiciel" Medicine Grizzlybear Lake. Szaman Bobby Lake zabiera nas w niej w cudowna podróż po świecie szamańskim, w tradycji kilku plemion Ameryki Pn, gdzie pobierał nauki.
Kolejną doskonałą pozycją, będącą juz klasyką opowiadającą o szamanizmie jest "Podróże do piekieł" Jerzego Wasilewskiego
Oczywiscie mamy jeszcze znane chyba wszystkim książki: Martine Ashe "Szaman naszych czasów" oraz Serge Kahili King "Szaman miejski" (Ta dotyczy neoszamnaizmu Hawajczyków).
Niedawno zaś wyszła ciekawa książka Geseko von Lüpke "Dawna mądrość na nowe czasy." Są to rozmowy ze świętymi i szamanami XXI wieku.
Poza tym warto poczytać ksiazki M. Eliade


Jeśli ktoś z Was może coś polecić innego o szamanizmie to dopisujcie w komentarzach. Będę wdzięczna, a i pewnie inni skorzystają.












niedziela, 1 maja 2011

Moje zakochania w Beltane

Beltane. Święto ognia i miłości. Dla większości nieświadomych to początek długiego weekendu majowego.
Poranek powitał nas słońcem i ciepłym tchnieniem. W taki dzień nie zostaje się w domu. W taki dzień należy rozpalić ogień, niezależnie jakim Bogom się cześć oddaje.


Wraz z synem i przyjacielem wyruszyliśmy w poszukiwaniu miejsca gdzie zapalimy Ogień. Pierwotny plan przewidywał Ślężę. Jednak zniechęciła nas ilość rozkrzyczanych turystów. My szukaliśmy spokojnego miejsca na Ogień.
Skierowaliśmy się w stronę Góry Raduni.
I tu nastąpiło zakochanie.
Radunia owionęłam nas magią, kiedy tylko weszliśmy w porastający ją las.




Stałam długo, otulona ciszą natury, w której jedynymi dźwiękami był wiatr w koronach drzew i śpiew ptaków. Ten zaś koił zmysły, wyciszał emocje. Zbierałam w sobie światło, przebijające się wąskimi pasmami przez zieleń drzew. Przyglądałam się duchowi Raduni, który przysiadł na skale, między drzewami. Pozornie znudzony, uważnie obserwował każdego, kto wchodził na jego teren.
Nieznacznym skinieniem dał przyzwolenie.
Odprowadził nas spojrzeniem.

Szłam czując przypływ mocy, innej niż te, które już poznałam. Radunia obdarzała inną siłą.
Ukazywała na każdym kroku nowe piękno, nowe zachwycenia i zakochania.

Kiedy dotarłam do miejsca mocy, w którym duchy poprosiły o ofiarę, wiedziałam już, że jestem zakochana po uszy. Zakochana od pierwszego wejrzenia w Raduni.

Przyniesiona ofiarę złożyłam w wyznaczonym miejscu. Wibrowało specyficzną mocą. Koiło i pobudzało jednocześnie.
Tam też pojawił się anioł.

Zaraz potem Absolut objawił się w kolejnej odsłonie. W brzozowym gaju tańczyły leśne panny, brzozy, w swych białych sukienkach, uwodząc roześmiane świerki i klony. Wtórowały im lipy i sosny. Las zrobił sie na chwilę gwarny od ich śmiechu. Tylko na moment umilkły, przyglądając się nam beztrosko, z nieco wyzywającą miną. Zaraz potem wróciły świętować budzącą się miłość. Ta objawiała sie w pąkach i kwiatach.

Chwile później zachwycił nas widok. Naturalny taras był stworzony do podziwiania starszej siostry Ślęży. Ta zaś ukazała się w pełnej krasie.

Szukając miejsce dla Ognia, zobaczyłam dwa małe Enty, bawiące się na stromym zboczu. Las w tym miejscu dawał złudzenie uczestnictwa w Tolkienowskiej księdze.

Ogień zapłonął na małej polanie, przy drodze. Uczczony grą na bębnie, nakarmiony drewnem i igliwiem.
Zbłąkanym turystom, szukającym ciszy pozwalał odpocząć.
Zapraszaliśmy ich do Ognia. Ci, którzy przy nim się posilili, odeszli z nowymi siłami. Z nowym światłem i lekkością uśmiechu, sycąc się magią Raduni.

Przy moim Ogniu, gdziekolwiek on będzie, zawsze znajdziesz miejsce dla siebie.




Miejsce gdzie spotkałam Ducha Raduni



Ołtarz Ofiarny Raduni



Tańczące Brzozy


Droga wokół szczytu Raduni


Zabawa małych Entów


Zaklęty w kamieniu Sokół, a może ktoś inny?


Widok na Ślężę z Północnego zbocza Raduni


Ogień Beltane



Natura tworzy najpiękniejsze kompozycje

Moje zakochania w Beltane

Beltane. Święto ognia i miłości. Dla większości nieświadomych to początek długiego weekendu majowego.
Poranek powitał nas słońcem i ciepłym tchnieniem. W taki dzień nie zostaje się w domu. W taki dzień należy rozpalić ogień, niezależnie jakim Bogom się cześć oddaje.


Wraz z synem i przyjacielem wyruszyliśmy w poszukiwaniu miejsca gdzie zapalimy Ogień. Pierwotny plan przewidywał Ślężę. Jednak zniechęciła nas ilość rozkrzyczanych turystów. My szukaliśmy spokojnego miejsca na Ogień.
Skierowaliśmy się w stronę Góry Raduni.
I tu nastąpiło zakochanie.
Radunia owionęłam nas magią, kiedy tylko weszliśmy w porastający ją las.


Stałam długo, otulona ciszą natury, w której jedynymi dźwiękami był wiatr w koronach drzew i śpiew ptaków. Ten zaś koił zmysły, wyciszał emocje. Zbierałam w sobie światło, przebijające się wąskimi pasmami przez zieleń drzew. Przyglądałam się duchowi Raduni, który przysiadł na skale, między drzewami. Pozornie znudzony, uważnie obserwował każdego, kto wchodził na jego teren.
Nieznacznym skinieniem dał przyzwolenie.
Odprowadził nas spojrzeniem.

Szłam czując przypływ mocy, innej niż te, które już poznałam. Radunia obdarzała inną siłą.
Ukazywała na każdym kroku nowe piękno, nowe zachwycenia i zakochania.

Kiedy dotarłam do miejsca mocy, w którym duchy poprosiły o ofiarę, wiedziałam już, że jestem zakochana po uszy. Zakochana od pierwszego wejrzenia w Raduni.

Przyniesiona ofiarę złożyłam w wyznaczonym miejscu. Wibrowało specyficzną mocą. Koiło i pobudzało jednocześnie.
Tam też pojawił się anioł.

Zaraz potem Absolut objawił się w kolejnej odsłonie. W brzozowym gaju tańczyły leśne panny, brzozy, w swych białych sukienkach, uwodząc roześmiane świerki i klony. Wtórowały im lipy i sosny. Las zrobił sie na chwilę gwarny od ich śmiechu. Tylko na moment umilkły, przyglądając się nam beztrosko, z nieco wyzywającą miną. Zaraz potem wróciły świętować budzącą się miłość. Ta objawiała sie w pąkach i kwiatach.

Chwile później zachwycił nas widok. Naturalny taras był stworzony do podziwiania starszej siostry Ślęży. Ta zaś ukazała się w pełnej krasie.

Szukając miejsce dla Ognia, zobaczyłam dwa małe Enty, bawiące się na stromym zboczu. Las w tym miejscu dawał złudzenie uczestnictwa w Tolkienowskiej księdze.

Ogień zapłonął na małej polanie, przy drodze. Uczczony grą na bębnie, nakarmiony drewnem i igliwiem.
Zbłąkanym turystom, szukającym ciszy pozwalał odpocząć.
Zapraszaliśmy ich do Ognia. Ci, którzy przy nim się posilili, odeszli z nowymi siłami. Z nowym światłem i lekkością uśmiechu, sycąc się magią Raduni.

Przy moim Ogniu, gdziekolwiek on będzie, zawsze znajdziesz miejsce dla siebie.




Miejsce gdzie spotkałam Ducha Raduni



Ołtarz Ofiarny Raduni



Tańczące Brzozy


Droga wokół szczytu Raduni


Zabawa małych Entów


Zaklęty w kamieniu Sokół, a może ktoś inny?


Widok na Ślężę z Północnego zbocza Raduni


Ogień Beltane



Natura tworzy najpiękniejsze kompozycje